Thursday, 7 July 2016, 7:10:14 pm

$banner.

Byli w Ekstraklasie, a potem w lepszych ligach (11). Kenneth Zeigbo. "Spoko, spoko" skończył w... ósmej lidze włoskiej

Autor: Przemysław Michalak
2011-11-30 15:23:50

Wystarczyło mu pięć goli, żeby do dziś być jednym z ulubieńców kibiców Legii. Mógł trafić do naprawdę dobrych klubów, ale ostatecznie kupiła go Venezia. Przygoda Nigeryjczyka w Serie A zakończyła się na dwóch meczach.

34-letni dziś napastnik na Łazienkowską zawitał latem 1997 roku z Enugu Rangers. Błyskawicznie wkupił się w łaski fanów stołecznego klubu. Ich sympatię dodatkowo wzbudzał ciągłym powtarzaniem "spoko, spoko", z czego wziął się jego pseudonim. Już w swoim ligowym debiucie pokonał bramkarza Ruchu Chorzów. Potem były gole z Dyskobolią i Amiką, ale szał rozpoczął się, gdy Zeigbo tydzień po tygodniu zdobył bramkę z Widzewem (piękna przewrotka) i z ŁKS. Przybysz z Afryki stał się idolem, choć wtedy nikt nie przypuszczał, że swojego bramkowego dorobku w Ekstraklasie już nie poprawi.

W przerwie zimowej pojawiły się problemy z jego terminowym powrotem do Polski, potem doszła do tego kontuzja i w efekcie piłkarz w rundzie rewanżowej zagrał tylko siedem razy. Gola nie strzelił. 20 meczów, 5 bramek - to ligowe dokonania Zeigbo na polskich boiskach.



Mimo słabszej końcówki sezonu starały się o niego naprawdę dobre kluby. Wtedy był to już reprezentant swojego kraju (trzy mecze). Legia postanowiła go jednak sprzedać do Venezii, która okazała się najszybsza i najbardziej konkretna. Nigeryjczyk miał szansę podbić Serie A, ale na marzeniach się skończyło. Trener nie był do niego przekonany i wpuścił na boisko tylko dwa razy. Później przytrafił się kolejny uraz i to w zasadzie był koniec wielkiej kariery czarnoskórego zawodnika.

Po sukcesach w Al-Ain ze Zjednoczonych Emiratów Arabskich i... libijskim Al-Ahli Tyrpolis Zeigbo wrócił do Włoch. Po sezonie spędzonym w L'Aquila Calcio jeszcze raz spróbował sił w Venezii, lecz tym razem skończyło się na trzech meczach. Piłkarz pozostał w Italii, bo koniecznie chciał dostać włoski paszport, ale błąkał się po niższych ligach. Karierę zakończył po sezonie 2008-09. Ostatnie dwa lata spędził w ASD Villasimius, klubie z... ósmej ligi! Podobno wcześniej był temat jego występów w Wiśle Kraków, ale nic z tego nie wyszło.

Co ciekawe, w kwietniu 2009 roku Zeigbo ponoć cudem uniknął śmierci podczas trzęsienia ziemi w L'Aquila. Miał tam odwiedzić znajomych ze swojego dawnego klubu. Cytowano nawet wypowiedzi Nigeryjczyka na ten temat, ale według innych źródeł, od czasu odejścia z L'Aquila nie było go w tej miejscowości...


KOMENTARZE

;