Thursday, 7 July 2016, 7:10:14 pm


Autor zdjęcia: Własne

Parzyszek: Mamy najlepszą obronę w lidze. Gytkjaer: Jeszcze nie podjąłem decyzji o odejściu. Kosowski: Legii brakuje gwiazdy

Autor: zebrał Marcin Łopienski
2020-06-16 09:36:46

We wtorkowej prasie królują wywiady. Szczególnie polecamy rozmowy z Piotrem Parzyszkiem i Christianem Gytkjaerem. Kamil Kosowski w swoim felietonie przekonuje natomiast, że Legii brakuje gwiazdy z prawdziwego zdarzenia.

„PRZEGLĄD SPORTOWY”

„Dla kogo siódemka szczęśliwa?”

„Wszystko co najważniejsze w walce o mistrzostwo Polski zawiera się w liczbie siedem oraz jej wielokrotnościach. Siedem meczów pozostaje do rozegrania głównym konkurentom – Legii oraz Piastowi – i o tyle punktów stołeczny zespół wyprzedza ten z Gliwic. W związku z tym 14 punktów gwarantuje mu tytuł bez oglądania się na wyniki innych spotkań, gdyż ekipa Waldemara Fornalika w najlepszym dla niej razie może zdobyć ich jeszcze 21. A przy równym dorobku legionistów promuje wyższe miejsce po rundzie zasadniczej”.

Więcej TUTAJ

„Parzyszek: Mamy najlepszą obronę w lidze”

„Równie daleko, jak rok temu. Wtedy po 30. kolejce też traciliście do Legii siedem punktów, a jednak to wy odbieraliście złote medale za mistrzostwo Polski.

Jest tak samo, tyle że z jedną różnicą: wtedy po rundzie zasadniczej zajmowaliśmy trzecie miejsce, przed nami były i Legia, i Lechia. Czasem tak jest, że dwie drużyny walczą między sobą, a trzecia na tym najlepiej wychodzi. Tak przynajmniej było przed rokiem.

Cierpliwość – to główna cecha Piasta?

Na tym bazujemy. To zasługa trenera, ale też naszej szatni. Potrafimy ją zachować, bo sami wymagamy od siebie cierpliwości. Nie zawsze było łatwo. Zdarzało się, że wychodziliśmy do pressingu jak dziki. Z czasem zaczęliśmy rozumieć, że wystarczy lepiej się ustawić, niekiedy wyczekać, dopiero potem przyspieszyć, w odpowiednim momencie złapać przeciwnika. Możemy też być cierpliwi, bo wiemy, że mamy bardzo solidną obronę. Powiem więcej. Moim zdaniem mamy najlepszego bramkarza, stoperów i bocznych obrońców w ekstraklasie, ale niestety są niedoceniani. Kiedy czytałem, jacy bramkarze byli uznawani za najlepszych w rundzie zasadniczej, to prawie spadłem z krzesła. František Plach w 30 meczach wpuścił 26 bramek, najmniej ze wszystkich. Kuba Czerwiński już w zeszłym roku powinien dostać szansę w reprezentacji. Uroš Korun tak dobrze zastąpił Aleksandara Sedlara, że już nikt nie pamięta, że Serb był najlepszym obrońcą ligi”.

Więcej TUTAJ

„Udany eksperyment”

„– Tymek zanotował po wznowieniu rozgrywek słabsze występy na skrzydle, a już wcześniej planowaliśmy, że w momencie, gdy nasz nominalny lewy obrońca Wołodymyr Kostewycz będzie miał dużo minut w krótkim czasie, to damy mu odpocząć i spróbujemy Puchacza w jego miejsce. I pewnie będziemy go jeszcze na tej pozycji próbować – wyjaśnia powody takiej decyzji personalnej poznański szkoleniowiec. – Wahadło, lewa obrona, skrzydło – nie robi mi to żadnej różnicy. Gra przy linii jest moim atutem, niezależnie od tego, w jakiej roli. Kiedy ktoś mi rzuci piłkę na ściganie się z rywalem, to jest mój żywioł – podkreśla z kolei sam Puchacz, odnosząc się do tematu występów na wciąż nietypowej dla siebie pozycji”.

Więcej TUTAJ

***

Na szczycie z Polonią

„PRZEGLĄD SPORTOWY: Dostaliście jakieś premie za Puchar Rappana?

RYSZARD GRZEGORCZYK (były piłkarz Polonii Bytom): A co tam mielibyśmy dostać. Inne czasy. Jakieś kupony na ubrania i człowiek się cieszył. Wtedy grało się przede wszystkim dla przyjemności.

Finał z SC Lipsk był niezwykły. Najpierw porażka 0:3 na wyjeździe, potem 5:1 w rewanżu!

I to jeszcze w Bytomiu straciliśmy gola na 0:1. Wyobraża pan sobie? Trzeba odrabiać takie wielkie straty, a tu gong na dzień dobry. Ale nic. Wzięliśmy się do roboty, trzeba było zagrać odważniej, na większym ryzyku. Warto było.

Skąd taka różnica między dwoma meczami? Dzielił je przecież zaledwie tydzień.

W Lipsku w bramce nie było Edwarda Szymkowiaka, który doznał urazu w ligowym meczu. Gdy nie ma za plecami takiego asa, zawsze jest ciężko. A mówimy, proszę pana, o bramkarzu wybitnym. Najlepszym w Polsce”.

Więcej TUTAJ

„Do Bremy po tytuł”

„Polski napastnik jest w Niemczech gwarantem sukcesu. Od czasu transferu do Borussii Dortmund, jego drużyny (BVB i Bayern) zdobyły siedem na dziewięć możliwych mistrzostw kraju, a pozostałe dwa sezony zakończyły na drugim stopniu podium. Dzisiaj Lewandowski najprawdopodobniej dopisze do swojego CV ósme trofeum za wygranie Bundesligi. Aby tak się stało, monachijczycy muszą pokonać na wyjeździe przedostatni w tabeli Werder”.

Więcej TUTAJ

***

„Kosowski: Legii brakuje gwiazdy”

„Mecz w Zabrzu pokazał, że Legii brakuje lidera. Aleksandar Vuković zbudował znakomitą drużynę, która jest świetnie wybiegana i zorganizowana, a jej główną siłą jest kolektyw. Jednak w takich meczach potrzeba lidera. Kogoś, kto wybiłby się ponad przeciętność. Na ekstraklasę to pewnie wystarczy, ale w pucharach czasami trzeba czegoś więcej – indywidualności, która będzie w stanie pociągnąć zespół do kolejnej rundy. Takich zawodników było w ostatnich latach w stolicy sporo: Carlitos, Guilherme, Vadis Odjidja-Ofoe, Danijel Ljuboja, Orlando Sa... Każdy z nich miał swoje wady, ale w ważnych momentach potrafił stanąć na wysokości zadania”.

Więcej TUTAJ

„Masłowski: To moja największa transferowa pomyłka”

„KOPROWIAK: Może mają nosa do napastników, ale w innych przypadkach ten nos ich zawodzi. Co mogło zadecydować o tym, że Lech uznał, że Karlo Muhar może być dla nich wzmocnieniem? 

MASŁOWSKI: W transferach pomyłki również się zdarzają. Lech na pewno oczekiwał od niego więcej, ale były takie mecze, w których wykonywał czarną robotę. O niej się nie mówi, zwykły kibic tego nie dostrzeże. Założenia na pewno były takie, by przygotował grunt pod grę ofensywną piłkarzy, którzy mają większe inklinacje do gry do przodu. I były mecze, w których dawał radę, grał w defensywie bardzo poprawnie, miał wiele przechwytów. Tacy ludzie też są potrzebni w zespole, nie wszyscy mogą grać na fortepianie, ktoś musi też ten fortepian wnosić. 

KOPROWIAK: Jaka była twoja największa pomyłka transferowa Wisły Płock za czasów Łukasza Masłowskiego? 

WĄSOWSKI: Ja mam swój typ. Harmeet Singh. 

 

MASŁOWSKI: Nie uważam go za pomyłkę. To chłopak, który grał w Eredivisie, w Feyenoordzie. Miał nieprzeciętne umiejętności. Jego mental, religia, nie pozwoliły mu się w Płocku zaaklimatyzować, tu był problem. Nie można powiedzieć, że sportowo się nie obronił, bo zagrał dwa spotkania i zdecydował, że nie chce dłużej zostać, że źle się czuje w Płocku, postanowił, że wraca do swojego kraju. Nie uważam go za pomyłkę. Bardziej nazwałbym nią Paula Parvulescu. Liczyłem, że zabezpieczy nam lewą obronę. Piłkarz, który grał w zespole Steaui Bukareszt, w Lidze Mistrzów, w lidze austriackiej, nie spełnił naszych oczekiwań, nic nam nie dał. A dodatkowo bardzo długo się leczył, co chwila jakiś uraz”. 

"SUPER EXPRESS"

„Gytkjaer: Jeszcze nie podjąłem decyzji o odejściu”

“Super Express: - Jeden mecz i spełnione dwa cele, o których ostatnio nam mówiłeś, jakie to uczucie?

Christian Gytkjaer: - To prawda, mówiłem ci ostatnio, że tęsknię za hat trickiem i chcę w końcu zdobyć 20 goli w sezonie. Udało się to zrobić w jednym meczu, więc jest się z czego cieszyć. Do tego odnieśliśmy bardzo ważne zwycięstwo, to był dobry dzień, ale to jeszcze nie koniec naszego wygrywania.

- Pomimo pandemii i przerwy w rozgrywkach, Ty grasz coraz skuteczniej, jak się w tym odnajdujesz?

- To trudny czas, ale wszyscy musimy się z tym zmierzyć. Każdy prowadzi swoją walkę o zdrowie, o pracę, o spełnianie swoich celów w pracy i w życiu, ja faktycznie czuję się z meczu na mecz coraz lepiej. Jestem w dobrej formie, strzelam gole, moi bliscy są zdrowi, mogę powiedzieć, że jestem szczęśliwy”.

 

Więcej TUTAJ

„GAZETA WYBORCZA”

„Piast znowu straszy Legię”

„Dla piłkarzy Legii to miał być najważniejszy mecz w życiu. Ich trener Aleksandar Vuković użył tego pompatycznego stwierdzenia, by podkreślić wagę starcia w Zabrzu kończącego sezon zasadniczy ekstraklasy. 10 punktów przewagi nad Piastem mogło urosnąć do 13. Górnik gra przecież o utrzymanie, tymczasem rywalem mistrza Polski była wyżej notowana Jagiellonia.

Ostatnia kolejka przebiegła jednak według czarnego – z punktu widzenia najbogatszego klubu w Polsce – scenariusza. Po porażce z Górnikiem 0:2 przewaga Legii nad Piastem spadła do 7 punktów, co można odczytać wręcz symbolicznie. Rok temu na tym etapie rozgrywek było dokładne tak samo, po czym skromny zespół z Gliwic zdeklasował lokalnego potentata, zdobywając w siedmiu meczach fazy mistrzowskiej aż 19 punktów. Drużyna Vukovicia uciułała ich ledwie 8”.

Więcej TUTAJ

***

„Dwa lata temu mundial, dziś V liga”

„Jak to się stało, że 44-krotny reprezentant Polski, który jeszcze w ubiegłym roku strzelał bramki w Ekstraklasie i którego większość klubów tejże Ekstraklasy ciągle przyjęłaby z otwartymi ramionami, wybrał boiska w Wołowicach, Węgrzcach i Modlnicy?

Po pierwsze i najważniejsze: Wieczystą stać na to, by płacić mu na ekstraklasowym poziomie, zapewne kilkadziesiąt tysięcy złotych miesięcznie. Rządzi tam biznesmen Wojciech Kwiecień, właściciel sieci aptek, któremu zamarzyło się zbudowanie silnego klubu od podstaw. Na razie celuje w awans do I ligi, pomagają mu w tym Andrzej Iwan (legenda Wisły Kraków) jako dyrektor sportowy i trener Przemysław Cecherz (wcześniej m.in. Raków, Widzew, Chojniczanka)”.

Więcej TUTAJ

 

„SPORT”

„Jak się spada z ligi”

„Jeżeli tabela jest teraz potrzebna, to chyba tylko po to, by ustalić, kiedy zniknie ostatnia matematyczna szansa. Na razie wiadomo na pewno, że jako pełnoprawny zespół ekstraklasy ŁKS zagra jeszcze co najmniej dwa razy: w najbliższy piątek w Lubinie i 23 czerwca z Górnikiem w Łodzi… - Plan na mecz we Wrocławiu zakładał rehabilitację za wysoką porażkę z Jagiellonią i ten plan realizowaliśmy tylko do pierwszej bramki – mówił ze sporą dozą autoironii trener Wojciech Stawowy. – Taka bramka już na początku podcina skrzydła i zespół zaczął inaczej funkcjonować na boisku, co w oczywisty sposób ułatwia zadanie rywalom. Jedyny pozytyw z tego meczu to 25 minut po przerwie, gdy drużyna pokazała, że potrafi grać i stwarzać sytuacje podbramkowe. No ale trzeba grać od pierwszej minuty, a nie wtedy, gdy przegrywa się już wysoko”.

„Podbeskidzie z Puszczą bez Polaczka Osyry”

„Z niemałymi problemami kadrowymi przed meczem z Puszczą zmagać się musi szkoleniowiec Podbeskidzia Krzysztof Brede. Choć zawsze podkreśla, że ma szeroki skład, a każdy z zawodników rwie się do gry, to w tym sezonie zmienia niemal wyłącznie z konieczności. Wyjątek był jeden. Zimą Michał Rzuchowski prezentował się na tyle dobrze, że wygryzł ze składu Adriana Rakowskiego. Pozostałe roszady w wyjściowej jedenastce były podyktowane albo kontuzjami, albo koniecznością pauzy za kartki. I właśnie z drugim z wymienionych powodów trener Brede, przed meczem z Puszczą, musi się zmierzyć po raz kolejny. W Legnicy, gdzie w piątek Podbeskidzie zremisowało z Miedzią 2:2, czwartą żółtą kartkę w sezonie obejrzał Kornel Osyra, a czerwoną ukarany został Martin Polaczek. Obaj w dzisiejszym spotkaniu nie będą więc mogli wystąpić”.

„Trudna sytuacja w Tychach”

„Po trzech czerwcowych meczach na swoim boisku GKS Tychy zamiast zbliżyć się do zespołów z czołówki, osunął się 13. pozycję. Teraz strefa spadkowa, na którą do tej pory nikt w tyskim klubie się nie oglądał, zbliżyła się niebezpiecznie - na 5 punktów. - W dwóch pierwszych meczach musieliśmy gonić wynik i wprowadzeni do gry zawodnicy dawali drużynie jakość - przypomniał trener Ryszard Komornicki. - Natomiast w spotkaniu ze Stalą dwa razy prowadziliśmy, a zmiennicy zamiast dać drużynie dobry impuls, nie wnieśli tego, co było potrzebne. Wojciech Szumilas i Dario Kristo mieli pomóc w stabilizacji gry w obronie, a dwie stracone w ostatnich minutach bramki świadczą, że nie wypełnili swoich zadań”.


KOMENTARZE

Stwórz konto



Zaloguj się na swoje konto




Nie masz konta? Zarejestruj się