
Lech w czwartym meczu na wiosnę po raz czwarty wygrał 3:0. Pogoń Szczecin w takich rozmiarach przegrała w piątek i przegrała w środę - z tą różnicą, że teraz już w znacznie gorszym stylu.

W praktyce możemy ogłosić już, że Arka Gdynia będzie pierwszym finalistą Pucharu Polski. Podopieczni Grzegorza Nicińskiego podołali roli faworyta i wrócili z Suwałk z aż trzema golami zaliczki.

Ranga Pucharu Polski zdecydowanie wzrosła w ostatnich latach. Finały, które odbywały się na Stadionie Narodowym przeszły do historii nie tylko z powodu boiskowych poczynań, ale także kibicowskiej oprawy. Mało tego – PZPN wespół z Tymbarkiem zrobił z tego dnia prawdziwe piłkarskie święto, gdzie tysiące dzieci z całej Polski dostaje szanse zagrania na głównej murawie, a następnie kibicowania swoim idolom. Wisienką na torcie jest stała data, która przypada na majówkę. Niestety Puchar Polski stał się imprezą, o której dużo mówi się jedynie podczas finału. Takimi rozgrywkami jednego meczu, a przecież tak wcale być nie musi.

Lech Poznań wygrał 4:2 na stadionie Wisły Kraków i jest w półfinale Pucharu Polski. Gospodarze dzielnie walczyli i na pewno czują się pokrzywdzeni przez sędziów.

We wtorkowych rewanżowych starciach ćwierćfinałowych Pucharu Polski niespodzianek nie było. Pogoń Szczecin i Arka Gdynia wyeliminowały rywali z niższych szczebli.

W ostatnim meczu pierwszej serii ćwierćfinałów Pucharu Polski faworyt zrobił swoje i wygrał. 2:1, które Pogoń Szczecin przywiozła z Niepołomic, prawdopodobnie załatwia sprawę.

Smutno, szaro i ponuro. Tak wyglądał ćwierćfinał Pucharu Polski przy pustych trybunach w Poznaniu.

Zakończyły się już dwa mecze pierwszej serii ćwierćfinałów Pucharu Polski. W Bytowie mieliśmy bardzo dużo emocji. Pierwszoligowa Drutex-Bytovia na rewanż do Gdyni pojedzie ze skromną zaliczką.

Pogoń Szczecin uzupełniła stawkę ćwierćfinalistów Pucharu Polski. "Portowcy" rozgromili u siebie Jagiellonię Białystok i teraz przed nimi dwumecz z Puszczą Niepołomice.

Wisła Kraków z trudem, ale jednak zdołała awansować do ćwierćfinału Pucharu Polski kosztem Chojniczanki.

Przedstawiciele Ekstraklasy również w czwartek męczyli się w Pucharze Polski i w jednym przypadku zakończyło się to kompromitacją.

Kibice Lecha Poznań w tym sezonie wiążą ogromne nadzieje z Pucharem Polski. Drużyna słabo wystartowała w Ekstraklasie, a z pucharu odpadają kolejni przedstawiciele najwyższego szczebla. Ku ich uciesze "Kolejorz" nie zawiódł i bez problemów wygrał w Chorzowie.

Lechia Gdańsk to kolejny przedstawiciel Ekstraklasy, który ze spuszczoną głową żegna się z Pucharem Polski. Drugoligowa Puszcza Niepołomica odhaczyła kolejnego pokonanego faworyta, bo rundę wcześniej uporała się z Koroną Kielce.

Różnic można wymieniać wiele. Pensja, aktualny stan zatrudnienia, trenerskie CV, sukcesy na swoim poziomie ligowym, wynik z Górnikiem Zabrze w Pucharze Polski. Przykłady można mnożyć. Najważniejsze jest jednak podejście, które w przypadku obu trenerów jest (w przypadku Hasiego było) kompletnie inne.

Wigry Suwałki wygrały 2:0 na stadionie Górnika Zabrze i awansowały do ćwierćfinału Pucharu Polski, gdzie zmierzą się z trzecioligowym GKS Jastrzębie. Dla klubu z północno-wschodniej części kraju to największy sukces w historii.