Thursday, 7 July 2016, 7:10:14 pm


Autor zdjęcia: hungarytoday.hu

Jeszcze chwila i to przestanie mieć sens. Ostatnio więcej mówi się o błędach sędziów niż o piłce

Autor: Przemysław Michalak
2017-04-19 15:36:53

Na sześć dotychczas rozegranych ćwierćfinałów Ligi Mistrzów, w pięciu sędziowie popełniali poważne błędy. To już jest cała seria. Gdyby tego typu historie zdarzały się dwa razy w sezonie, można byłoby mówić, że taki urok piłki, ale zaczynamy mieć do czynienia z plagą, która jest nie do zaakceptowania.

Wydaje się, że dochodzimy do granicy wytrzymałości kibiców. Po dogrywkowych wyczynach Viktora Kassaiego i jego asystentów w rewanżu Realu z Bayernem, na Twitterze co chwila można było natknąć się na komentarze rozczarowanych osób, które pisały, że właśnie wyłączają transmisję, bo to nie ma sensu. I jeżeli nic się nie zmieni, takie reakcje będą coraz częstsze, aż w końcu ktoś w FIFA i UEFA obudzi się z ręką w nocniku. Pytanie, czy wtedy nie będzie już za późno?

Liczba błędów popełnionych we wtorek na Santiago Bernabeu była wprost nieprawdopodobna. Absurdalna druga żółta kartka dla Arturo Vidala, brak drugiej żółtej dla Casemiro, dwa gole Realu ze spalonych, niesłuszny spalony wychodzącego sam na sam Roberta Lewandowskiego - to tylko najważniejsze wpadki. Wspomniany Vidal mógł zostać odesłany do szatni wcześniej, ale za inne przewinienia, błąd naprawiano błędem.

Skoro na boisko wychodzą najlepsi piłkarze, muszą im towarzyszyć najlepsi sędziowie. To banalna prawda, ale przecież teoretycznie tak się dzieje. Kassai to czołówka arbitrów, prowadził już m.in. finał Ligi Mistrzów. Skoro więc nawet najlepsi powoli stają się bezradni i nie nadążają za coraz szybszą grą, jasnym staje się wniosek, że czysto ludzkie możliwości zostały wyczerpane. Można umieścić nawet dziesięciu liniowych na jedną stronę i nic to nie da, poza tym, że pewnie nieraz ktoś się z kimś zderzy i będzie trochę śmiechu. Odważne i zdecydowane postawienie na technologię jest potrzebą chwili, jedynym ratunkiem.

Goal-line technology świetnie się sprawdza, najwyższy czas iść dalej. System VAR sprawiłby, że bramki CR7 ze spalonych nie zostałyby uznane, za to "Lewy" w razie trafienia do siatki w sytuacji sam na sam nie zostałby skrzywdzony. Powtórki video nie rozwiążą wszystkich sporów dotyczących fauli czy zagrań ręką, jednak dla fachowców po takiej konsultacji sprawy najczęściej byłyby ewidentne. VAR musi zostać wprowadzony już od nowego sezonu - najpierw do europejskich pucharów, potem przez kolejne ligi (Bundesliga zaczyna już latem), aż w końcu stanie się czymś tak powszechnym jak telebimy na stadionach. Nie ma innego wyjścia, więcej dowodów już nie potrzeba. Inaczej coraz trudniej będzie się emocjonować hat-trickiem Cristiano Ronaldo czy genialnymi rajdami Marcelo. Takie wyczyny będą schodzić na drugi plan, zawsze dojdzie trochę niesmaku.

PS. Z polskiego punktu widzenia trzeba zaznaczyć, że we wspomnianych pięciu ćwierćfinałach z poważnymi błędami, Szymon Marciniak i tak był najlepszy. Ogólnie sędziów mamy naprawdę solidnych, nie bójmy się tego powtarzać!
 


KOMENTARZE

;