
Autor zdjęcia: Mateusz Czarnecki
Wieczór pięknych bramek w Bełchatowie. Raków - Wisła 3:1
Wyniki 31. kolejki tak się ułożyły, że Wisła Kraków mogła po meczu z Rakowem odskoczyć od strefy spadkowej już na osiem punktów. Nic z tego.
Dość długo wydawało się, że jeśli ktoś zdecydował się sobotni wieczór spędzić w towarzystwie piłkarzy ekstraklasy, za wiele powodów do uśmiechu miał nie będzie. W Bełchatowie oglądaliśmy bowiem coś, co roboczo można zawsze określić “typowym meczem walki”. Gospodarze, wśród których zabrakło dzisiaj niezwykle przydatnych pod bramką rywali obrońców - Petraska i Jacha - znowu strzelili gola po stałym fragmencie gry, a Wisła bez większego polotu i pomysłu próbowała wyrównać.
No i potoczyłoby się to pewnie dość standardowo, ale jeszcze przed przerwą zaczęło się dziać. Najpierw zupełnie niepotrzebnie Kuveljić zapracował na dwie żółte kartki, pogarszając i tak przecież już niewesołą sytuację gości. Do tego jeszcze przed gwizdkiem sędziego Kwiatkowskiego kończącego pierwszą połowę, doszło do bardzo kontrowersyjnej sytuacji w polu karnym Wisły. Uprzedzając - kartki, nawet żółtej nie było.
To jest czerwień!!! Wcześniej brak kartki za atak łokciem w twarz Klemenza. #RCZWIS pic.twitter.com/g53A8tAPZI
— AlmendraFoto (@AlmendraFoto) June 20, 2020
Gdy Tijanić dziesięć minut po przerwie podwyższył prowadzenie na 2:0, wydawało się, że większych emocji już nie będzie, a Raków bezlitośnie wypunktuje Wisłę. Summa summarum tak się stało, ale dla samej bramki Aleksandra Buksy warto było ten mecz obejrzeć. Już czwarty w tym sezonie gol młodego piłkarza Wisły śmiało może kandydować do tytułu bramki miesiąca. Ba, może nawet całej wiosny?
Aleksander "Piękne Bramki" Buksa 🕺
— PKO BP Ekstraklasa (@_Ekstraklasa_) June 20, 2020
Gol 17-latka ozdobą #RCZWIS!#RCZWIS 3:1
Przez chwilę było więc w Bełchatowie na styk, ale sprawę rozstrzygnął już cztery minuty po golu Buksy dobrze dzisiaj grający Igor Sapała. Pomocnik Rakowa bardzo precyzyjnie, soczyście uderzył tuż zza pola karnego i ustalił wynik. Naprawdę rzadko się zdarza, żeby w tak krótkim odstępie czasu padły dwie tak efektowne bramki.
Gospodarze zrobili swoje, odnosząc drugie zwycięstwo z rzędu. Jeśli ktoś miał obawy, czy podopieczni Papszuna po tym, jak nie udało im się awansować do czołowej ósemki, stracą animusz - może je porzucić. Dzisiaj nawet pomimo wspomnianych wcześniej osłabień, Raków grał lepiej, konkretniej, nie pozwalając Wiśle rozwinąć skrzydeł.
Z wyniku zaś cieszą się też w… Gdyni i Kielcach, bo “Biała Gwiazda” nie odskoczyła na dystans ośmiu punktów i wciąż musi bacznie oglądać się za plecy. No i przede wszystkim lepiej grać w piłkę, bo samymi zrywami Błaszczykowskiego może być ciężko utrzymać ekstraklasowy status.

Raków Częstochowa - Wisła Kraków 3:1 (1:0)
1:0 Kościelny 20 (asysta Piątkowski)
2:0 Tijanić 55
2:1 Buksa 74 (asysta Błaszczykowski)
3:1 Sapała 78 (asysta Tudor)
Raków: Szumski 5 - Piątkowski 7, Kościelny 6, Mikołajewski 5 - Tudor 5, Schwarz 6, Sapała 7, Tijanić 6 (83’ Lederman), Kun 5 - Brown Forbes 3 (86’ Malinowski), Musiolik 5 (81’ Oziębała).
Wisła: Buchalik 3 - Klemenz 2, Janicki 3, Hebert 3, Hołownia 4 (62’ Buksa 5) - Błaszczykowski 4, Basha 3, Kuveljić 1, Żukow 3, Savicević 3 (81’ Chuca) - Turgeman 3 (60’ Sadlok 4).
Sędziował: Kwiatkowski (Warszawa).
Nota 2x45: 4
Żółte kartki: Kun, Oziębała - Kuveljić.
Czerwona kartka: Kuveljić.
Piłkarz meczu: Igor Sapała.







