Thursday, 7 July 2016, 7:10:14 pm


Autor zdjęcia: @skbrann_en

ESA: Holenderski obrońca w Legii? Guarrotxena dostał zgodę na odejście z Pogoni. Jażdżyński: Rozmowy z TS Wisła utknęły

Autor: zebrał Paweł Łopienski
2019-11-19 02:42:27

Poniedziałek przyniósł nam sporo wieści z Warszawy. Holenderski obrońca, Vito Wormgoor, potwierdził plotki, jakoby wicemistrz Polski kontaktował się z nim w sprawie transferu. Dawno niewidziany Ivan Obradović wrócił do treningów, z kolei Chris Philipps wypowiedział się na temat swojej przeszłości w klubie aktualnego lidera Ekstraklasy. Co poza tym? Iker Guarrotxena może powoli pakować walizki, bowiem nie ma dla niego przyszłości w Szczecinie.

„Legia zainteresowana holenderskim obrońcą?”

Legia interesuje się Vito Wormgoorem, 31-letnim środkowym obrońcą występującym w Brann Bergen. Sam piłkarz potwierdził, że wicemistrzowie Polski są klubem, który się z nim kontaktował. Obecna umowa Holendra z norweskim klubem wygasa z końcem 2019 roku. W kończącym się sezonie, piłkarz rozegrał 29 meczów, w których spędził na murawie 2576 minut. W tym czasie strzelił pięć goli oraz zanotował jedną asystę. 

- Wciąż mam wiele czasu na decyzję, ale mogę potwierdzić, że Legia jest jednym z klubów, który się mną interesuje. Kolejny klub i miasto, w którym będę żył, muszą zostać odpowiednio dobrane dla mnie i całej rodziny - stwierdził Holender w rozmowie z „Bergensavisen”.

Sport.pl szybko jednak dotarł do ludzi w warszawskim klubie, którzy powiedzieli, że nie ma tematu sprowadzenia 31-letniego stopera na Łazienkowską.

 

 

Źródło: Legia.net / Sport.pl

***

„Ostatnie miesiące Guarrotxeny w Szczecinie”

Wszystko wskazuje na to, że to ostatnie miesiące Ikera Guarrotxeny w Pogoni Szczecin. Mimo braku urazów, zawodnik nie znalazł się w kadrze na ostatnie mecze z Lechem Poznań oraz Lechią Gdańsk. Kosta Runjaić po meczu z „Kolejorzem” otwarcie mówił, że nie jest zadowolony z tego jak Guarrotxena pracuje i się rozwija. Serwis migrantesdelbalon.com podał informację, że zawodnik otrzymał od zarządu zgodę na opuszczenie klubu w zimowym okienku transferowym. 

 

 

Źródło: pogonsportnet.pl / migrantesdelbalon.com

***

„Obradović powrócił do treningów”

Warszawscy kibice z pewnością mogli w poniedziałek odczuć niemałą satysfakcję. Dawno niewidziany zawodnik Legii Warszawa, Ivan Obradović, po raz pierwszy od dwóch miesięcy pojawił się na murawie. 

 

 

Źródło: Legia.net

***

„Stowarzyszenie Socios Wisła Kraków apeluje o spotkanie z działaczami”

Zaostrza się spór pomiędzy Towarzystwem Sportowym Wisła Kraków, a piłkarską spółką. Z boku z niepokojem przyglądają się temu kibice, a ci zrzeszeni w Stowarzyszeniu Socios Wisła Kraków zabrali głos i domagają się kolejnego spotkania zwaśnionych stron w obecności członków Stowarzyszenia.

 

 

Źródło: Gazeta Krakowska

***

„Jażdżyński: Obecna sytuacja to paranoja!”

Przed Wami czwarta część rozmowy z prezesem Rady Nadzorczej Wisła Kraków SA, Tomaszem Jażdżyńskim.

„Kolejna sprawa dotyczy 40-milionowego długu. Jak obecnie wygląda sytuacja?

Tomasz Jażdżyński: To druga absolutnie kluczowa sprawa wymagająca uregulowania przed ewentualną transakcją. Jest oczywiste, że każdy nabywca akcji Wisły SA musi ten dług kontrolować. Ponieważ wciąż nie wiemy, czy Tele-Fonika wyrazi zgodę na jego przeniesienie na nas, zaproponowaliśmy Towarzystwu dwutorowe rozwiązanie. Przy zgodzie Tele-Foniki sprzedaż za symboliczną kwotę, przy jej braku nieodwoływalne pełnomocnictwo do zarządzania tym długiem w imieniu Towarzystwa.

Czemu Tele-Fonika miałaby się nie zgodzić?

Nie wiem. Proszę zapytać w Tele-Fonice. Do tej pory tego nie zrobiła.

A co na to Towarzystwo?

Niestety również tu odpowiedź jest jak na razie odmowna. Dla nas to zdumiewające. Ten dług został przez TS sprzedany, choć nieskutecznie, inwestorom związanym z Ly Vanna za 3 złote niecały rok temu. Nie rozumiemy, czemu nie jest to możliwe teraz w stosunku do nas. Dług jest wprawdzie zabezpieczony specjalną umową i TS nie może go windykować oraz musi umarzać na każde żądanie, ale wciąż tkwi w bilansie, psuje obraz spółki i odstrasza inwestorów. Umorzenia w przyszłości będą też opodatkowane. Mamy pomysł co z tym zrobić, ale do tego potrzebna jest pełna kontrola. Na razie nie możemy jej uzyskać.

Co was jeszcze różni z TS-em?

Kwestia akademii piłkarskiej. Zadeklarowaliśmy Towarzystwu, że po latach nieinteresowania się przez spółkę szkoleniem młodzieży chcemy od nowego sezonu, w zorganizowany sposób, przejąć Akademię Piłkarską Wisła Kraków. Wszystkich pracowników, partnerów, całą strukturę tak, aby był to proces jak najmniej bolesny. Interesują nas wszystkie roczniki, tak aby mieć pełną kontrolę nad procesem szkoleniowym i tak aby, zgodnie z intencją sprzed lat, spółka akcyjna prowadziła pełnowartościową sekcję piłki nożnej Wisły Kraków. Nie bez znaczenia jest też aspekt ekonomiczny. Obecnie ponoszone przez nas nakłady wystarczają do utrzymania akademii wraz ze wsparciem rodziców, a to jest największe w tych młodszych grupach. Również dlatego nie możemy zgodzić się na propozycję TS, aby akademię podzielić i zostawić w Towarzystwie roczniki poniżej U13 – po prostu nas na to nie stać. Poinformowaliśmy więc TS, że interesuje nas przejęcie akademii w całości.

Jak na waszą ofertę zareagował TS?

Zarząd stoi na stanowisku, że sekcja piłkarska w Towarzystwie jest jedną z najważniejszych i powinna w TS-ie pozostać. Tu znowu aksjomatycznie i ideologicznie się z tym nie zgadzamy. Według nas jest jedna Wisła Kraków i sekcja piłki nożnej jest w spółce. Jeśli mają być dwie, to ponawiam pytanie: czym jest ta Wisła Kraków SA i jej drużyna?

Jest jeszcze kwestia boiska do treningów. Staracie się o nie?

Tereny TS-u dzielą się na boisko trawiaste, na którym, zgodnie z planem zagospodarowania przestrzennego nie można zrobić nic poza boiskiem oraz całą, znacznie większą, resztę. My nie rościmy sobie praw, nie chcemy nikomu nic zabierać, ale wydaje nam się, że jeśli porozumielibyśmy się w punkcie akademii i ją prowadzili, to boisko byłoby do użytku dla młodych piłkarzy. A ponieważ TS ma je praktycznie „za darmo”, to my chcielibyśmy je użytkować na tych właśnie warunkach – pokrywając koszty związane z dzierżawą tej ziemi. W całą resztę gruntów w ogóle nie wnikamy, bo nam jest potrzebne tylko boisko. Niestety, w tym punkcie też nie znaleźliśmy zrozumienia w zarządzie Towarzystwa. Z tego co zrozumiałem ma ono plany komercyjnego wykorzystywania tego boiska. W związku z tym już wycofaliśmy się z tego pomysłu.”.

Więcej TUTAJ

Źródło: Gazeta Krakowska

***

„Burliga: Stolarczykowi należy się duży szacunek”

„To są dla piłkarzy trudne momenty?

Łukasz Burliga: Mieliśmy dobry kontakt, bo wcześniej jako zawodnicy siedzieliśmy w jednej szatni. Wiadomo jak niewdzięczny jest zawód trenera. Klub podjął taką decyzję i pozostało nam ją zaakceptować i skupić się na pracy z trenerem Skowronkiem. 

Ostatnio w oczy rzuca się seria porażek, ale Maciej Stolarczyk był dobrym trenerem na trudne czasy? Zwłaszcza wtedy, gdy piłkarze nie otrzymywali pensji i gdy zimą niejasna była przyszłość Wisły.

Co by się nie działo, zawsze szukał pozytywów. Była super atmosfera, wyniki też ją budowały. Można wymienić co najmniej dziesięć meczów, gdzie były hokejowe wyniki i Wisła grała kapitalnie. Ostatnio przyszły kontuzje, może czegoś zabrakło, coś się wypaliło. Nie zmienia to faktu, że należy mu się duży szacunek. 

W sobotę, już pod wodzą Artura Skowronka, wygraliście sparing. W niedzielę czeka was trudny mecz we Wrocławiu, ale jesteście w takiej sytuacji, że punktów trzeba szukać wszędzie.

To pierwsza okazja do rehabilitacji i trzeba łapać punkty. Wiadomo jaka jest ta liga, każdy może wygrać z każdym. 

Liczysz, że po zmianie trenera będziesz miał więcej okazji do gry?”

Przez pół rundy ciężko było mi w ogóle rywalizować z powodu problemów ze zdrowiem. Teraz jest dobrze, normalnie pracuję”.

Więcej TUTAJ

Źródło: lovekrakow.pl

***

„Golla: Puerto pomaga mi rozpracowywać Hiszpanów z naszej ligi”

„Środkowy obrońca przed meczem lubi wiedzieć na kogo będzie grał, ale w tym przypadku chyba trudno prorokować? Paweł Brożek boryka się z kontuzjami, Krzysztof Drzazga nie imponuje formą, jest jeszcze młody i nieobliczalny Aleksander Buksa. To chyba nie ułatwia przygotowań?

Wojciech Golla: Ja do tego nie podchodzę w ten sposób. Po pierwsze jest jeszcze trochę czasu do meczu (rozmawiamy w poniedziałek 18 listopada-przyp. PJ), a zwykle dopiero na dzień przed pierwszym gwizdkiem skupiam się na tego typu aspektach, a po drugie musimy skupić się na sobie i dobrze grać w destrukcji jako cały zespół. Liczę jednak, że w sobotę będzie mniej więcej wiadomo kto wyjdzie w ataku "Białej Gwiazdy".

Śląsk traci w tym sezonie mało bramek, w czym także Pana zasługa. Zgodzi się Pan z tezą, że Wojciech Golla jest w najlepszej formie odkąd wrócił do ekstraklasy?

Ciężko powiedzieć, choć faktycznie czuję, że dobrze mi się teraz gra. Wynika to z postawy całego zespołu i nie jest to fałszywa skromność. W poprzednim sezonie zbyt często traciliśmy głupie bramki po własnych błędach, co odbijało się na stoperach, w tym na mnie. Teraz jest tego mniej, a zazwyczaj jest tak, że kiedy zespół punktuje, to ocena wszystkich zawodników automatycznie idzie w górę.

A może pomogła zmiana partnera na środku obrony? W pewnym momencie Piotra Celebana zastąpił Israel Puerto i Wasza współpraca na boisku układa się dobrze.

To prawda, dobrze się dogadujemy z Israelem. Często przed meczami opowiadam mu o napastnikach na których będziemy grać, bo jednak trochę dłużej w Polsce pograłem i lepiej ich znam. On za to daje mi wskazówki dotyczące Hiszpanów których w ekstraklasie nie brakuje. Fajnie, że to działa w dwie strony, dobrze się uzupełniamy i super się nawzajem motywujemy. Myślę, że z boku dobrze to wygląda.

Czyli Israel Puerto znał wcześniej Hiszpanów, którzy trafili do Polski?

Jak jest jakiś Hiszpan w składzie rywali to zawsze bardzo dużo do mnie mówi (śmiech). Ostatnio na przykład przed spotkaniem z ŁKS-em dawał mi wskazówki i przekazał wiele informacji dotyczących gry Daniego Ramireza. Co ciekawe wszystko się sprawdziło i pomogło mi to na murawie”.

Więcej TUTAJ

Źródło: Gazeta Wrocławska

***

„Philipps: Do dziś nie rozumiem wielu rzeczy”

Zawodnik Legii Warszawa, Chris Philipps, w rozmowie z wort.lu opowiedział o swoich przeżyciach związanych z grą w drużynie wicemistrza Polski. Poniżej najciekawsze fragmenty wypowiedzi piłkarza, któremu kontrakt ze stołecznym zespołem wygaśnie 31 grudnia.

„Byliśmy już spakowani w sierpniu. Razem z dziewczyną zapakowaliśmy wszystko w kartony i wyprowadziliśmy się z mieszkania. Ostatecznie stało się tak, że musieliśmy zostać w Warszawie i znaleźć tymczasowy lokal. Wiele rzeczy wcąż jest w kartonach. Jesteśmy gotowi na kolejne wyzwanie. 

Na początku bardzo starałem się znaleźć powody, dla których nie mogłem trenować z pierwszym zespołem. Wiele rzeczy jest mało jasnych do dziś. W styczniu usłyszałem, że to decyzja trenera, Ricardo Sa Pinto. Następnie klub chciał się rozstać z niektórymi graczami, aby oszczędzić pieniądze. Potem rozmawiałem z Aleksandarem Vukoviciem, który powiedział, że chciałby mojego powrotu do zespołu. Nie zgodzili się jednak inni. Dla mnie to niewytłumaczalne, bo szkoleniowiec powinien mieć możliwość podjęcia takiej decyzji. Trzeba do tego dodać problem prawa, które w Polsce nie chroni zawodników przed takimi sytuacjami. We Francji coś takiego nie byłoby możliwe. 

Od lata wiedziałem, że zmiana klubu nie będzie łatwa. W Warszawie po raz pierwszy mieszkałem wspólnie z dziewczyną, poznaliśmy nowych przyjaciół. Teraz czeka mnie wybór nowego klubu. Pojawiało się zainteresowanie, ale wpływ na wszystko miała gra w rezerwach i kontuzja. Potrzebuję drużyny, która we mnie uwierzy i gdzie zespół będzie na mnie liczył. Chciałbym trafić do Niemiec, Francji lub Belgii, ale w mojej sytuacji, nie mogę wykluczyć żadnej opcji”.

Źródło: Legia.net

***

„Gikiewicz: Takiej szatni nigdzie nie było i nie będzie”

Rafał Gikiewicz wystąpił w ostatnim odcinku FootTrucka, programu nadawanego na Youtube. Były bramkarz Śląska Wrocław, a obecnie Union Berlin, opowiedział o swojej przeszłości. Poniżej najciekawsze fragmenty. 

„Bez trenera Lenczyka nie zdobylibyśmy tego, co zdobyliśmy, ale też ta szatnia – to był samograj. W żadnym klubie nie było i nie będzie takiej, jestem w stanie sobie dwie ręce obciąć i nie byłbym w stanie piłek łapać. Trener Lenczyk potrafił czasami patrzeć się w szybę i zasnąć. My siedzieliśmy na odprawie i zastanawialiśmy się, co mamy zrobić. Trener Wleciałowski przejmował pałeczkę. Ja miałem wtedy 25-26 lat i trener nauczył mnie pewnych wartości jako człowieka – trener wprowadzał swoją żonę za rękę do autobusu, albo jak graliśmy sparing na Cyprze powiedział, że nie zaczniemy grać, dopóki ktoś nie przyniesie jego schorowanej żonie krzesła.

Miałem ksywy google i radio. Google, bo ja przed księgową wiedziałem, kiedy ona enter kliknie w Śląsku Wrocław, kiedy będą przelewy. A tam było zawsze trochę opóźnienia, to ja zawsze szedłem do pani Ani i wiedziałem, kiedy ona enter kliknie. Przychodziłem do szatni i sprzedawałem newsy i już wszyscy wiedzieli. 

Wtedy był czas imprezowy polskiej piłki. Ja w to nie wchodziłem, bo mi się syn urodził. Wracałem do domu, miałem żonę i Piotrka, który mi się urodził i wolałem ten czas spędzać z nimi. Przez to byłem troszeczkę z boku i jak by się ktoś zapytał kto ma grać – Kelemen czy Gikiewicz – to wszyscy poszliby za Kelemenem, bo Kelemen był zawsze z zespołem, który wychodził”.

Źródło: slasknet.com

***

„Znamy wykonawcę stadionu Wisły Płock”

Komisja przetargowa zakończyła pracę i wybrała ofertę skierniewickiej spółki Mirbud. Od podpisania umowy Mirbud będzie miał 36 miesięcy na zaprojektowanie i zbudowanie nowego stadionu przy ul. Łukasiewicza 34. Łączny koszt budowy stadionu wynosi 166 milionów złotych. 

 

 

Źródło: Wisła Płock


KOMENTARZE

Stwórz konto



Zaloguj się na swoje konto




Nie masz konta? Zarejestruj się