
Autor zdjęcia: Rafał Rusek / PressFocus
Rozważanie o tytułach pora odłożyć na później
Piłka nożna to najistotniejsza rzecz z tych nieistotnych. Zdanie powtarzane, zmieniane i parafrazowane przez mnóstwo ludzi, dzisiaj zyskuje na znaczeniu. W momencie, kiedy zagrożone są życie i zdrowie, kwestie sportowe powinny odejść na dalszy plan.
Bo najważniejszą kwestią było to, żeby rozgrywki piłkarskie zostały wstrzymane, zawieszone, odwołane. Jak zwał tak zwał. Terminologia w tym momencie nie gra żadnej roli, choć widziałem wiele kłótni na ten temat, choćby w mediach społecznościowych. To nie jest moment na podejmowanie kluczowych decyzji co dalej. Trzeba po prostu się zatrzymać.
Naukowcy, lekarze czy politycy nie mają pojęcia, kiedy poradzimy sobie z tym globalnym problemem, który sięga przecież jeszcze ubiegłego roku. Wtedy wydawało się, że nas to nie dotyczy i nie będzie dotyczyć. Ale z miesiąca na miesiąc problem wyglądał na coraz bardziej realny. Kto się śmiał i nie dowierzał, zapewne zmienił już nastawienie. Wracając do meritum – skoro najtęższe głowy nie wiedzą, kiedy sytuacja będzie opanowana, to tym bardziej nie będą tego wiedzieć decydenci z piłkarskich federacji czy kibice.
Dlatego w tym momencie jedynym rozwiązaniem jest cierpliwość. Podejmowanie jakichkolwiek nerwowych decyzji w tej sytuacji jest wysoce niewskazane. Może się okazać, że za kilka tygodni będzie po strachu i na spokojnie rozgrywki ligowe w wielu krajach będzie można wznowić. I fajnie, bardzo na to liczymy, ale niekoniecznie wierzymy w taki scenariusz. Nie jesteśmy jednak specjalistami, więc nie będziemy tu stawiać żadnych wyroków.
Serio kogoś w obecnej sytuacji pandemii najbardziej obchodzi kto zostanie mistrzem Polski, a kto spadnie? 🙈🙉🙊 Wydaje mi się, że sport ma obecnie poważniejsze problemy 🤔
— Mariusz Bielski (@B_Maniek) March 12, 2020
I tak szczerze, czy w obecnej sytuacji będzie ogromną różnicą, jeżeli sezon nie zostanie dograny i mistrzem zostanie uznana Legia? Czy po latach będzie to wypominane? Myślę, że byłoby to bardzo niesmaczne. Ani klub, który wygra mistrzostwo w ten sposób, nie będzie tego jakoś wybitnie eksponował (tak przynajmniej przypuszczamy), ani inni nie powinni tego piętnować. Czy sezon zostanie uznany za nieważny, czy zostanie dograny, czy zostaną uznane wyniki z dotychczasowej tabeli... To wszystko jest obecnie nieistotne i w zasadzie trudno traktować to w kategorii jakiejś wielkiej bolączki. Jakiekolwiek rozwiązanie nie zostanie wybrane i tak sezon jest już wystarczająco popieprzony.
Najgorsza jest kwestia spadków i awansów – bo trudno będzie znaleźć rozwiązanie dogodne dla wszystkich. I tu najważniejsze zadanie dla włodarzy poszczególnych federacji i lig, żeby jak najbardziej ograniczyć straty.
#ZostańwDomu choć lepiej byłoby #SiedźNaDupie
Całe szczęście na całym świecie dochodzą do podobnych wniosków, a wyjątków jest coraz mniej. Do zachowania rozwagi nawołują kolejni piłkarze, trenerzy czy działacze. I to bardzo budujące, bo kto jak nie idol może otworzyć jakąś klapkę w głowie opornemu na wiedzę fanowi? W mediach społecznościowych niektórzy radzą sobie z tym doskonale, a naszym faworytem niewątpliwie jest Leganes... które zrelacjonowało pierwszą połowę swojego dzisiejszego meczu. Meczu, który się nie odbył, miał miejsce jedynie na Twitterze.
No to zwycięzcę La Liga 2019/20 znamy, Leganes mówi szach mat. https://t.co/1KsrBokxYI
— Krystian Porębski (@woker182) March 14, 2020
PS. Leganes wygrało pierwszą połowę 1:0, a po niej Javier Aguirre – trener Ogórków – przekazał hasła do Netfliksa i subskrybcje Movistaru. Mają tam poczucie humoru pod tym Madrytem, mimo tego, że sytuacja nie jest ciekawa.
Niektórzy, jak Simone Zaza idą o krok dalej i starają się wesprzeć służbę zdrowia w walce z wirusem. Włoch nawołuje do pozostania w domu i pomaga w zbieraniu środków.
Simone ZAZA dwa dni temu rozpoczął akcję zbierania funduszy na walkę z #koronavirus dla regionu, w którym się urodził - Basilicata. Zebrał już 30 000 Euro dla tamtejszych 6 szpitali.
— Maciej Kruk (@maciej_kruk) March 14, 2020
Tymczasem w Anglii (i nie tylko), Paul Pogba dokształca z dziedziny kichania i kaszlenia... Zachęca do powtarzania swojej charaktersystycznej cieszynki. Co prawda Twitter odebrał to trochę opacznie, ale my takie akcje zdecydowanie popieramy. Szczerze, nie wiemy jakim cudem można odebrać to jako żart.
#Dab to beat #coronavirus. Follow @WHO advice to Be Ready for #COVID19 https://t.co/Ej0FqcHbj5 pic.twitter.com/4DhQ7NsZYk
— Paul Pogba (@paulpogba) March 13, 2020
Do nawoływań włączają się trenerzy. Kilka słów na Twitterze napisał Mikel Arteta, który powoli dochodzi do siebie. Zdanie w całej sprawie zabierali również kolejni piłkarze. Swoje dorzucił Paulo Dybala, o którym media pisały, iż jest zarażony koronawirusem. Jak sam zawodnik jednak stwierdził, poddał się dobrowolnej kwarantannie i jest cały i zdrowy, nie miał pozytywnego wyniku testu na koronawirusa.
Thanks for your words and support.Feeling better already.We’re all facing a huge & unprecedented challenge.Everyone’s health is all that matters right now.Protect each other by following the guidelines & we’ll come through this together.Well done PL for making the right decisions pic.twitter.com/0rnwHmQWha
— Mikel Arteta (@m8arteta) March 13, 2020
Masowe testy w klubach hiszpańskich
Swoje trzy grosze dorzucił również trener Valencii, Albert Celades. Nic ciekawego nie powiedział, ale liczy się sam fakt działania w tej sprawie. W Hiszpanii szczególnie widać, że piłkarze i trenerzy mocno się włączyli do akcji, a kolejne ekipy rezygnują z treningów, wysyłając piłkarzy do domów. Na naszym podwórku najgłośniej było choćby o Górniku, którego piłkarze dostali konkretne wytyczne. Podobnie jest właśnie w przypadku Valencii.
Rywale zza między wczoraj przeszli testy na koronawirusa, a to dlatego, że niedawno grali z Realem Madryt, który jest poddany kwarantannie, ze względu na chorobę w drużynie koszykarskiej. Wszystko wskazuje również na to, że testom poddani zostaną piłkarze Nietoperzy, bo dwa zachorowania wykryto w ekipie Deportivo Alaves. Klub nie podał jednak nazwisk piłkarzy.
Nic więc dziwnego, że kolejne drużyny odsyłają piłkarzy do domów, gdzie mają wykonywać zlecone ćwiczenia i nie opuszczać swoich mieszkań. Deportivo la Coruna odwołało natomiast walne zgromadzenie. Solidarność na całego, całe szczęście, bo początkowo nie wyglądało to tak kolorowo.
Jedyne pogłoski o „konflikcie” dochodzą na temat Copa del Rey. W internecie pojawiły się plotki o tym, że finał pucharu miałby się... wcale nie odbyć. To byłoy jednak kompletną głupotą, w takie rozwiązania nie wierzymy, skoro do rozegrania pozostał zaledwie jeden mecz.
Tymczasem sami dołączamy się do akcji #ZostańwDomu i postaramy się w najbliższych dniach zapewnić wam trochę rozrywki, tematami innymi niż koronwarius.








