Thursday, 7 July 2016, 7:10:14 pm


Autor zdjęcia: mkschojniczanka.pl - oficjalna strona Chojniczanki Chojnice

Marcin Krzywicki bloguje dla 2x45: Raz przeżyłem większe emocje niż z Bełchatowem - gdy pierwszy raz zobaczyłem cycki

Autor: Marcin Krzywicki
2016-04-14 16:30:08

To były długie i żmudne negocjacje, wióry leciały, ale gwiazdy mają swoje prawa. Wreszcie - udało się! Król Twittera Marcin Krzywicki będzie pisał na 2x45! I to pisał w pełnym tego słowa znaczeniu - nikt nie będzie tworzył za niego czy streszczał jego słów. Marcin ma wyjątkowy styl, którego najlepiej nie ruszać, zresztą przekonacie się sami. Na początku wspomina, jak nabrał dystansu do siebie, którym dziś imponuje. Polecamy!

Jakby ktoś mi powiedział siedem lat temu, gdy występowałem w Cracovii, że będę miał taki dystans do siebie, to prędzej bym uwierzył, że szybciej nauczę się grać w piłkę...

Bang! Jednak prędzej nauczyłem się dystansu.

17 czerwca 2008 roku stanąłem przed gabinetem wiceprezesa Cracovii Pana Jakuba Tabisza. Jeszcze wtedy nie wiedziałem, że w Krakowie częściej będę siedział. Podpisałem kontrakt. Spełniło się jedno z moich marzeń. Wychowując się na obiektach bydgoskiego Zawiszy nie spodziewałem się takiego obrotu sprawy. Treningi na piachu i żwirze dały jednak wiele. Po każdych zajęciach wyglądałem, jakbym stepował na polu minowym. Było warto.

Zaczęło się...

Kilka dni wcześniej brałem udział w finale okręgowym Pucharu Polski na szczeblu III ligi, a teraz nagle gram dla 5 tysięcy ludzi podczas pierwszej rundy Pucharu Intertoto! Dla chłopaka, który przed chwilą grał dla 25 osób - w tym czterech z rodziny i sześciu pracowników ochrony - jest to KOSMOS. Ochrona "Juwentus". Jedyny Juwentus, z jakim mam szansę podpisać umowę. Dodam również, że po moim debiucie w Intertoto rozgrywki w następnym sezonie wycofano z kalendarza UEFA. Przypadek? Nie sądzę:) Całe szczęście, że nie zagrałem w Lidze Mistrzów.

1:2 u siebie. Wszedłem na forum. Największy błąd mojego życia. Mam dwa metry, a przeglądając komentarze na swój temat czułem się, jakbym miał metr mniej. Dzisiaj się z tego wszystkiego śmieję, ale wtedy gdyby były wyższe drzewa, to bym się powiesił. 

I tak cały czas, aż nadszedł 26 listopada 2010 roku. 85 minuta meczu z GKS Bełchatów. Wchodzę na boisko przy stanie 0:2, a cały stadion już czeka aż zejdę. Biorę udział w trzech akcjach, strzelam gola, a na tablicy po chwili 3:2! Tylko raz przeżyłem większe emocje - gdy pierwszy raz zobaczyłem cycki...

Po meczu jedyny dystans jaki był najważniejszy to ten oddzielający stadion Cracovii od Frantica. Bartosz Kapustka dostał tam liścia, a mi płacili za wszystko i chcieli oddawać swoje matki i kobiety. Jednak dzisiaj ja oddałbym wiele, żeby być Kapim i dostać liścia:)

Mimo pasma niepowodzeń drużyny oraz mojej nie najlepszej postawy na boisku, fajnie wspominam czas spędzony przy ul. Kałuży. Nauczyłem się przede wszystkim ogromnego dystansu do tego, co mnie otacza. To był mój wielki problem, a dzisiaj czuję się magistrem w tej dziedzinie. Może gdybym był nim wtedy, to z Radkiem Matusiakiem grałbym na Sycylii w US Palermo, a nie w Cracovii.

Wajchę na zupełny luz przełożyłem z dnia na dzień. Jak masz dwa metry wzrostu, to musisz liczyć się z tym, że na trybunach będzie szydera - obojętnie jak będziesz grał. A mniejszy już nie będę. Na dodatek moja medialność jest bronią obosieczną. Niedawno miałem przyjemność wystąpić w rezerwach Dolcanu. Po podjęciu próby dryblingu, usłyszałem od obrońcy: "Opisz frajerze to na Twitterze!". Post ma limit 140 znaków. Jakbym chciał to opisać z jego zdjęciem, to by się nie udało. Był tak gruby. Mnie to nie musi bawić. Mnie to po prostu bawi...

Jakiś czas temu nawet jak obiecałem wiceprezesowi Tabiszowi, że nie ruszę cateringu, to zaprosił mnie na mecz Ekstraklasy na sektor VIP. Fajna sprawa.

P.S. Jeśli jesteś na początku swojej piłkarskiej drogi, polecam mieć taki dystans do siebie jak ja, ale na grze w piłkę wzoruj się już gdzieś indziej...

P.S. 2: Jedno jest pewne. Pod moim tekstem na waszym portalu za chwilę znajdą się malkontenci, którzy używają szablonów komentarzy. Mój ulubiony brzmi: "Lepiej zabrałby się za trenowanie, a nie pisanie".

Odpowiadam: Nie wyobrażam sobie życia bez piłki, ale pozwól, żebym w momencie, gdy Ty cały dzień spędzasz na poziomie mojego tętna spoczynkowego, ja zrobił coś innego niż pobiegł za piłką. Dziękuję. 


KOMENTARZE

;