Thursday, 7 July 2016, 7:10:14 pm


Autor zdjęcia: YouTube

Okoliczności na finiszu powinny być inne, ale generalnie trudno płakać po Górniku Łęczna i Ruchu Chorzów

Autor: Przemysław Michalak
2017-06-03 18:43:00

W Łęcznej i Chorzowie mają prawo być rozgoryczeni wydarzeniami na ostatniej prostej, co nie zmienia faktu, że spadek Ruchu i Górnika z punktu widzenia całej Ekstraklasy jest dobrą wiadomością.

Ruch skrzywdzono w Gdyni, uznanie gola strzelonego ręką przez Rafała Siemaszkę to sędziowski babol sezonu, ale jak już również tutaj pisaliśmy, nie można teraz twierdzić, że klub z Cichej spadł przez wpadkę Tomasza Musiała i jego asystentów. Na pożegnanie z elitą "Niebiescy" konsekwentnie pracowali od wielu lat i wreszcie "dopięli swego".

Sytuacja w Ruchu od dawna była patologiczna lub o taki stan się ocierała. Klub stał się finansową studnią bez dnia. Co chwila otrzymywał milionowe dotacje, ale to cały czas pachniało pudrowaniem konającego, po chwili problemy wracały i to często ze zdwojoną siłą. Co roku ważyły się losy licencji i aż trudno uwierzyć, że dopiero teraz jej nie dostano. Dodając do tego stadion jakby żywcem wyjęty z lat '90 i frekwencję poniżej ligowej średniej, naprawdę trudno dziś płakać za chorzowską ekipą jeżeli nie jest się jej kibicem. 

To samo dotyczy Górnika Łęczna. Mogą być tam rozczarowani postawą Zagłębia Lubin w ostatnim meczu, niektórzy z piłkarzy Piotra Stokowca ewidentnie odpuścili. Z perspektywy postronnego obserwatora nie widzę jednak ani jednego powodu, dla którego spadek tego klubu miałby być powodem do smutku. Ruch przynajmniej ma bogatą historię i tradycję, dla niektórych może to być jakiś argument (dla mnie nie jest, wolałbym polski odpowiednik "bezdusznego" RB Lipsk), w Łęcznej nie znajdziemy nawet tego. Klub bez własnego stadionu, bez kibiców na gościnnym obiekcie, z coraz większymi problemami finansowymi i brakiem porozumienia z dotychczasowym sponsorem, od którego wszystko wcześniej zależało. Czego tu żałować?

Reasumując: ligę opuszczają jej dwa najsłabsze punkty nie tylko pod względem tabeli, ale również w większości pozostałych aspektów. Rzecz jasna to nie liga ekonomiczna, zawsze najbardziej istotne pozostanie boisko, lecz jak widać, również tutaj bywało słabo. Łęcznianie miewali w tym sezonie świetne momenty, wiosną znacznie częściej to ich grę oglądało się przyjemniej niż Arki Gdynia, tyle że w międzyczasie wpadek było za dużo.

Jedni i drudzy zapewne na dłużej znikają z Ekstraklasy. Zapraszamy ponownie, gdy już uporają się wszystkim, nawet jeśli będzie to oznaczało zaczynanie od IV ligi. 


KOMENTARZE

;