
Autor zdjęcia: psg.fr
PSG awansuje do półfinalu LM w niezwykłych okolicznościach! Atalanta brutalnie wybudzona ze snu
Pierwszy mecz finałowego turnieju Ligi Mistrzów w Lizbonie przyniósł ogromne emocje. W meczu PSG z Atalantą Bergamo było absolutnie wszystko, poza jednym - kopciuszek nie utarł nosa faworyzowanym bogaczom.
Kto nie zdecydował się na pucharową środę z mistrzem Francji i sensacją ostatnich miesięcy z Lombardii, ma czego żałować. Czegośmy tutaj nie mieli!
- Neymar w pojedynkę ciągnie PSG, szarpie na całego, ale marnuje kilka wybornych sytuacji niczym nieopierzony junior, fatalnie pudłując;
- Atalanta odgryza się groźnymi sytuacjami, jednak Navas broni jak natchniony;
- Mario Pasalić, na dobre w końcu wykupiony przez Atalantę, transfer definitywny spłaca golem w ćwierćfinale Ligi Mistrzów i sensacja wisi na włosku;
- PSG walczy, stara się, a jednak jest niezwykle chaotyczne i Tuchel musi puścić do boju Mbappe;
- Navas doznaje kontuzji!
- Włosi bronią się rozpaczliwie aż do ostatniej minuty, choć wcale by nie musieli, gdyby w drugiej połowie precyzyjniej uderzył Djimsiti…
No i nadeszła ostatnia minuta, a potem minuty doliczone. PSG zdobyło dwa gole. Nie uczynił tego Neymar, a Marquinhos i - uwaga, uwaga - Choupo-Moting!
𝗘𝗥𝗜𝗖 𝗠𝗔𝗫𝗜𝗠 𝗖𝗛𝗢𝗨𝗣𝗢-𝗠𝗢𝗧𝗜𝗡𝗚 💉 pic.twitter.com/2zSQYwTunk
— Paris Saint-Germain (@PSG_inside) August 12, 2020
Coś, co wydawało się jakimś kompletnie nierealnym scenariuszem, a jednak się wydarzyło i przypomniało nam, że piłka nożna wciąż potrafi niesamowicie zaskakiwać.
PSG nie zagrało dobrego meczu, poza Neymarem, Mbappe (kapitalna zmiana, to on tchnął w ataki francuskiego klubu dodatkowe życie), Navasem i Gueye trudno kogokolwiek wyróżnić. Trochę mało jak na klub o tak wielkich aspiracjach i niebotycznym budżecie.
Na Atalantę to wystarczyło, bo podopieczni Gasperiniego wyglądali w drugiej połowie, jakby przestraszyli się swojej szansy. Za mało w ich grze było aktywności, za rzadko atakowali, nie przypominając za bardzo drużyny, która wiosną podbiła serca tysięcy fanów futbolu na całym świecie. Gdy doszły indywidualne błędy w ustawieniu, powodowane też z pewnością zmęczeniem, huraganowe ataki PSG i wirtuozeria Neymara oraz Mbappe musiały wziąć górę.
Mistrzowie Francji wyszarpali sobie awans do półfinału w okolicznościach, które zapamiętamy na długo. I tylko tej pięknej drużyny z Bergamo żal… Może za rok?
PSG - Atalanta Bergamo 2:1 (0:1)
0:1 Pasalić 37’
1:1 Marquinhos 90’
2:1 Choupo-Moting 90+3’
PSG: Navas (79. Sergio Rico) - Kehrer, Silva, Kimpembe, Bernat, Herrera (72. Draxler), Marquinhos, Gueye (72. Paredes), Sarabia (60. Mbappe), Icardi (79. Choupo-Moting), Neymar
Atalanta: Sportiello - Toloi, Caldara, Djimsiti (60. Palomino), Hateboer, de Roon, Freuler, Gosens (82. Castagne), Gomez (59. Malinovski), Pasalić (70. Muriel), Zapata (82. Da-Riva)
Żółte kartki: Djimsiti, Freuler, de Roon, Zapata, Toloi i Palomino (Atalanta) / Bernat, Herrera i Paredes (PSG).
Sędzia: Anthony Taylor







