
Autor zdjęcia: Krzysztof Dzierzawa / Pressfocus
Jak wypuścić z rąk pewne trzy punkty? W roli instruktora Biała Gwiazda. Pogoń 2:2 Wisła Kraków
Niedzielny mecz Wisły Kraków w Szczecinie dał odpowiedź na pytanie: dlaczego w sporcie nie można stawiać na minimalizm? Do tego dochodzi jeszcze klasyczna piłkarska maksyma o niewykorzystanych sytuacjach, które lubią się mścić. Drużyna Artura Skowronka miała korzystny rezultat i wszystko w swoich rękach, a rzutem na taśmę wróci do domku zaledwie z oczkiem.
Niestety już na samym początku naszej pomeczówki musimy napisać, że największe emocje w niedzielnym meczu były na początku każdej z połów oraz w doliczonym czasie gry. Zdecydowanie lepiej spotkanie rozpoczęli goście z Krakowa, którzy już w pierwszej akcji zdołali pokonać Stipicę. Kosta Runjaic na pewno będzie miał spory problem w rozmowie ze swoimi stoperami, bo to, jak bronili, zakrawa o kryminał, ale ostatecznie w ostatniej akcji Triantafyllopoulos dał drużynie punkt.
Wspominamy o postawie defensorów, bo duet Pogoni grał dzisiaj tak, jakby myślami był gdzieś na jednej z greckich wysp. Rozkojarzeni, beznadziejnie współpracujący, bez kontroli pozycji przeciwnika. Można tak jeszcze wyliczać, ale w sumie najważniejsze jest to, że Triantafyllopoulos w ostatniej akcji dołożył głowę tam gdzie trzeba i zdobył bramkę.
Problemy w obronie miał również Lukas Klemenz, ale akurat z jego kłopotami jest jak z burzami w lipcu – zdarzają się cyklicznie i nikogo to nie dziwi. Były gracz Jagiellonii, z której został oddany bez żalu, tylko w jednej akcji zaliczył kluczowe podanie przy okazji Kucharczyka i jeszcze osobiście całość wykończył ładnym swojakiem. Taki zawodnik to skarb, prawda? Prawda, ale tylko dla przeciwnika. Do tego samego wniosku doszedł Artur Skowronek i gracz na drugą połowę już nie wyszedł.
Zauważmy, że Klemenz nie tylko wykończył, ale też przytomnym podaniem uruchomił Kucharczyka. Klich by się nie powstydził.
— Mateusz Rokuszewski (@mRokuszewski) September 13, 2020
Po rozmowie w przerwie lepiej w mecz weszli przyjezdni. W obronie nie było już pozoranta, dlatego można było coś kombinować z przodu. A Wiślacy pamiętali o słabej dyspozycji duetu Triantafyllopoulos–Zech, problem w tym, że nie byli w stanie tego w pełni wykorzystać. W 57. minucie Chuca przechytrzył obronę Pogoni, która kryła powietrze i zdobył bramkę. Biała Gwiazda po niespełna 10 minutach miała następną szansę, ale wprowadzony na boisko Beciraj załadował w krzaki. Jeśli dodamy do tego beznadziejne uderzenie Carlosa w pierwszej połowie, to mamy cztery akcje, które powinny zakończyć się bramkami.
Do ogródka trenera Skowronka trzeba jeszcze wrzucić fakt, jak drużyna zagrała w końcówce spotkania. Z boiska w 84. minucie zszedł Basha, a tylko dzięki jego współpracy z Żukowem krakowianie panowali na boisku. Ostatnie minuty to nieudolne ataki Pogoni, która za wszelką cenę próbowała wywalczyć rzut rożny, aby wykorzystać przewagę wzrostu. A Biała Gwiazda zamiast zagrać jak rutyniarz, przytrzymać piłkę, tak żeby przeciwnik bezcelowo biegał, to dała sobie zrobić kuku.
Pogoń nie grała rewelacyjnego meczu, na to jak Portowcy prezentowali się w ataku pozycyjnym potrzeba prawdziwych męskich słów. Pierwsza bramka to przecież podwójny prezent od Klemenza. W drugiej połowie Kucharczyk miał jedną dobrą okazję, a tak poza tym bida z nędzą. I chciałoby się napisać, że ten punkt w starciu z Wisłą to cud, ale to byłoby tylko usprawiedliwienie dla gości. Biała Gwiazda postawiła na minimalizm i to się zemściło.
Pogoń Szczecin – Wisła Kraków 2:2 (1:1)
0:1 – Carlos 3’ asysta Sadlok
1:1 – Klemenz 8’ (s.)
1:2 – Chuca 57’ asysta Savić
2:2 – Triantafyllopoulos 90’ asysta Dąbrowski
Pogoń: Stipica (5) – Stec (4), Triantafyllopoulos (4), Zech (3), Matynia (4) – Dąbrowski (5) – Kucharczyk (5) (68’ Kowalczyk – 4), Drygas (4) (64’ Żurawski – 4), Smoliński (4) (68’ Hostikka – 4), Gorgon (4) (80’ Cibicki – bez oceny) – Frączczak (5) (64’ Benedyczak – 4).
Wisła: Lis (5) – Szot (4), Klemenz (2) (46’ Savić – 6), Janicki (5), Sadlok (6) – Yeboah (6) (65’ Niepsuj – 4), Basha (6) (84’ Basha – bez oceny), Żukow (6), Abramowicz (5) – Chuca (6) (84’ Boguski – bez oceny) – Carlos (6) (65’ Beqiraj – 3).
Sędzia: Mariusz Złotek.
NOTA OD www.2x45.info: 4.
Żółte kartki: Smoliński, Gorgon - Sadlok
Piłkarz meczu: Stefan Savić.








