Autor zdjęcia: Mateusz Czarnecki

Angulo niby strzelił, ale znów można mu wiele zarzucić. Pogoń - Górnik 1:1

Autor: Karol Bochenek
2019-09-22 18:25:00

Jak w normalnym świecie powinien skończyć się mecz drużyny, która bardzo dobrze radzi sobie na własnym boisku, z drużyną, która nie radzi sobie na wyjazdach? To proste, pewnym i wyraźnym zwycięstwem gospodarzy. Ekstraklasa to jednak taka liga, w której normalności brakuje na wielu poziomach. Najpewniej z tego właśnie powodu spotkanie wyjątkowo skutecznej u siebie Pogoni z fatalnym do tej pory na wyjazdach Górnikiem zakończyło się remisem. Co więcej, to właśnie goście mogą sobie pluć w brodę, że nie udało im się ugrać więcej, bo z całą pewnością mieli więcej okazji do strzelenia zwycięskiego gola. W decydujących momentach zawodziła ich jednak skuteczność, a prym w tej niezbyt chlubnej dziedzinie znowu wiódł Igor Angulo.

Nie ukrywamy, że przypadek hiszpańskiego napastnika coraz mocniej nas nurtuje. Problemy ze skutecznością to w piłce żadna nowość, zmagają się z nimi zawodnicy dużo lepsi od Angulo, ale pudłować tak często i przez tak długi okres? To już chyba ewenement. Dziś napastnik Górnika kolejny raz zmarnował sytuację, którą - tak nam się przynajmniej wydaje - rok czy dwa lata temu wykorzystałby z zamkniętymi oczami i kręcąc się na głowie. Dosłownie w ostatniej akcji pierwszej połowy Angulo dostał idealne podanie w pole karne od Janzy, ale z jego strzałem świetnie poradził sobie Stipica. W efekcie Górnicy, zamiast wbić rywalom gola do szatni, zeszli na przerwę z nietęgimi minami, bo gra w pierwszej części meczu niespecjalnie im się kleiła.

Swoje odzwierciedlenie znalazło to zresztą na tablicy wyników. Pogoń, która od początku meczu wyglądała dużo lepiej, prowadziła od 24. minuty po trafieniu Matyni. Lewy obrońca gospodarzy skorzystał z fatalnej pomyłki Buksy, który nie trafił w piłkę wyłożoną przez Spiridonovicia, i z bliska pokonał Chudego. Tym samym Pogoń wyszła na zasłużone prowadzenie, ale niespecjalnie miała zamiar je powiększyć. Niby wciąż kontrolowała przebieg meczu i kasowała w zarodku akcję rywali, jednak nie przyniosło jej to żadnych wymiernych korzyści. Dopiero po zmianie stron dwukrotnie - za każdym razem po podaniu Matyni - przed szansą na zdobycie gola stawał Buksa: raz z jego uderzeniem poradził sobie Chudy, raz oddanie groźnego strzału skutecznie utrudnił mu Bochniewicz.

Osobną kwestią pozostaje, że średnio dysponowany Buksa był w drugiej połowie jednym z najlepszych piłkarzy Pogoni. Oznacza to mniej więcej tyle, że po zmianie stron zawodnicy trenera Runjaica bardzo mocno spuścili z tonu i dali dojść do głosu Górnikowi. Goniący wynik zabrzanie chętnie z tego skorzystali. Bardzo dobrze do gry wprowadzili się zmiennicy - Baidoo, Wolsztyński i Bajnović, aktywny był też próbujący się zrehabilitować Angulo i wszędobylski Jimenez. Jedyny problem polegał na tym, że w poczynaniach Górników za dużo było nerwowości, a za mało dokładności. Za przykład niech posłuży ten „strzał” Jimeneza. Dobrze, że stadion Pogoni jest dopiero w fazie budowy i ludzie nie musieli tego oglądać, bo istniałoby spore ryzyko, że więcej nie przyjdą na mecz.

 

 

Starania zabrzan ostatecznie zostały jednak nagrodzone wyrównującą bramką. Oczywiście gol na wagę jednego punktu nie był efektem składnej akcji, a dziełem przypadku. Szarżujący prawą stroną Baidoo zagrał niedokładnie do Angulo, próbujący interweniować Triantafylopoulos trafił prosto w Zecha, a piłka po odbiciu się od Austriaka poszybowała w stronę linii bramkowej, skąd głową do siatki skierował hiszpański snajper Górnika. Bardziej komicznego odkupienia win dawno nie widzieliśmy.

Chcielibyśmy napisać, że po trafieniu Angulo obie strony za wszelką cenę dążyły do strzelenia zwycięskiego gola, ale nic takiego, niestety, nie miało miejsca. Przez ostatni kwadrans na boisku w gruncie rzeczy nie wydarzyło się nic ciekawego, więc końcowy gwizdek sędziego Gila przyjęliśmy z nieskrywaną ulgą i mieszanymi odczuciami. Niby tempo tego spotkania było całkiem niezłe, niby były sytuacje czy efektowne parady, ale jakości i emocji trochę jednak brakowało.

Pogoń Szczecin 1:1 Górnik Zabrze (1:0)
1:0 – Matynia 24’
1:1 – Angulo 73’

Pogoń: Stipica 7 - Bartkowski 5, Trantafylopoulos 3, Zech 5, Matynia 6 - Spiridonović 5 (60’ Podstawski - 3), Dąbrowski 4, Kozulj 5, Listkowski 4 (85’ Kozłowski - bez oceny), Hostikka 4 - Buksa 5.

Górnik: Chudy 5 - Sekulić 4, Wiśniewski 4, Bochniewicz 5, Janża 5 - Zapolnik 2 (46’ Baidoo - 5), Matras 4 (60’ Wolsztyński - 5), Ściślak 5, Jimenez 5 - Kopacz 3 (65’ Bainović - ), Angulo 5.

Sędzia: Paweł Gil.
Nota: 5.

Żółte kartki: Buksa, Bartkowski, Kozłowski - Zapolnik.

Piłkarz meczu: Dante Stipica.

Widzów: 3821.


KOMENTARZE

Stwórz konto



Zaloguj się na swoje konto




Nie masz konta? Zarejestruj się