Thursday, 7 July 2016, 7:10:14 pm


Autor zdjęcia: Joanna Wietrzyńska/slasknet.com

Biliński z hat-trickiem, Morioka strzela dwa gole. Koncertowe granie WKS-u. Śląsk Wrocław - Ruch Chorzów 6:0

Autor: Bartosz Adamski
2017-05-13 20:42:23

Jeśli Śląsk Wrocław nie wbił tym absolutnym pogromem Ruchowi Chorzów gwoździa do trumny, to przynajmniej bardzo zachwiał ich wiarę w utrzymanie. Wydawało się, że forma "Niebieskich" po przyjściu trenera Krzysztofa Warzychy zwyżkuje, ale wrocławianie przerobili gości na sos tzatziki. WKS zagrał perfekcyjny mecz na przełamanie, zaliczył swoje najwyższe zwycięstwo w Ekstraklasie w tym wieku, a po Ruchu nie było widać nawet zaangażowania.

Piłkarze Śląska Wrocław po meczu z Piastem Gliwice mieli ostrą, męską rozmowę, na treningu w środę pojawił się też prezes rady nadzorczej, Maciej Bluj, i na efekty nie trzeba było długo czekać. Od początku do końca gospodarze agresywnie rzucili się na Ruch Chorzów, nie pozostawiając nawet cienia wątpliwości, kto był tego dnia lepszy.

Znakomite zawody rozegrał Kamil Biliński, który zaliczył hat-tricka, a na dodatek harował w obronie. Mógł mieć nawet czwartą bramkę (choć chronologicznie pierwszą), ale sędzia liniowy Michał Obukowicz podjął świetną decyzję, gdy po błędzie Libora Hrdlicki piłka zatańczyła na linii bramkowej. Na pierwszy rzut oka wydawało się, że futbolówka przekroczyła linię, jednak sędzia Tomasz Kwiatkowski nakazał grać dalej po konsultacji z liniowym i okazało się w końcu, że była to doskonała ocena sytuacji.

Przełamał się też Ryota Morioka, dla którego w minionym tygodniu zorganizowano konferencję z tłumaczem języka japońskiego, by w pełni zmotywować go do pomocy w utrzymaniu Śląska. Japończyk zachwalał tę rozmowę i natychmiast wrócił na wysoki poziom, dwa razy trafiając do siatki, a dodatkowo zanotował asystę drugiego stopnia. Taki mecz pozwala mieć nadzieję, że wrocławski klub jeszcze na nim coś zarobi, a nie puści latem za frytki.

Ruch tymczasem grał beznadziejnie, stanowił całkowite przeciwieństwo Śląska. Gdy nawet już doszedł do sytuacji podbramkowej, to Jakub Arak uderzył wprost w Mariusza Pawełka. Mało tego, w drugiej odsłonie, już przy wyniku 4:0, Arak miał w zasadzie pustą bramkę, a uderzył wprost w znakomicie ustawionego Piotra Celebana, który wybił piłkę z linii bramkowej. Warto zaznaczyć, że Celeban do tej klasowej interwencji dołożył również gola, więc występ na ogromny plus.

WKS na dobrą sprawę losy meczu załatwił między 50. a 56. minutą, gdy zaaplikował rywalom trzy trafienia. Z "Niebieskich" wówczas już całkowicie zeszło ciśnienie, nonszalancko zaczął grać Marcin Kowalczyk, w stratę każdej bramki zamieszany był Michał Helik, nie popisał się również Rafał Grodzicki, okropnie skiksował Łukasz Surma... Można tak wymieniać dalej. Jedynie Bartosz Nowak coś próbował walczyć i grać w piłkę, ale i tak wyglądało to bardzo przeciętnie.

"Wojskowi" za to się bawili - dobrą zmianę dał Mario Engels, zadebiutował także 17-letni Adrian Łyszczarz. Po wychowanku FC Wrocław Academy widać było spokój, nie unikał gry, ale w sumie żadnego wyrafinowanego zagrania nie pokazał. Ważne jednak, że dostał szansę debiutu.

Kibice we Wrocławiu mogą świętować kapitalny wynik i grę, ale nakładając trochę lodu na głowę, trzeba mieć nadzieję, że Śląsk nie wystrzelał przed samą końcówką sezonu, bo następne mecze, w tym wtorkowe derby z Zagłębiem Lubin, będą nie mniej ważne.

A Ruch, cóż... Na tę chwilę wszystkie zawirowania wokół klubu plus dzisiejszy wynik wskazują na to, że spadnie z ligi. Ale podobno nadzieja umiera ostatnia...

Śląsk Wrocław – Ruch Chorzów 6:0 (1:0)
1:0 - Biliński 17' asysta Kovacević
2:0 - Morioka 50'
3:0 - Biliński 54' asysta Madej
4:0 - Celeban 56'
5:0 - Biliński 71'
6:0 - Morioka 82' asysta Pich

Jak padły bramki:
1:0 - Kovacević znalazł się sam na skrzydle, podbiegł trochę z piłką i wrzucił ją w pole karne, gdzie znakomicie zachował się Biliński i strzałem głową nie dał szans Hrdliczce.
2:0 - Riera zagrał do Morioki, ten odegrał do Picha, Słowak uderzył sprzed pola karnego, Hrdlicka wypluł piłkę, a dobił ją Japończyk.
3:0 - Madej w łatwy sposób ograł na skrzydle Monetę i dośrodkował w pole karne, gdzie Biliński ubiegł Helika i wślizgiem skierował piłkę do siatki.
4:0 - Kovacević dośrodkował z rzutu rożnego na krótki słupek, gdzie Riera przedłużył piłkę, nabiegł na nią Celeban i uderzył mocno głową, Hrdlicka zdołał to obronić, ale wobec dobitki był już bezradny.
5:0 - Morioka wypuścił Engelsa, który wpadł w pole karne i wycofał piłkę, fatalnie skiksował Surma i Biliński perfekcyjnym strzałem w okienko skompletował hat-tricka.
6:0 - Pich w polu karnym nie był szczególnie atakowany przez Grodzickiego i zagrał do Morioki, który zabawił się z obrońcami Ruchu i uderzył precyzyjnie.

Śląsk: Pawełek (3) - Dankowski (3), Celeban (4,5), Pawelec (3), Lewandowski (3) (72' Augusto - bez oceny) - Kovacević (4) (76' Łyszczarz - bez oceny), Riera (3) - Madej (3,5) (66' Engels - 3), Morioka (4,5), Pich (4) - Biliński (5,5).

Ruch: Hrdlicka (1) - Konczkowski (1,5), Grodzicki (1), Helik (1), Kowalczyk (1) (60' Oleksy - 1,5) - Surma (1), Urbańczyk (2) (46' Niezgoda - 1,5) - Przybecki (1), Nowak (2), Moneta (1,5) - Arak (1,5) (84' Trojak - bez oceny).

Sędzia: Tomasz Kwiatkowski (Warszawa)
NOTA od www.2x45.info: 5,5

Żółte kartki: Lewandowski - Trojak
Widzów: 6 685
Piłkarz meczu: Kamil Biliński


KOMENTARZE

;