Thursday, 7 July 2016, 7:10:14 pm


Autor zdjęcia: Youtube

Kiedyś Liga Mistrzów, dziś druga liga słowacka. FC Petrzalka skutecznie odbudowuje się po wielkich problemach finansowych

Autor: Tomasz Hatta
2018-10-05 14:34:38

Artmedia Bratysława w 2005 roku sprawiła wielką niespodziankę i awansowała do fazy grupowej Ligi Mistrzów. Trzy lata później po odejściu inwestora dwukrotny mistrz Słowacji zaczął tonąć w długach, przez co zaliczał spadki do niższych lig. Od 2014 roku klub z nową nazwą został zgłoszony do V ligi i krok po kroku pnie się w górę, będąc już coraz bliżej powrotu do słowackiej ekstraklasy.

Artmedię w tamtych pięknych latach prowadził obecnie już bardzo dobrze znany trener Vladimir Weiss. Struktura i kadra klubu była przez wiele lat systematycznie budowana, dzięki obecności wielkiego inwestora Ivana Kmotrika. Pierwsze efekty zaczęły się pojawiać w sezonie 2003/04, gdy Artmedia zdobyła Puchar Słowacji w finale pokonując 2:0 FC Steel Trans Licartovce.

Kampania 2004/05 na dobre rozpoczęła byt klubu ze stolicy w czołówce ligi. Kapitalna gra zaowocowała ostatecznym zdobyciem mistrzostwa kraju. Na ten sukces złożyło się wiele czynników, ponieważ Artmedia przegrała zaledwie cztery mecze, będąc przy tym najlepiej punktującą drużyną na własnym stadionie, oraz w meczach wyjazdowych. Liczba straconych bramek na tle całej ligi była najmniejsza, a jeśli chodzi o ogólną zdobycz, to większą liczbę zanotował tylko wicemistrz – MSK Żilina.

Nie byłyby to zapewne tak udane rozgrywki, gdyby w ataku Artmedii nie grał Filip Sebo. Ściągnięty przed sezonem z Interu Bratysława 20-letni utalentowany napastnik strzelił w lidze aż 22 gole, co było świetnym wyczynem. Po tak udanym roku zainteresowanie zawodnikiem było spore, a konkrety przedstawiła Austria Wiedeń, która pozyskała Sebo za 600 tys. euro. Weiss połowę otrzymanej kwoty zainwestował w kolejnego młodego snajpera Interu Bratysława - Juraja Halenara.


Cud w europejskich pucharach

Kolejny mistrz Słowacji miał za zadanie zostawić po sobie dobre wrażenie w eliminacjach Ligi Mistrzów, bo raczej niewiele osób poza sztabem i zawodnikami Artmedii miało jakąkolwiek wiarę w odniesienie sukcesu. Los w I rundzie eliminacji przypisał im kazachski Kajrat Ałmaty. Pierwszy mecz na wyjeździe przyniósł przytłaczającą porażkę 0:2 i wielkie obawy kibiców przed rewanżem, czy ta pierwsza w historii przygoda z walką o Ligę Mistrzów nie skończy się zbyt szybko.

Nadszedł dzień rewanżu. 20 lipca, stadion „NTC Senec” w pobliskim mieście Senec. Tego wieczoru zawodnicy słowackiej ekipy z wielką motywacją starali się pisać swoją historię, do przerwy odrabiając połowę strat z pierwszego meczu, a krótko po gwizdku rozpoczynającym drugą część trafiając do siatki po raz drugi, zapewniając sobie trochę spokoju w głowach.

Regulaminowy czas gry zmiany wyniku już nie przyniósł i potrzebna była dogrywka, w której dosyć szybko pojawiły się kolejne schody, gdyż Kajrat rozpoczął od strzelenia bardzo ważnego gola na 1:2. Po chwili Artmedia otrzymała rzut karny, który skutecznie wykorzystała, lecz potrzebna była jeszcze jedna bramka do awansu, a czasu w dogrywce było coraz mniej. Walka do końca jednak się bardzo opłaciła. W doliczonym już czasie dogrywki, gdy nawet i bramkarz przez większość akcji był na połowie rywala jedno z dośrodkowań znalazło w polu karnym dobrze nam znanego z polskich boisk Pavola Stano i to właśnie jego strzał dał tę czwartą, dającą awans bramkę.

Gdy wylosowano pary II rundy eliminacji, kibice zapewne byli nastawieni  na przeżycie fajnego dwumeczu z mocnym rywalem, a był nim wicemistrz Szkocji – Celtic FC. To, co się jednak wydarzyło w pierwszym meczu na stadionie Slovana Bratysława, przeszło najśmielsze oczekiwania. Artmedia po fenomenalnym meczu rozbiła Celtic z Maciejem Żurawskim w składzie aż 5:0. Niektórzy piłkarze szkockiego zespołu otwarcie po meczu stwierdzili, że zlekceważyli swojego rywala. W tym meczu swój błysk pokazał ściągnięty niedawno  Juraj Halenar, który ustrzelił hat-tricka.

W rewanżu bardzo naładowany i pewny odrobienia strat Celtic zdołał zdominować Artmedię, jednak ostatecznie mecz zakończył się wynikiem 4:0 i dzięki temu piękny sen słowackiego zespołu mógł trwać dalej.

W ostatniej fazie klub z Bratysławy czekał dwumecz z Partizanem Belgrad. Oba spotkania nie dostarczyły większych emocji, bo w obu padły wyniki 0:0. Presję rzutów karnych lepiej wytrzymał zespół Vladimira Weissa i historyczny awans do fazy grupowej Ligi Mistrzów stał się faktem.


Nie byli chłopcami do bicia

W fazie grupowej Artmedia trafiła do bardzo mocnej grupy z Interem Mediolan, FC Porto i Glasgow Rangers. Zaczęło się od minimalnej porażki u siebie z Interem 0:1, by później w Portugalii zrobić ponownie coś wartego zapamiętania. Gdy w 39. minucie Porto wyszło na dwubramkowe prowadzenie, piłkarze złapali pewności, że nic złego się im w ten wieczór nie wydarzy. Przed przerwą padła jednak kontaktowa bramka, a w drugiej połowie Artmedia wyciągnęła wynik na 3:2 -  osiągając historyczne i jedyne zwycięstwo w grupie.

W kolejnych spotkaniach zespół Weissa dołożył dwa remisy z Glasgow Rangers, remis z Porto i tylko Inter u siebie potrafił ich rozbić 4:0. Bilans na zakończenie grupy to 6 punktów, 5 zdobytych bramek przy 9 straconych i trzecie miejsce premiowane awansem do fazy pucharowej Pucharu UEFA. Kapitalna przygoda małego klubu naszych południowych sąsiadów z pucharami trwała dalej.

Wiosną w 1/16 Pucharu UEFA dwumecz z Levskim Sofia przyniósł porażkę 0:3 w dwumeczu i w taki sposób skończyły się puchary dla Artmedii. Kto by się spodziewał, że dopiero wiosną? Nie oszukujmy się - nikt, nawet osoby związane z klubem.


Nieoczekiwane problemy finansowe

Kolejne lata w lidze słowackiej, to utrzymywanie wypracowanego poziomu i podwójne wicemistrzostwo kraju, a w Pucharze UEFA dwukrotne docieranie do ostatniej fazy eliminacji, lecz tam już na fazę grupową nie pozwalały Espanyol, a rok później Panathinaikos.

Na sezon 2007/08 po rocznej przerwie do klubu wrócił Vladimir Weiss i jego umiejętności trenerskie poprowadziły Artmedię do drugiego w historii mistrzostwa, dzięki też ustabilizowaniu formy czołowego już Juraja Halenara, który zdobył w rozgrywkach 16 bramek.

W eliminacjach Ligi Mistrzów po wyeliminowaniu maltańskiej Valetty i fińskiego Tampere United, w trzeciej rundzie lepszy okazał się Juventus, „degradując” Słowaków do ostatniej fazy eliminacji Pucharu UEFA, gdzie los przypisał Bragę, której niestety nie udało się ich pokonać.

Po mistrzowskim sezonie Weiss objął reprezentację Słowacji, zostawiając tym samym klub. Największym problemem okazało się jednak odejście z Artmedii inwestora Ivana Kmotrika, który postanowił wykupić akcje sąsiedniego klubu Slovana Bratysława, by tam budować potęgę ligową. Gdy dopływ finansowy w Petrzalce zaczął się kończyć, odchodzili też i czołowi piłkarze z powodu nieotrzymywania pensji. Przez całą złą sytuacją został zamknięty także stadion, a klub w sezonie 2008/09 zajął 6. miejsce w lidze, by już w kolejnym dołować w tabeli i zaliczyć spadek do drugiej ligi. Przez dwa lata gry poziom niżej sytuacja była coraz gorsza, czego efektem okazał się spadek na trzeci poziom rozgrywkowy w 2012 roku.

Grając ekipą w większości złożoną z młodzieży i z pozostałości po 2. lidze, Artmedia była nawet na tle trzecioligowców zespołem piłkarsko słabym. Kampania 2012/13 zakończona została na dalekim 11. miejscu i sytuacja zmierzała ku temu, by zacząć budować wszystko na nowo od podstaw. 


Udana odbudowa

Latem 2014 roku klub ze zmienioną nazwą na FC Petrzalka Akademia został zgłoszony do rozgrywek V ligi. W drugim sezonie występów na tym poziomie udało się wywalczyć awans i rozpoczęła się tym samym na poważnie walka o odbudowę swojej marki w kraju. FC Petrzalka w następnych dwóch latach podtrzymała swoją tendencję zwyżkową i zwyciężyła w rozgrywkach IV i III ligi - po sześciu latach wracając na zaplecze słowackiej ekstraklasy.

Od ponad roku trenerem klubu z Bratysławy jest 39-letni Balazs Borbely, który jako zawodnik występował w Petrzalce w pamiętnej Lidze Mistrzów. W klubie w dalszym ciągu prowadzona jest mądra polityka transferowa, dzięki której na sezon II-ligowy udało się wypożyczyć kilku bardzo utalentowanych młodych zawodników z klubów ekstraklasowych. Za najbardziej wartościowych zawodników w klubie na ten moment można uznać, 39-letniego obrońcę Petera Petrasa który razem z Borbelym występował w Lidze Mistrzów, oraz 31- letniego Juraja Piroskę pamiętającego drugi tytuł mistrzowski i początki problemów finansowych, przez co musiał odejść w 2009 roku do Sparty Praga.

FC Petrzalka od początku sezonu trzyma się czołówki ligowej i po jedenastu kolejkach traci zaledwie pięć punktów do liderującego KFC Komarno. Druga liga słowacka stoi na znacznie wyższym poziomie piłkarskich od niższych szczebli ligowych (przez które zespół z dzielnicy Bratysławy przeszedł jak burza), jednak wydaje się że klub z Bratysławy - jeśli w tym sezonie nie wywalczy awansu - w następnym będzie w gronie największych faworytów do końcowego sukcesu.

Dawny stadion, na którym niegdyś dawna Artmedia rozgrywała swoje mecze został zrównany z ziemią i w to miejsce zostały postawione hotele. Obecnie zespół swoje mecze rozgrywa na wybudowanej w 2011 roku arenie, mogącej pomieścić 3 000 osób.

Wygląda zatem na to, że klub, który zapisał w swojej historii wspaniałą przygodę w europejskich pucharach, po wielu problemach zdołał wstać z kolan. W piłce nożnej nie raz byliśmy świadkami pięknych historii i niewykluczone, że za kilka lat będzie nam dane ponownie ujrzeć FC Petrzalkę w eliminacjach do europejskich pucharów. Przy dalszej tak rozsądnej budowie klubu nie jest to wykluczone.


KOMENTARZE

Stwórz konto



Zaloguj się na swoje konto




Nie masz konta? Zarejestruj się