Thursday, 7 July 2016, 7:10:14 pm


Autor zdjęcia: Lukasz Laskowski / PressFocus

Mistrzowie, wicemistrzowie i król strzelców. Najlepsza XI Piasta minionej dekady

Autor: Bartosz Adamski
2020-05-06 17:00:14

Miniona dekada była najlepszym czasem w historii Piasta Gliwice. Wprawdzie gliwiczanie zaczęli ją w I lidze, ale skończyli tytułem mistrzowskim, wcześniej zdobywając także srebrne medale. Większość nazwisk z poniższego zestawienia znalazłaby się zatem również w jedenastce wszech czasów Piasta. I jest to też skład, który bez wątpienia pozwoliłby na dłuższą przygodę w europejskich pucharach niż dotychczas.

BRAMKARZ

Jakub Szmatuła

Na początku dekady to z nim w bramce Piast awansował do Ekstraklasy, ale po promocji do najwyższej klasy rozgrywkowej wydawało się, że Szmatuła najlepsze lata ma już za sobą i będzie w najlepszym wypadku drugim bramkarzem. Przegrywał rywalizację z Dariuszem Trelą, nawet z Jakubem Szumskim, potem także z Alberto Cifuentesem i raczej niewielu na poważnie brało możliwość, że może wskoczyć na dłużej do bramki.

Tymczasem powoli zaczął się przebijać już w sezonie 2014/15, a w następnym nie opuścił ani jednego spotkania. To w dużej mierze również dzięki interwencjom Szmatuły udało się wywalczyć wicemistrzostwo Polski (został bramkarzem sezonu), a trzy lata później sięgnąć już po koronę. Gdyby nie jego interwencje w meczach z Jagiellonią w końcowej fazie poprzedniego sezonu, w tym obroniony rzut karny, raczej nie udałoby się dogonić Legii.

OBROŃCY

Marcin Pietrowski

Od razu zdradzimy, że to chyba największe zaskoczenie w całym zestawieniu. Raczej nigdy nie wyrósł powyżej rangi solidnego ligowca, ale dzięki swojej niezawodności stanowił ważny punkt zespołu, który najpierw został wicemistrzem Polski, a potem sięgnął po pierwszy w historii gliwiczan tytuł. Po transferze z Lechii Gdańsk wyrósł na jedno z największych objawień ligi. Nikt się nie spodziewał, że może tak dobrze grać na prawej obronie i być czołowym asystującym zawodnikiem Ekstraklasy. Później już nie imponował liczbami, ale mógł liczyć z reguły na pewny plac i najczęściej nie zawodził. Jego postawę doceniła też szatnia, przyznając mu opaskę kapitańską w niektórych spotkaniach.

Jakub Czerwiński

Nawet do dziś trwają spory, czy lepszym obrońcą w poprzednim sezonie był Czerwiński, czy jednak Sedlar, ale na pewno razem stworzyli najlepszą parę stoperów w lidze. Po nie do końca udanym okresie w Legii 28-latek odbudował się w pełni w Gliwicach. Zaczęto nawet wymieniać go jako kandydata do gry w reprezentacji Polski, bo dyspozycję miał może nawet najlepszą w całej swojej karierze. Gdy tylko jest zdrowy, trener Waldemar Fornalik od niego zaczyna ustalanie składu. Nie zawiódł także w europejskich pucharach, strzelił gola BATE Borysów, trafił również z Rygą.

Aleksandar Sedlar

Zdaniem ligowców najlepszy obrońca minionego sezonu. Notował wiele świetnych spotkań, strzelił też sześć goli, z czego pięć z rzutów karnych. Lepiej od niego „jedenastki” w lidze wykonywał chyba tylko Marcin Robak. Do pełni szczęścia brakuje mu w zasadzie tylko wzrostu, ale nadrabiał ustawianiem się, czytaniem gry, przewidywaniem, umiejętnością wyprowadzania piłki. Dzięki świetnej formie wypromował się do La Liga, jednak w RCD Mallorca jest głównie głębokim rezerwowym. Sam mówił, że przeskok z polskiej do hiszpańskiej ligi był ogromny i trafił do innego świata. Na nasze warunki był defensorem niemal kompletnym.

Patrik Mraz

Mistrzem Polski został w barwach Śląska Wrocław, trzykrotnie triumfował także na Słowacji, grał nawet w Lidze Mistrzów, ale to w Piaście Gliwice zanotował najlepszy okres w swojej karierze pod względem indywidualnym. Trener Radoslav Latal doskonale wykorzystał wszystkie jego walory – potrafił dośrodkować piłkę niemal na nos, dzięki czemu zanotował aż trzynaście asyst (najwięcej w lidze). Jego rajdy lewą stroną były znakiem rozpoznawczym wicemistrzowskiego Piasta, a sam Mraz został wybrany najlepszym obrońcą rozgrywek. Nawet w następnym, już kiepskim drużynowo sezonie, Słowak trzymał przyzwoity poziom.

POMOCNICY

Jorge Felix

Pierwsze pół roku miał bardzo przeciętne, sam mówił, że trudno mu zrozumieć, dlaczego nie trafia regularnie do siatki, ale gdy wiosną 2019 roku „odpalił”, to teraz należy do najlepszych strzelców w lidze. Nie należy się po nim spodziewać efektownych sztuczek, ale za to jest bardzo efektywny. Mimo że w Piaście gra dopiero przez półtora roku, to już nastrzelał dla niego najwięcej goli ze wszystkich swoich klubów w karierze, w tym też trzy w eliminacjach do Ligi Europy. Wielu kolejnych w barwach gliwickiej drużyny może jednak nie dołożyć, bo jest w takiej dyspozycji, że interesuje się nim teraz wiele klubów z zagranicy. Latem wygasa mu kontrakt i trudno będzie go zatrzymać.

Radosław Murawski

Mianowanie go na kapitana w wieku 21 lat było sporym zaskoczeniem. Został najmłodszym boiskowym przywódcą spośród wszystkich klubów Ekstraklasy, a pewnie należałby też do czołówki w Europie. Jednak tak prowadził Piasta, że ten skończył sezon ze srebrnymi medalami, a sam Murawski był jednym z najlepszych pomocników w lidze. Nie będzie przesadą, gdy napiszemy, że to już jest jedna z ikon klubu.

Joel Valencia

Było nie było, najlepszy zawodnik minionego sezonu, choć ten wybór pokazuje, jak słabe indywidualnie były te rozgrywki. Teraz ma duże problemy z grą w Brentford w Championship, wchodzi głównie na końcówki spotkań, ale w Ekstraklasie bez dwóch zdań się wyróżniał. Imponował techniką, prowadzeniem piłki, często obrońcy nie mogli go zatrzymać inaczej niż faulem. Został bohaterem najbardziej dochodowego transferu w historii Piasta – gliwiczanie zarobili na nim 2 miliony euro.

Kamil Vacek

Jego podejście do Śląska Wrocław było bardzo nieudane, za pobyt na Dolnym Śląsku trafił u nas do antyjedenastki dekady, ale w Piaście zaledwie rok wcześniej prezentował się wybornie. Pod wodzą trenera Latala odbudował się i trafił znów do reprezentacji Czech, gdzie zagrał nawet 90 minut z Polską. Należał do najlepszych graczy Ekstraklasy, nie tylko asystował (8 razy), ale i strzelał gole (5 razy). Chciał go wtedy Lech Poznań, pytała też Legia Warszawa, ale on wybrał Maccabi Hajfa. Sezon w Piaście był szczytowym w jego karierze, często wówczas zostawał po treningach, za wszelką cenę chciał pokazać, że stać go jeszcze na większe granie. Teraz zalicza tylko równię pochyłą, obecnie występuje w Bohemiansie Praga.

Gerard Badia

Myślisz Piast, mówisz Badia. Hiszpan, który zadomowił się w Gliwicach i przesiąkł już tym miastem. W zasadzie nawet trudno wyobrazić sobie kadrę gliwickiego zespołu bez Badii. Dobry duch szatni, ale co równie ważne - dobry piłkarz. Strzela gole w ważnych spotkaniach – to jego bramka przypieczętowała w maju triumf Piasta przy Łazienkowskiej, który okazał się kluczowy w walce o tytuł. Zdobył z „Piastunkami” mistrza Polski, wicemistrza, a mamy wrażenie, że nie powiedział jeszcze ostatniego słowa. Zupełnie nas nie zdziwi, jeśli pozostanie na Śląsku do końca kariery, a potem dostanie pracę w klubie, i to na ważnym stanowisku.

NAPASTNIK

Kamil Wilczek

Nie było mu dane uczestniczyć w barwach Piasta w największych sukcesach tej dekady, ale „na pocieszenie” został królem strzelców i zapisał się w historii klubu jako pierwszy zawodnik, który tego dokonał. Jego statystyki strzeleckie w drugim podejściu do gliwickiego zespołu były tym bardziej zaskakujące, że wcześniej przeważnie nie grał jako napastnik. Tymczasem od sezonu 2013/14 trafił na dobre na szpicę i rozpoczął karierę, dzięki której został legendą nie tylko w Piaście, ale i w Broendby. Póki co próbuje swoich sił w lidze tureckiej w klubie Goztepe SK (na razie zero goli i zero asyst w ośmiu meczach), ale wstępnie zapowiada, że niebawem wróci do Gliwic.


KOMENTARZE

Stwórz konto



Zaloguj się na swoje konto




Nie masz konta? Zarejestruj się