Thursday, 7 July 2016, 7:10:14 pm


Autor zdjęcia: Własne

Moskal: Jestem ofiarą koronawirusa. Brat radzi Olkowi Buksie. Jakub Kamiński: Chcę imponować na boisku, a nie w szatni

Autor: zebrał Marcin Łopienski
2020-05-07 09:50:23

Przejrzeliśmy czwartkową prasę i musimy przyznać, że jest sporo ciekawych artykułów. Głównym tematem jest oczywiście koronawirus i start rozgrywek w Europie, więc pojawiło się sporo tekstów dotyczących Niemiec i Polski. Z wywiadów polecamy te z Jakubem Kamińskim i Kazimierzem Moskalem.

„PRZEGLĄD SPORTOWY"

„Ekstraklasa bliżej powrotu”

„W środę większość klubów czekała na wyniki badań genetycznych na koronawirusa. Było to spowodowane tym, że we wtorek Komisja Medyczna PZPN oraz poszczególne zespoły dostały informacje na temat rezultatów testów przesiewowych.

W badaniach krwi powychodziło, że część badanych osób (50 z każdego klubu ekstraklasy) ma w organizmach przeciwciała świadczące o tym, że przebyła zakażenie koronawirusem w przeszłości (odczynniki IgG) lub że ktoś aktualnie je przechodzi (IgM). Polski Związek Piłki Nożnej, Ekstraklasa SA i poszczególne kluby nie podały jednak, kto i jakie przeciwciała miał w swoich wynikach. Inna sprawa, że testy przesiewowe robione w poniedziałek mogły, w niewielkiej części przypadków, zakłamywać rzeczywistość. Dlatego u ludzi, których wyniki były wątpliwe, decydowano się na testy genetyczne”.

Więcej TUTAJ

***

„Niepewność pucharowiczów”

„Odmrażanie polskiej piłki ma zacząć się od dwóch meczów ćwierćfinału Pucharu Polski. Na 27 maja zaplanowano spotkania Stali Mielec z Lechem i Miedzi z Legią. Problem w tym, że w rozporządzeniu Rady Ministrów z 2 maja, uchylającym furtkę dla powrotu piłkarzy, ujęto tylko kluby z ESA („współzawodnictwo sportowe przez ligę zawodową działającą w najwyższej klasie rozgrywkowej w sporcie piłka nożna”), co dla klubów I ligi oznacza, że na razie zawodnicy mogą trenować tylko po sześciu. Gracze ekstraklasy mają już zgodę na zajęcia w 14-osobowych grupach (łącznie z trenerem), a od nowego tygodnia po 25”.

Więcej TUTAJ

„Zielone światło dla piłki”

„Białoruś, Wyspy Owcze i Niemcy – rozgrywki w tych trzech europejskich ligach mogą się toczyć za nieco ponad tydzień. Kluby Bundesligi dopięły celu, władze Niemiec wydały zgodę na powrót piłkarzy do gry. Takie decyzje zapadły podczas konferencji z udziałem kanclerz Angeli Merkel i premierów landów. Konferencja pani kanclerz przeciągała się, ale w końcu o 15.45 wystąpiła przed grupką dziennikarzy. Futbol nie był oczywiście głównym punktem jej przemówienia, ale po ośmiu minutach potwierdziła, że piłkarze 1. i 2. Bundesligi mogą wrócić do gry w drugiej połowie maja. Tym samym Bundesligi będą pierwszymi ligami w Europie, które wznowią przerwane rozgrywki z powodu pandemii koronawirusa, bo Farerowie i nasi wschodni sąsiedzi zaczną lub zaczęli już nowy sezon”.

***

„Jakub Kamiński: Chcę imponowac na boisku, a nie brylować w szatni”

„MACIEJ SYPUŁA: Okres bez normalnych treningów dobiega wreszcie końca, ale ostatnie tygodnie nie były pod tym względem łatwe. Jak wyglądały pana ćwiczenia w tym czasie?

JAKUB KAMIŃSKI (pomocnik Lecha Poznań): W tym okresie trzeba było dużo pracować nad sobą, a nie dla każdego jest to łatwe, ale wiadomo, że jak ktoś jest ambitny, to nawet w domu da sobie taki wycisk, że przyniesie to później na boisku pozytywne efekty. Zajęć z piłką mieliśmy przez ten czas mniej, ale tego się tak łatwo nie zapomina. Wystarczy trochę treningów i jak ktoś ma odpowiednie umiejętności to i czucie futbolówki wróci.

Co pan robił poza treningami, bo dni mogły się pewnie dłużyć?

Czasu wolnego wbrew pozorom nie miałem aż tak dużo, bo cały czas się uczę w szkole, więc miałem sporo lekcji. Pod tym względem ten okres był dla mnie dobry, bo na co dzień ze względu na treningi, mecze i wyjazdy na zgrupowania kadry sporo lekcji musiałem opuszczać, a teraz była okazja to nadrobić. Zajęcia on-line też nie są mi obce, bo część z nich odbywałem w takiej formie już wcześniej. Chociaż jak była możliwość, to zawsze starałem pojawiać się też normalnie w szkole na zajęciach”.

Więcej TUTAJ

„Jak były piłkarz Górnika został lekarzem?”

„- Od ponad 40 lat pracuję w onkologii. Nikt nie jest w stanie straszyć mnie śmiercią. Mam z nią do czynienia na co dzień - mówi Józef Kurzeja. - Oczywiście, że ludzie chorują od koronawirusa, a nawet umierają, ale podoba mi się to, co powiedział pewien mądry człowiek: to absurdalne, że ludzie aż tak nie przyjmują do wiadomości, że mogą umrzeć. Przecież śmierć to jedyna rzecz, która w naszym życiu jest pewna. Mam do niej szacunek, ale nie boję się jej ani jako lekarz, ani jako praktykujący chrześcijanin. Tak bardzo przyzwyczailiśmy do życia w komforcie, że za łatwo popadamy w psychozę. Nie patrzymy, że w nawet krajach gdzie wirus najbardziej się rozpanoszył, choruje mały ułamek populacji, zwykle dużo mniej niż 1%. Że znacznie ponad 90% spośród tych zakażonych przeżyje. Że u większości zainfekowanych choroba przebiega bezobjawowo. Nie nakręcajmy się. Po prostu przestrzegajmy procedur, słuchajmy lekarzy i zachowujmy rozsądek. Oglądanie trumien w telewizji, którymi „raczono” nas parę tygodni temu, w niczym nam nie pomoże - dodaje były piłkarz, a dziś ordynator kliniki w Witten w Zagłębiu Ruhry”.

Więcej TUTAJ

„Nie poczuje zapachu szatni”

„Mogłem umrzeć. Leżałem unieruchomiony na szpitalnym łóżku, patrzyłem błędnym wzrokiem w sufit i zadawałem sobie pytanie, co dalej ze mną będzie. Małżonka poszła z moim ojcem do lekarza, by zapytać o to samo. Usłyszeli, że jeśli wydarzy się cud, w najbardziej optymistycznym scenariuszu będę „rośliną”. Nogi się pod nimi ugięły – wspomina najdramatyczniejsze wydarzenia w swoim życiu Wojciech Rajtar, mistrz Europy do lat 16 z 1993 roku. W czwartek minie 27 lat od tamtego sukcesu”.

Więcej TUTAJ

***

„Wolnicki: Koniec marudzenia, do roboty!”

„Na zdjęciach widać ciągnące się w setkach metrów kolejki, ale nic to, przecież stolik Lack sam się nie kupi! Generalnie jednak trochę lipa i wszystkim z kolejek współczuję, bo co to za wizyta w Ikei bez hot doga czy klopsików albo chociaż loda, ale co robić?

Dobrze, że można uzupełnić zapasy mebli, później jest gdzie poustawiać te wszystkie zakupione wcześniej makarony, mąki, kasze albo nawet papier toaletowy. Oczywiście mowa o zakupach z zachowaniem społecznego dystansu. Do środka tego sklepu może wchodzić co prawda grubo ponad tysiąc osób, ale spokojnie, wszystko jest pod kontrolą, tu obostrzenia zostały zdjęte i prawdopodobnie ten cały wirus o tym doskonale wie. Atakuje więc sobie gdzie indziej. Chciałby podobno u fryzjerów, ale jest zakaz, fryzjerstwo zeszło zresztą, tak słyszałem, do podziemia. Na szczęście zostały boiska! Tam powoli, choć nie wszędzie, można wracać, ale ostrożnie. Na wielkim stadionie zawodowcy mogą ćwiczyć, czyli właściwie wykonywać swoją pracę, ale w małych grupkach, bo tam się czai wirus i trzeba być ostrożnym. Po treningu tacy piłkarze czy trenerzy mogą za to skoczyć do Ikei i pooddychać sobie w maseczce, stojąc w tłumie szukającym na półkach tych wszystkich rzeczy, które wymagają dokładnego opisu, żeby się można było zorientować, do czego służą”.

Więcej TUTAJ

„GAZETA WYBORCZA”

„Angela Merkel pozwala grać piłkarzom”

„Piłkarze muszą się podporządkować restrykcyjnemu reżimowi sanitarnemu. Opisanemu w 51-stronicowym instruktażu, wymagającemu od nich utrzymywania totalnej dyscypliny wszędzie, gdzie się znajdują. Przed meczem, w trakcie meczu i po jego zakończeniu.

O powrocie do normalności nie ma mowy. Chodzi o to, by ocalić z bieżącego sezonu cokolwiek. I w sensie sportowym, i w finansowym – w tym ostatnim chyba nawet bardziej, skoro aż 13 z 36 klubów obu najwyższych poziomów Bundesligi obawia się bankructwa. Im za respirator mają służyć zyski z transmisji telewizyjnych. Stawką jest 300 mln euro. Stawką i jedyną szansą na przetrwanie dla najciężej przywalonych kryzysem”.

Więcej TUTAJ

„SUPER EXPRESS”

„Ligowa lokomotywa ruszyła”

„Przypomnijmy: w poniedziałek, we wszystkich częściach kraju, przeprowadzano badania wśród 800 osób (po 50 z każdego klubu) zaangażowanych w różny sposób w powrót ekstraklasy do grania. A zatem wśród badanych byli nie tylko piłkarze, trenerzy, klubowi lekarze, ale wszyscy pracownicy znajdujący się na tak zwanej liście izolacyjnej. W niektórych klubach poniedziałkowe wyniki okazały się ujemne i te drużyny jako pierwsze dostały zielone światło dla grupowych zajęć od Komisji Medycznej PZPN”.

***

„Adam Buksa: Rozwój jest ważniejszy od Barcelony”

„Super Express”: – Pewnie dotarło do pana, że młodszym bratem zainteresowali się skauci Barcelony? 

Adam Buksa: – Znam te informacje. Bardzo się cieszę z tego powodu, bo to świadczy o postępach Olka, które doceniają topowe drużyny Europy. Najważniejszą rzeczą jest to, żeby Olek kontynuował swój rozwój jako piłkarz i człowiek. 

– Barcelona jak mało który klub może mu chyba zapewnić prawidłowy rozwój? 

– Nie znam szczegółów. Nikogo nie trzeba przekonywać, że Barcelona słynie ze szkolenia młodzieży, ale ta ogólna wiedza nie wystarczy. Zainteresowanie takiego klubu to wielka nobilitacja, więc Olkowi nie pozostaje nic innego, jak dalej systematycznie pracować i robić dalsze postępy”.

„Moskal: Jestem ofiarą koronawirusa”

„Super Express: Przeszedł pan do historii jako pierwszy trener zwolniony z klubu Ekstraklasy, w czasie gdy liga z powodu pandemii miała przymusową przerwę.

Kazimierz Moskal: Dla mnie to też zaskoczenie. Można powiedzieć, że jestem ofiarą COVID-19. Kto wie, jak to wszystko by się potoczyło, gdyby nie było zawieszenia rozgrywek. Skupialibyśmy się na kolejnych meczach, a tak mieliśmy widocznie za dużo wolnego czasu...

Na własnej skórze przekonał się pan, ile warte jest słowo działacza. Jakiś czas temu prezes ŁKS Tomasz Salski publicznie deklarował, że nawet jeżeli drużyna spadnie, to wróci do Ekstraklasy z panem za sterami...

Powiem nieskromnie, że kiedy dwóch inteligentnych ludzi siada do rozmowy, to nie wszystko musi być dopowiedziane, a i tak wiadomo o co chodzi. Może w wywiadzie udzielonym „Przeglądowi Sportowemu” zbyt pochopnie stwierdziłem, że jeśli obie strony dojdą do wniosku, że trzeba coś zmienić, to to zaakceptuję. I nieważne, że miałem kontrakt ważny jeszcze przez dwa lata. Chcę podkreślić, że decyzję o rozstaniu podjęliśmy z prezesem wspólnie”.

Więcej TUTAJ

 

„SPORT”

„Więcej szumu niż strachu”

„W poniedziałek w klubach odbywały się testy, a we wtorek trwał ogólnokrajowy szum informacyjny. Jedna osoba z pozytywnym wynikiem tu! Dwie – tam. Kilkanaście – jeszcze gdzieś indziej, no a w Wiśle Kraków czy Cracovii to już w ogóle marnie. Ten zalążek histerii, który część kibiców mogła obrać za bardzo złą monetę w kontekście planu wznowienia ekstraklasy, szybko został jednak zduszony w zarodku. Wczoraj nie wybiła jeszcze godzina 14.00, a zdecydowana większość klubów miała już zgodę Komisji Medycznej PZPN na odbywanie treningów grupowych. Tryb zabarwionego niepewnością oczekiwania pozostawał włączony już tylko w Kielcach i Gdańsku. Choć może nie tylko, a aż...”.

***

„Prosto z samochodów na boisko”

„Zabrzanie byli jednymi z pierwszych, którzy otrzymali zielone światło na podjęcie treningów. Poniedziałkowe testy na obecność koronawirusa w przypadku górniczej ekipy dały – na szczęście – negatywne wyniki. W tej sytuacji można było myśleć o wejściu na boisko. Piłkarze przyjechali na trening swoimi samochodami - już przebrani. Pierwszy etap wspólnych zajęć odbywa się według przepisów i wytycznych z zachowaniem najwyższych standardów sanitarnych”.

„Pierwszoligowcy w kolejce do gabinetu”

„Scenariusz w każdym miejscu jest podobny. Rano pod siedziby klubów przyjedzie ekipa diagnostyczna, zabezpieczy wybrane pomieszczenie – szatnię, pokój fizjoterapeuty czy kontroli antydopingowej – i tam „zapraszać” będzie na testy kolejnych przedstawicieli z 50-osobowych list, które sporządzały kluby celem izolacji, obowiązku składania raportów medycznych czy finalnie jak najbezpieczniejszego rozgrywania meczów. Jedno badanie trwać będzie około 5 minut, na wyniki trzeba będzie czekać około dobę. Ekstraklasa te emocje ma już – w większości – za sobą. Dziś pora na jej zaplecze, a jutro - drugą ligę...”.

„Decyzja boleśnie oczywista”

„Dziś o 12.00 w Warszawie rozpocznie się spotkanie prezesów wojewódzkich związków piłki nożnej, na którym ma zapaść decyzja o zakończeniu sezonu w niższych ligach. Niższych - czyli wszystkich tych, które są zarządzane przez okręgowe ZPN-y (od III w dół). Po południu tysiące polskich klubów wyczekiwać będą wieści ze stolicy...

- Myślę, że można się spodziewać jakiegoś komunikatu, choć ten główny ukaże się po zarządzie PZPN, którego posiedzenie planowane jest na wtorek 12 maja - mówi Jan Bednarek, prezes Zachodniopomorskiego ZPN-u oraz wiceprezes PZPN ds. piłkarstwa amatorskiego, który będzie gospodarzem dzisiejszego zjazdu „baronów” w Warszawie”.

„Duże pieniądze do Niemiec”

„Już dawno tak nie było, aby niemiecki napastnik był tak mocno rozchwytywany i to przez bardzo poważne kluby najatrakcyjniejszej ligi w Europie. Kiedy w 2012 roku Lukas Podolski odchodził z Bundesligi do Arsenalu, „Kanonierzy” zapłacili za niego 15 milionów euro, czyli nic specjalnego. Rok wcześniej niemiecką ekstraklasę opuścił Miroslav Klose. Miał 33 lata i - na ostatnie lata kariery - chciał zmienić otoczenie. Do rzymskiego Lazio trafił za darmo. Generalnie najdroższym niemieckim piłkarzem, nie tylko napastnikiem, który kiedykolwiek wyjechał z Bundesligi, pozostaje Leroy Sane. W 2016 roku skrzydłowy Manchesteru City trafił do tego klubu za 52 mln euro”.

***

„Calcio musi się zmienić”

„W tym tygodniu nareszcie piłkarze Serie A mogli wyjść na boiska. Dwa miesiące po przerwaniu mistrzostw Ministerstwo Spraw Wewnętrznych dało zielone światło dla wznowienia rozgrywek, ale na mecze o ligowe punkty trzeba będzie poczekać jeszcze miesiąc. Minister sportu Vincenzo Spadafora musiał ostatnio wysłuchać wielu pretensji i zarzutów, nazywano go „grabarzem calcio”. A gdy po konsultacjach z klubami zapadła decyzja o wznowieniu sezonu, odezwała się druga strona hejtu, uważająca to za szaleństwo. I tak źle, i tak nie dobrze. Spadafora ustosunkował się do tego w wywiadzie udzielonym dziennikowi „Corriere dello Sport” i przy okazji sam skrytykował obecny futbolowy system, coraz bardziej skomercjalizowany, zdominowany przez pieniądze”.

„Piękny gest Polonii”

„W tym roku swoje jubileusze stulecia obchodzą i Polonia Bytom, i Ruch Chorzów. „Niebiescy” świętowali nie tak dawno, 20 kwietnia, ale niestety nie było uroczystej gali, spotkań pokoleń wyśmienitych graczy czy wspominkowych meczów. Na stulecie i wielki jubileusz pomnikową postać Ruchu, jaką bez dwóch zdań jest jeden z najlepszych piłkarzy w historii chorzowskiej jedenastki, Antoniego Nierobę, wybranego do „niebieskiej” jedenastki stulecia, odwiedzili natomiast… działacze Polonii!”.


KOMENTARZE

Stwórz konto



Zaloguj się na swoje konto




Nie masz konta? Zarejestruj się