
Autor zdjęcia: Norbert Barczyk / PressFocus
BYŁA TAKA PLOTKA: Celtic chciał Smudę, ale „Franzowi”… nie podobał się styl ligi szkockiej
- Bo w Szkocji gra się na zasadzie „kopnij i biegnij” - tak Franciszek Smuda tłumaczył, dlaczego nie przyjąłby oferty od rzekomo zainteresowanego nim Celticu.
Żyjemy w świecie newsów. Im bardziej krzykliwy, tym lepiej. Zdarzają się jednak oczywiście takie, które już od samego początku nie mają w sobie cienia wiarygodności. Tak było w lutym 2009 roku, gdy „Polska The Times” podała następującą informację.
Franciszek Smuda ma szansę objąć od nowego sezonu jeden z najsłynniejszych zespołów w Europie - Celtic Glasgow! Wiadomość wydaje się zgoła nieprawdopodobna, z gatunku megakosmicznych plotek. Nie mamy jednak prawa jej nie odnotować, skoro potwierdzenie uzyskaliśmy u samego zainteresowanego. Klub z Parkhead już poczynił wstępne przymiarki w celu zatrudnienia trenera poznańskiego Lecha. Celtic liczy się z wygaśnięciem współpracy z końcem sezonu z obecnym coachem Gordonem Strachanem i już sonduje ewentualne zatrudnienie jego następcy. Wśród kandydatów na przejęcie schedy po Strachanie znalazł się niespodziewanie „Franz” Smuda.

Nadzieja umarła szybko
Prawdą jest, że Smuda miał wtedy w Polsce mocne nazwisko. Trenował Lecha, no i najważniejsze - był jeszcze na długo przed objęciem roli selekcjonera, która bezlitośnie obnażyła wszystkie jego wady. No dobrze, ale mimo wszystko gdzie on do Celticu?! Nawet w tych najlepszych czasach Smudy nie było przecież wątpliwości, że to trener z dość… prostym warsztatem. Stawiał na przygotowanie fizyczne i motywację. Tylko jak miałby zmotywować piłkarzy mistrza Szkocji, skoro nie mówił po angielsku?
Jakąkolwiek nadzieję na to, że temat nie jest zwykłym fejkiem, dawał więc jedynie fragment „potwierdzenie uzyskaliśmy u samego zainteresowanego”. Problem w tym, że to „potwierdzenie” brzmiało dokładnie tak:
- Nie potwierdzam, nie zaprzeczam - powiedział trener „Kolejorza”, pytany czy prowadził już rozmowy z przedstawicielem Celticu w sprawie podjęcia pracy w klubie z Glasgow.
Lubin zamiast Glasgow
Jeszcze weselej było, gdy niedługo potem Smuda zapewnił, że na propozycję z Glasgow… nawet by nie spojrzał. - Bo w Szkocji gra się na zasadzie „kopnij i biegnij”, a mi taki styl zupełnie nie odpowiada. Dlatego Celtic jest dla mnie realny tylko i wyłącznie w telewizji - mówił „Przeglądowi Sportowemu”.
Szkoci natomiast od plotek ze Smudą szybko się odcięli. - Zostaliśmy poinformowani o tej historii i mogę ją skomentować jedynie jako nonsens - stwierdził przedstawiciel klubu. Tak temat „Smuda w Glasgow” upadł na dobre.
Po zakończeniu sezonu „Franz” rozstał się z Lechem, a we wrześniu przejął… ostatnie w tabeli Zagłębie Lubin, które w pierwszych pięciu kolejkach rozgrywek nie zdobyło ani punktu.






