Thursday, 7 July 2016, 7:10:14 pm


Autor zdjęcia: @ActuFoot_

Od niewypału transferowego Manchesteru United do kluczowej postaci PSG

Autor: Paweł Łopienski
2020-02-18 16:25:18

Często bywa tak, że kiedy usłyszycie bądź przeczytacie nazwę paryskiego klubu, to od razu w głowie macie trio: Kylian Mbappe, Neymar, Edinson Cavani bądź Mauro Icardi. Często zapomina się jednak, że imponującego dorobku strzeleckiego nie byłoby bez Angela Di Marii, który w każdym roku w PSG udowadnia swoją wartość. Ostatnie miesiące są dla niego wyjątkowo dobre, a przesadą nie będzie stwierdzenie, że Argentyńczyk rozgrywa właśnie genialny sezon.

60 milionów funtów w błoto

O tym, że Angel Di Maria latem 2014 roku przechodził do Manchesteru United w roli gwiazdy wystarczy napisać, że kosztował on niemal 60 milionów funtów. Został więc najdroższym piłkarzem, który kiedykolwiek trafił do Premier League i który został sprzedany z Realu Madryt. Nie można się więc dziwić, że oczekiwania względem zawodnika były wysokie. Także biorąc pod uwagę jego przeszłość, czyli cztery sezony w hiszpańskim zespole, a poprzednio także w Benfice, można było śmiało zakładać, że pomocnik będzie stanowił o sile „Czerwonych Diabłów”. 

Zespół z nowym nabytkiem pragnął powrócić na angielski tron, ale szczytem możliwości okazał się awans do kwalifikacji Ligi Mistrzów z czwartego miejsca, z kolei do mistrzowskiej Chelsea zespół z Old Trafford tracił siedemnaście punktów. Di Maria był jednym z najlepszych asystentów w lidze, ale pomimo całkiem niezłych liczb spodziewano się po zawodniku zdecydowanie więcej. W sezonie 2014/2015 w 33 meczach we wszystkich rozgrywkach strzelił cztery gole i zanotował 12 asyst. 

- Rozpocząłem grę na jednej pozycji, a w następnym meczu byłem ustawiony gdzie indziej. Zdobywałem bramki pełniąc określoną rolę, ale niespodziewanie tydzień później musiałem już grać gdzieś indziej. To także nie pomogło mi w aklimatyzacji. Decyzja zawsze należy do menadżera, lecz uważam, że piłkarz powinien czuć się komfortowo na swojej pozycji oraz móc się do niej przyzwyczaić – mówił w kwietniu 2016 roku Angel Di Maria, gdy reprezentował już barwy Paris Saint-Germain.

Angel Di Maria zapewniał, że zrobił wszystko, by jego kariera w barwach Manchesteru United potoczyła się zgodnie z jego oczekiwaniami, a także włodarzy i kibiców. Presja tak okazałego transferu i przejęcia numer „7” na koszulce po legendach klubu, to nie jedyne problemy, jakie Argentyńczyk nastał w nowym klubie. Piłkarz świetnie odnajdywał się w Realu w taktyce 4-3-3, ale w Anglii styl grania jest inny, a szybszy doskok przeciwnika i mniej przestrzeni do grania piłką sprawił, że przenosiny na Wyspy nie wyglądały jak przesiadanie się z jednego samochodu do drugiego. Odgrywanie lidera ofensywnej formacji była nową rolą dla piłkarza, który w przeszłości jak i w przyszłości odgrywał funkcję mniej widocznego gracza, co nie oznacza, że mniej potrzebnego czy nieefektywnego.

Podczas jego pobytu w Anglii wiele mówiło się jednak o otwartym konflikcie między nim a szkoleniowcem „Czerwonych Diabów”, Louisem van Gaalem. 

Byłem w Manchesterze United i wszystko było w porządku z trenerem przez pierwsze dwa miesiące. Po jednej kłótni sprawy nie miały się już tak samo. Nasza relacja wyglądała inaczej – mówił rok temu Di Maria na łamach ESPN, dodając chwilę później, że sprzeczka wiązała się z tym, że trener zawsze pokazywał zawodnikowi, co zrobił źle, a nie chwalił go za udane i widowiskowe zagrania, z których piłkarz był przecież znany. Potem relacje piłkarza ze szkoleniowcem do samego odejścia nie były już tak dobre i w sporej mierze zdecydowały o tak krótkim pobycie pomocnika na Old Trafford.

Przenosiny do Paryża strzałem w dziesiątkę

Di Maria nie gryzł się w język, wielokrotnie komentując swój pobyt w Manchesterze, jednocześnie sugerując, że to klub nie pozwolił mu zaaklimatyzować się we właściwy sposób. W takiej sytuacji, gdy niezadowolony był piłkarz, a jeszcze bardziej kibice oraz klub, który wyłożył w błoto sporą sumę, która nie przełożyła się na grę drużyny, jedynym rozwiązaniem było więc odejście. 32-latek nie musiał długo rozglądać się za nowym pracodawcą. Po rocznej przygodzie w Anglii gracz przeniósł się do Paryża za 63 miliony euro.

Zinedine Zidane tuż po tym transferze przekonywał, że Angel wyniesie PSG na nowy, zdecydowanie wyższy poziom, a mówiąc to miał naturalnie na myśli Ligę Mistrzów, co do której Katarczycy zawsze mieli wielkie ambicje. W zespole prowadzonym wówczas przez Laurenta Blanca na skrzydłach biegali tacy piłkarze jak Lucas Moura czy Javier Pastore, ale nie byli to piłkarze gwarantujący imponujące liczby. W Paryżu byli pewni, że potrzebują właśnie kogoś takiego jak Angel Di Maria. Tym bardziej, że sam Zlatan Ibrahimović przyznawał, że bardzo chciałby współpracować z Argentyńczykiem. 

Pomocnik szybko dopasował się do nowych realiów i w błyskawicznym tempie odnalazł w nowej drużynie. W pierwszym swoim sezonie w kraju znad Sekwany zdobył 15 bramek i zanotował 25 asyst, co okazało się najlepszym rezultatem w jego karierze. O tym, jak spodobało mu się w Paryżu świadczy przede wszystkim fakt, że pozostaje w tej drużynie aż do teraz, czuje się w niej świetnie, a w ostatnich dniach stwierdził, że chciałby tam zakończyć karierę. 

 - Jestem tu już pięć lat. To świetny czas. Dla mnie, ale też dla mojej rodziny, która jest zadowolona z życia w Paryżu. Od dłuższego czasu myślę o tym, by właśnie w PSG zakończyć swoją karierę - zdradził 32-latek, którego kontrakt z paryskim klubem ważny jest do czerwca 2021 roku.

Zmieniali się trenerzy, od Laurenta Blanca, Unaia Emery’ego po Thomasa Tuchela, ale Angel Di Maria u każdego z nich był podstawowym piłkarzem, bez którego ofensywa nie wyglądałaby tak efektownie. Dlaczego w Paryżu wiedzie mu się tak dobrze? Okej, ktoś powiedziałby, że Ligue 1 to liga zdecydowanie słabsza od Premier League i my się z tym zgadzamy. Aczkolwiek Argentyńczyk nie jest tutaj kluczową postacią, na której oparta jest gra całego zespołu. W dodatku Di Maria w Paryżu nie jest również największą gwiazdą. W przeszłości takim statusem mógł pochwalić się Zlatan Ibrahimović, a teraz Neymar, Kylian Mbappe, Edinson Cavani czy Mauro Icardi. Pomocnik może więc przygotowywać się do spotkań bez ciężaru, który najwyraźniej doskwierał mu podczas pracy w Manchesterze.

Zapomnijcie o Neymarze i Mbappe

Thomas Tuchel nie jest wielkim fanem określenia „fantastycznej czwórki”, jakim określili francuscy dziennikarze ofensywny kwartet PSG. Mowa tu oczywiście o Neymarze, Kylianie Mbappe, Mauro Icardim i właśnie Angelu Di Marii. Ten ostatni może nie jest celebrytą jak Brazylijczyk, może nie słyszy się o nim tak wiele jak o jego rodaku, ani nie jest wschodzącą supergwiazdą jak Francuz, ale możliwe, że w obecnym sezonie nie ma ważniejszej postaci w paryskim zespole właśnie od zawodnika występującego z numerem „11”.

Dziennik „L’Equipe” w ostatnich dniach zastanawiał się, czy to nie jest najlepszy sezon w karierze. I faktycznie, liczby wyglądają naprawdę nieźle, a należy przypomnieć, że mamy jeszcze niecałe trzy miesiące  rywalizacji w obecnych rozgrywkach. 

2015/2016: 47 meczów, 15 goli i 25 asyst

2016/2017: 43 mecze, 14 goli i 15 asyst

2017/2018: 45 meczów, 21 goli i 12 asyst

2018/2019: 45 meczów, 19 goli i 17 asyst

2019/2020: 33 mecze, 12 goli i 18 asyst

Dyspozycja zawodnika w ostatnich miesiącach sprawia, że naprawdę jesteśmy dosyć zaskoczeni, jeśli nie zobaczymy w meczowych statystykach asysty bądź gola strzelonego przez Argentyńczyka. PSG na początku sezonu musiało radzić sobie bez Neymara? Di Maria był jednym z najlepszych w drużynie i taka sytuacja utrzymała się aż do teraz. Drużynie się nie wiedzie? Spokojnie, Di Maria zaraz coś zdziała. Wysoka, a co najważniejsze, stabilna forma sprawia, że Di Maria w żadnym momencie nie utracił na zaufaniu, tym bardziej, że w jego grze ważna jest również praca, jaką wykonuje na boisku, niepoparta golami. 

Thomas Tuchel w ostatnich miesiącach zastanawiał się, w jaki sposób może najlepiej wykorzystać ofensywny potencjał drużyny, jednocześnie nie zostawiając dziury z tyłu, jak było to chociażby przy ustawieniu 4-3-3, gdy funkcję szkoleniowca pełnił Unai Emery. I tak o to narodziła się idea, aby zespół zestawiać w niemal klasycznym 4-4-2, z Neymarem na lewej stronie i Di Marią na prawej. Drużyna prezentowała się na tyle dobrze, że Niemiec zdecydował się kontynuować pracę nad tym systemem, w którym Argentyńczyk w spotkaniach z najbardziej wymagającymi rywalami odpowiadać będzie za zapewnienie równowagi zespołowi w drugiej linii. 

Borussia Dortmund ma swoje słabości w defensywie, ale to bardzo groźna drużyna z kontrataków. Dlatego rolą tego piłkarza będzie szybkie odbudowywanie pozycji, a nawet granie w obronie w jednej linii z Marco Verrattim i Idrissą Gueye. Ale dla 32-latka taka rola jest doskonale znana z gry w Realu Madryt, gdy za Carla Ancelottiego był łącznikiem między Cristiano Ronaldo, Karimem Benzemą, a parą pomocników Luką Modriciem i Samim Khedirą.

Angel Di Maria strzeli gola Borussii? EWINNER płaci 3.30 za taki scenariusz!

Piłkarz z pewnością cieszy się z tego powodu, że latem w PSG dokonano solidnych wzmocnień i nie jest z konieczności wystawiany na przykład w środku pomocy, gdy rok temu brakowało na tej pozycji zawodników. Wtedy jednak nie marudził, nie krytykował, tylko niestrudzenie pracował na dobro swojej drużyny, choć jak wiadomo, nie przyniosło to odpowiednich rezultatów w Lidze Mistrzów. 

- Bardzo uwielbiam Di Marię. Oglądałem go w Realu Madryt i byłem wielkim fanem… Sposób, w jaki gra w piłkę nożną jest podobny do jego osobowości. Nie przestaje, jest godny zaufania, dużo pracuje dla zespołu i jest miły i przyjemny – komplementował w styczniu trener swojego piłkarza.

Angel czuje się w Paryżu jak w domu, kibice go kochają, dlatego to wszystko przekłada się również na świetną dyspozycję na boisku. Kto wie, czy w jego przypadku metryka nie odegra większej roli i w kolejnym roku będzie wyglądać równie dobrze. Wtedy paryżanie nie będą mieli innego wyjścia jak tylko zaproponować przedłużenie kontraktu. Tym bardziej, jeśli Francuzi, za sprawą dobrej dyspozycji 32-latka, wreszcie osiągną coś na europejskim podwórku.  


KOMENTARZE

Stwórz konto



Zaloguj się na swoje konto




Nie masz konta? Zarejestruj się