
Dwie kolejki to wprawdzie dość ubogi materiał badawczy, ale wydaje się, że na jego podstawie i tak można określić jeden z głównych problemów niespecjalnie imponującej postawy Cracovii na starcie sezonu. O co chodzi? Ano o obowiązek wystawienia młodzieżowca. Pozornie Michał Probierz powinien mieć spokojną głowę, bo w kadrze jego zespołu roi się od zawodników o takim statusie. W praktyce kłopot jest jednak poważny – na chwilę obecną żaden z nich nie gwarantuje odpowiedniego poziomu. A już najbardziej zawodzi ten, na którego liczono w zasadzie najmocniej, czyli Kamil Pestka. Szkoleniowiec „Pasów” darzy go wyjątkowo chłodnym uczuciem.

W rywalizacji o triumf w mistrzostwach Europy do lat 21 oglądaliśmy rewanż za turniej sprzed dwóch lat. Hiszpania okazała się najlepsza na włoskich boiskach i pokonała w finale reprezentację Niemiec, której po prostu zabrakło argumentów w spotkaniu ze świetnie dysponowaną drużyną La Rojita.

Jak by to powiedzieć… Zdarzały się nam już ciekawsze piłkarsko tygodnie! Copa America w zasadzie jest już na półmetku, a od końca Mistrzostw Europy U-21 dzieli nas już tylko wielki finał. Chwytajmy zatem co się da!

To miał być znacznie bardziej wyrównany półfinał niż starcie Niemiec z Rumunią, wynik spotkania jednak zupełnie temu przeczy. Wygrana Hiszpanów 4:1 to tak naprawdę najniższy wymiar kary. La Rojita nie pozostawiła złudzeń kto był lepszy w półfinale ME U-21, a w finale będziemy mieli powtórkę sprzed dwóch lat. Ekipa z Półwyspu Iberyjskiego zmierzy się z Niemcami.

Gra defensywna daje tytuły, ofensywna - tylko splendor - powiedział swego czasu Lothar Matthaeus, były gwiazdor reprezentacji Niemiec. I choć jego młodsi koledzy z kadry U-21 robili dziś wiele, aby potwierdzić, że bez dobrze funkcjonującej linii obrony można zapomnieć o sukcesach, to ostatecznie udało im się prześlizgnąć do finału młodzieżowych mistrzostw Europy. A zrobili to dzięki świetnej ofensywnie, której znakiem rozpoznawczym została lewa noga Luki Waldschmidta.

Środowa prasa jest niezła, mamy kilka ciekawych rozmów. Temat dnia? Raczej kolejna rewolucja w Widzewie Łódź, która pochłonie trenera i dyrektora sportowego. Ogółem wybraliśmy 23 artykuły z czterech źródeł.

Kilka miesięcy temu napisałem w felietonie, byśmy nie napalali się jakoś szczególnie na wyniki młodzieżowych mistrzostw i nie wyciągali z nich wielkich wniosków odnośnie poszczególnych nazwisk. Przydatność naszych juniorów zweryfikują bowiem tak naprawdę dopiero kolejne lata.

W poniedziałek zakończyły się zmagania w fazie grupowej mistrzostw Europy do lat 21. Awans do kolejnej fazy wywalczyli Niemcy oraz Rumuni, a drużyną z najlepszym bilansem punktowym wśród ekip z drugiego miejsca w grupie okazali się Francuzi i oni również zagrają w półfinale imprezy.

Wciąż nie milkną echa porażki „Michniewiczówki” w Euro U-21. Nie dziwota, skoro wcześniej, w meczach z Belgią oraz Włochami rozbudziła tak wielkie nadzieje. Naturalnie więc to właśnie na tematach reprezentacyjnych skupia się dzisiejsza prasa, chociaż kilka wątków rodem z Copa America i oczywiście Ekstraklasy również się znajdzie. Łącznie wybraliśmy 18 tekstów z 4 źródeł.

„Od zera do bohatera, od bohatera do frajera - piłka nożna” - napisał na Twitterze po meczu z Hiszpanią Kamil Grabara. Nic dodać, nic ująć…

Od rozpoczęcia młodzieżowego czempionatu we Włoszech piłkarska Polska żyła reprezentacją U-21 prowadzoną przez Czesława Michniewicza. Jego podopieczni dwa pierwsze mecze zakończyli wzorowo, ale niestety bolesna porażka w ostatnim starciu, zniweczyła cały dotychczasowy wysiłek.

Zakończyły się zmagania w grupie A. Reprezentacja Włoch pokonała Belgię 3:1 i dzięki porażce naszej kadry awansowała na drugie miejsce i tym samym nadal może liczyć na awans do półfinału turnieju.

Nie był to najlepszy dzień dla polskiego futbolu. Po dwóch bardzo obiecujących spotkaniach, kadra Michniewicza w bardzo bolesnym stylu pożegnała się z turniejem. Było gorąco na boisku, a emocji nie zabrakło również na Twitterze.

No cóż, fajna była ta nasza przygoda na Euro U-21. Szkoda, że taka krótka. Dwa pierwsze mecze zrobiły dużą nadzieję, że nie pożegnamy się z turniejem już po trzech spotkaniach. Dziś jednak Hiszpanie zrobili naszym gorącym głowom ice bucket challenge, pokazując miejsce w szeregu. Pięć goli w plecy... Różnica jakości była ogromna, a ostatecznie u Biało-Czerwonych zobaczyliśmy raczej więcej strachu niż respektu i pewności siebie. Mało komu da się po tym meczu wystawić pozytywną notę. Noty tradycyjnie w skali 1-6 (wyjściowa 2,5)

Niestety, Hiszpanie sprowadzili nas na ziemię w najbardziej brutalny ze wszelkich możliwych sposobów. Od początku do końca dominowali, nie pozwalali zawiązać reprezentantom Polski jakiejkolwiek akcji. To był zupełnie inny mecz niż z Belgią oraz Włochami i inny dla nas jest także wynik. Okrutny rezultat 0:5 sprawia, że nie tylko nie zagramy na Igrzyskach Olimpijskich w Tokio, ale w dodatku spadliśmy na trzecie miejsce w grupie, ponieważ Włosi pokonali Belgów.