Thursday, 7 July 2016, 7:10:14 pm


Autor zdjęcia: pogonszczecin.pl - oficjalna strona Pogoni Szczecin

Tomasz Hołota dla 2x45: Wolałem wrócić do Polski niż iść do trzeciej ligi niemieckiej. W Pogoni będzie ciekawie

Autor: rozmawiał Przemysław Michalak
2017-05-27 14:56:29

Tomasz Hołota podczas całego pobytu w Arminii Bielefeld nie opuścił ani jednego treningu, ale miesiącami czekał na szansę i wreszcie postanowił odejść. - Wiem, że mogę być przydatny dla zespołu. Pogoń wzięła dobrego trenera, widać, że chce powalczyć w Ekstraklasie. Czuję, że mnie tu chcą i obdarzają pełnym zaufaniem, stąd od razu trzyletni kontrakt, a nie na jeden sezon i potem zobaczymy - mówi w rozmowie z www.2x45.info nowy pomocnik Pogoni Szczecin.

Przemysław Michalak (www.2x45.info): - Dwa miesiące temu podczas naszej rozmowy miał pan jeszcze nadzieję, że zacznie grać w Arminii Bielefeld...
Tomasz Hołota:
- Na nadziejach się skończyło. Walczyłem do końca, rozmawiałem z nowym trenerem Jeffem Saibenem, który twierdził, że muszę czekać, że wielu zawodników jest o jedną kartkę od zawieszenia i muszę być gotowy. Pomimo coraz większego zdenerwowania zaciskałem zęby i trenowałem. Nic jednak z tych zapowiedzi nie wyszło, nie dostałem szansy. Arminia zdołała się utrzymać w 2. Bundeslidze i postanowiliśmy, że odejdziemy i spróbujemy gdzie indziej. Mam 26 lat, więc stać mnie jeszcze na dobre granie.

- Rozwiązał pan umowę z Arminią, ale nigdzie nie zostało to ogłoszone.
- To prawda, przychodząc do Pogoni byłem już wolnym zawodnikiem. Rozstaliśmy się jakoś tydzień przed tym transferem. 

- To bardziej pan chciał odejścia?
- Od klubu nigdy nie usłyszałem konkretów. Co najwyżej "jesteś profesjonalistą, dobrze pracujesz, ale musisz czekać". Nie grałem podobno przez decyzje trenera, chyba jednak byli tu ze mną trochę fałszywi. Nigdy nie powiedziano mi, że coś robię źle, że jestem słaby. To ja chciałem odejść i wyszedłem z taką propozycją, a mój agent wszystko załatwił. Cieszę się, że się udało.

- Ma pan za sobą zmarnowany sezon?
- Raczej nie będzie nadużyciem takie określenie. Szkoda tego roku. Wyjechałem za granicę pełen nadziei, że się przebiję i będę grać. Wierzę, że w Pogoni pójdzie mi znacznie lepiej. Porozmawiamy za pół roku czy za rok i ocenimy. Miałem dużo czasu na przemyślenia, jestem głodny gry. Wiem, że mogę być przydatny dla zespołu. Pogoń wzięła dobrego trenera, widać, że chce powalczyć w Ekstraklasie. Czuję, że mnie tu chcą i obdarzają pełnym zaufaniem, stąd od razu trzyletni kontrakt, a nie na jeden sezon i potem zobaczymy. Zamierzam się odwdzięczyć dobrą postawą, stać mnie na to. Przez cały pobyt w Arminii nie opuściłem choćby jednego treningu. Brakuje mi tylko ogrania, ale to można w miarę szybko nadrobić.

- Widzi pan jakieś pozytywy z pobytu w Arminii?
- Nauczyłem się języka niemieckiego w stopniu komunikatywnym. Spokojnie się dogadam, załatwię coś w sklepie, u fryzjera czy w sprawie abonamentu telefonicznego. Byłem, zobaczyłem, poznałem mentalność niemiecką. Dostałem szansę, nie wyszło, ale nic straconego. Jeżeli wrócę na swój normalny poziom, może pojawi się jeszcze szansa na zagraniczny transfer. Oczywiście to teraz nie jest mój nadrzędny cel. Chcę się szybko odbudować w Pogoni, tylko to się liczy.

- Do Polski mógł pan wrócić już zimą, gdy chciał pana Śląsk Wrocław. Wtedy mówił pan, że nie po to wyjeżdżał, żeby za pół roku wracać. Kilka miesięcy później już się pan zdecydował...
- Nie za bardzo miałem możliwości, żeby zostać za granicą. Mógłbym iść do trzeciej ligi niemieckiej, ale to już mnie nie interesowało. Wolałem wrócić do kraju. Tu są ludzie, którzy mi ufają i wiedzą, co potrafię. Ekstraklasa jest dobrze opakowana, poziom idzie do góry, słyszałem pochlebne opinie z zewnątrz. 

- Pogoń kontaktowała się z panem jeszcze przed rozstaniem z Arminią?
- Nigdzie nie wypłynęło moje odejście z Bielefeldu, wszystko odbywało się kuluarowo. Mimo to jakiś kontakt z Pogonią już wcześniej był, agent coś wspominał. Znałem z czasów wrocławskich Łukasza Becellę, który teraz w Szczecinie odpowiada za skauting, on wszystko mi wyłożył. Do konkretnych rozmów doszło już po rozwiązaniu umowy z Niemcami i szybko się to potoczyło.

- Maciej Skorża na powitalnej konferencji przyznał, że pana transfer przeprowadzono już w porozumieniu z nim. Przyjście tego trenera było jednym z głównych argumentów za "Portowcami"?
- Szczerze mówiąc, podpisując kontrakt z Pogonią nie wiedziałem, kto zastąpi Kazimierza Moskala. Oczywiście czytałem, że Maciej Skorża pojawia się w spekulacjach, ale tych nazwisk było znacznie więcej. W każdym razie zależało mi, żeby przyszedł dobry trener, tego oczekiwałem od działaczy. Podobał mi się pomysł na funkcjonowanie Pogoni na najbliższe lata, dlatego podjąłem decyzję jeszcze przed wakacjami.

- Symbolicznie otwiera pan letni ruch transferowy w Ekstraklasie.
- To zasługa mojego agenta Jarosława Kołakowskiego. Wszystko profesjonalnie przygotował, wyjaśniłem swoją przyszłość i teraz z czystą głową cieszę się urlopem. 

- Pół żartem, pół serio można powiedzieć, że pana atutem będzie przystąpienie do sezonu wypoczętym. Liga finiszuje 4 czerwca, a startuje 13 lipca. Wielu piłkarzy praktycznie nie będzie miało wolnego, w przeciwieństwie do pana.
- Ja to będę chyba aż za bardzo wypoczęty. Chwila zupełnej przerwy się przyda, ale potem bierzemy się do roboty. Mam indywidualny plan treningowy, żeby zawczasu nadrobić wszystkie braki. Zawsze jestem chętny do pracy, nie mam problemu z tym, żeby zostać po zajęciach i ćwiczyć więcej niż inni. 

- Miał pan w ogóle alternatywę dla Pogoni?
- Pogoń była najszybsza i najkonkretniejsza. Zapewniła mi najlepsze warunki do rozwoju pod każdym względem i długi kontrakt. Jakieś propozycje się w międzyczasie przewijały, ale od początku wariant szczeciński najbardziej mnie przekonywał. Czuję, że dobrze wybrałem. 

- Wszystko przebiega naturalnie. Odchodzi Mateusz Matras, pan go zastąpi.
- Dokładnie, to też miało znaczenie. Zawodnik grający na mojej pozycji wzmacnia inny klub i ja tę lukę wypełniam. Nie ma mowy o jakimś przypadkowym ruchu kadrowym, bo trafiła się okazja. Liczę, że już nikt ważny od nas nie odejdzie, dojdą jeszcze jakieś wzmocnienia i powstanie naprawdę silna drużyna. Może być ciekawie w nowym sezonie. 

- Rozumiem, że działacze deklarowali przed panem walkę o coś więcej niż sama grupa mistrzowska, którą mają co roku?
- Trudno już teraz mówić precyzyjnie o celach. Nie rozmawiałem jeszcze z Maciejem Skorżą, a kadra zespołu dopiero zaczyna się kształtować. Na pewno jednak celem będzie zajęcie każdego wyższego miejsca niż to, które Pogoń zajmie w tym sezonie - czyli prawdopodobnie siódme lub ósme. Na razie powiem krótko: jestem dobrej myśli.

                                                                                   rozmawiał Przemysław Michalak


KOMENTARZE

;