function onFinishedPlaying() { $("#footerAdvert").remove(); } $(document).ready(function() { setTimeout("onFinishedPlaying()", 15000);


Autor zdjęcia: Patryk Zajega Images

Najpierw konkrety, potem lanie wody. Członkowie zarządu zdradzili tylko część sekretów

Autor: Marcin Łopienski
2019-01-04 20:30:16

Piątkowa konferencja prasowa, wyczekiwana od dłuższego czasu miała wyjaśnić wiele spraw, o których przez ostatnie dni pisały media, a Towarzystwo Sportowego Wisła lub sama Wisła Kraków ograniczała się jedynie do krótkich komunikatów. I chociaż na początku poznaliśmy sporo konkretów, z każdą kolejną minutą i nowym pytaniem pojawiło się jeszcze więcej wątpliwości odnośnie ludzi, którzy rządzą klubem i przyszłością „Białej Gwiazdy”.

Piątkowa konferencja prasowa, na które z ramienia Wisły Kraków pojawili się Łukasz Kwaśniewski, Sebastian Michlowicz (członkowie zarządu Towarzystwa Sportowego Wisła) i Rafał Wisłocki. Ten ostatni przedstawiony został jako nowy p.o. prezesa TS Wisła i Wisła SA. Od czerwca był on członkiem zarządu stowarzyszenia TS Wisła, a znany głównie ze sprawowania funkcji dyrektora akademii "Białej Gwiazdy". Za sprawowaną funkcję nie pędzie pobierał wynagrodzenia. 

- Powołaliśmy pana Rafała Wisłockiego na dwa stanowiska, co jest pokłosiem rezygnacji Marzeny Sarapaty. Oczywiście, pojawiła się również kwestia pana Tadeusza Czerwińskiego. Inaczej się z nim umawialiśmy i dlatego takie właśnie informacje przekazaliśmy do mediów. Powołanie na stanowisko prezesa klubu nastąpiło, ale z niewiadomych przyczyn między godziną 20 i 21 Czerwiński stwierdził, że nie podoła swoim obowiązkom. Nie wnikamy, ale mówił o powodach zdrowotnych – powiedział Michlowicz, który jest wiceprezesem TS. 

Wisłocki zdradził na początku, że pełnomocnictwa na rozmowę z Komisją ds. Licencji (którą Polski Związek Piłki Nożnej zawiesił w czwartek) i piłkarzami zostały przekazane Bogusławowi Leśnodorskiemu, który zaoferował "Białej Gwieździe" nieodpłatną pomoc swojej kancelarii prawnej.

Na samym początku panowie przedstawili również aktualny (na dzień 4 stycznia 2019) stan finansowy Wisły. „Biała Gwiazda” ma w sumie ok. 24 mln złotych długów (zobowiązania zewnętrzne), które w szczegółach występującą następująco:

- 16,5 miliona to cesje, na które zaliczają się pożyczki oraz zadłużenie wynikające z dzierżawy stadionu.

- względem Telefoniki: 6,5 miliona dotyczy użytkowania ośrodka treningowego w Myślenicach i 3,5 miliona jest kwotą nabycia akcji przez Towarzystwo Sportowe.

- 3,5 miliona to zaległości wobec miasta.

Ujawniono również miesięczne koszty utrzymania pierwszego zespołu i sztabu szkoleniowego (1,2 miliona) i ośrodka treningowego (141 tysięcy). Zarządzający klubem poinformowali również o aktualnym stanie konta, na którym jest zaledwie 51 tysięcy złotych oraz o tym, że w 2018 roku trzyosobowy zarząd spółki pobrał 910 tysięcy złotych wynagrodzenia. Te pieniądze były należne członkom zarządu, a jak napisał Mateusz Miga już po konferencji na Twitterze, zostało wypłacone ok. 90 procent tej sumy.

Jeżeli chodzi o konkrety, jakie padły podczas konferencji to w zasadzie tyle. Dziennikarze nie usłyszeli szczegółów, jak wyglądało sprawdzanie wiarygodności firm Noble CP i Alelegi i na podstawie czyjej opinii prawnej stwierdzono, że umowa sprzedaży klubu tym podmiotom uległa unieważnieniu. Michlowicz przyznał jedynie, że były wobec niej spore wątpliwości i była to jedyna oferta.

 

 

Wiceprezes TS Wisła stwierdził również, że to przez dociekliwość mediów zrezygnował najemca na siłownię mieszczącą się na terenach stowarzyszenia, ale już w przypadku konkretów odnośnie wyboru akurat tego podmiotu Michlowicz nie był w stanie się wypowiedzieć. Zresztą w przypadku większości niewygodnych pytań, panowie mieli jedną odpowiedź: „Wiemy, ale nie powiemy”. Zdecydowanie rzadziej używali: „Nie mamy dostatecznych informacji”. To w jakim celu zorganizowano tę konferencję?

Podobnie było w przypadku pytań o kontakt z Adamem Pietrowskim, Ly Vanną oraz Matsem Hartlingiem. Nie dowiedzieliśmy się praktycznie niczego nowego odnośnie zagubionych pieniędzy z przychodów za mecz z Lechem Poznań, jak również winy Marzeny Sarapaty za treść umowy z Noble CP i Alelegą oraz aktualną sytuację w klubie. W podobnym tonie Michlowicz wypowiadał się na temat kontaktu z byłą wiceprezes i sposobie złożenia przez nią wypowiedzenia (zrobiła to za pomocą listu pocztowego). 

Kuriozalnym momentem piątkowej konferencji prasowej była odpowiedź Kwaśniewskiego, który na pytanie Sebastiana Staszewskiego z redakcji „sport.pl” o zależność zarządu od grupy przestępczej „Sharks” skwitował absurdalną deklaracją: 

 

 

Osobną kwestią jest podejście Kwaśniewskiego, Machlowicza i Wisłockiego do spotkania z dziennikarzami. Co prawda prezes na samym początku powiedział: - Jako zarząd nie zamierzamy uciekać od odpowiedzialności. Daliśmy dużo władzy osobom, które zarządzały spółką, ale czujemy, że wszyscy za to odpowiadamy, co się wydarzyło. 

Problem w tym, że wspomniani panowie nie pojawili się w strukturach klubu 1 stycznia 2019 roku, ale większość z nich działa w nim od ponad dwóch lat, a od żadnego z nich nie usłyszeliśmy słowa "Przepraszam". Co więcej, nowi zarządzający Wisłą Kraków byli w znakomitych nastrojach, za dobrych jak na sytuację klubu, który jedną nogą jest już w bagnie. 


KOMENTARZE

Stwórz konto



Zaloguj się na swoje konto




Nie masz konta? Zarejestruj się