Thursday, 7 July 2016, 7:10:14 pm


Autor zdjęcia: Rafal Rusek / PressFocus

Adamski: I tak Legia, panowie! I tak Legia [KOMENTARZ]

Autor: Bartosz Adamski
2020-11-25 22:00:04

Za nami już jedna trzecia sezonu Ekstraklasy. Nie przebiegła ona aż tak kłopotliwie, jak można było się spodziewać. Zaległe są tylko dwa spotkania, 13 drużyn ma rozegrany komplet dotychczasowych spotkań. Ta skrócona pandemiczna edycja idzie zatem naprawdę sprawnie. Do rozegrania jeszcze 20 kolejek, ale już można wyciągnąć pierwsze wnioski i pokusić się o dalsze przewidywania.

Oczywiście, pewnie jeszcze do maja wiele się zmieni. Całkiem prawdopodobne, że poniższe wywody nie będą miały na koniec sezonu pokrycia w rzeczywistości, zmiennych pozostało multum. Jedna trzecia sezonu to już jednak dobry moment na pierwsze podsumowania i oparte na jakichś podstawach próby wyrokowania, co może wydarzyć się w dalszej części.

Ten początek sezonu sklasyfikowałem w ośmiu kategoriach. Pokusiłem się nawet o wytypowanie mistrza, pucharowiczów i spadkowiczów, choć to totalne wróżenie z fusów i na tym etapie możecie uznać je za absurdalne. Jak pokazały jednak poprzednie lata, tabela po jednej trzeciej sezonu a na koniec rozgrywek nie była odwrócona do góry nogami, więc i ja jakoś nachalnie nie zamierzam jej wywracać. Uczyniłem to tylko w jednej kategorii, nie sugerowałem się do końca obecnym stanem rzeczy, a raczej historią i przeczuciami.

Ciekaw jestem też Waszego zdania. Jeśli macie ochotę, to zapraszam do przedstawienia Waszych propozycji do największego zaskoczenia, rozczarowania, najlepszego zawodnika czy młodzieżowca i całej reszty.

Tymczasem...

***

Największe zaskoczenie

Warta Poznań.

Beniaminek, z najniższym budżetem, ze składem opartym w zdecydowanej mierze na Polakach, z dwoma obcokrajowcami, którzy niewiele wnoszą. Na papierze to nie mogło się udać, tymczasem Warta jest w środku tabeli, z naprawdę dobrym kapitałem punktowym. Nie tylko ja, ale i wielu innych obserwatorów oraz ekspertów Ekstraklasy typowało „Zielonych” do spadku, tymczasem w tej chwili bliżej jej do europejskich pucharów niż do relegacji. Szok. To wręcz historia rodem z FM-a. Przejmujesz słaby klub, który walczy o utrzymanie w I lidze, wprowadzasz go szybko do elity, a potem łoisz tych możniejszych. Podobno Piotrowi Tworkowi wyświetliła się informacja, że zarząd jest usatysfakcjonowany wynikami zespołu i postępami w realizacji wizji przyszłości.

Największe rozczarowanie

Lech Poznań.

Gdyby Lech potrafił przełożyć poziom gry, intensywność i koncentrację z Ligi Europy na Ekstraklasę, to nie miałby na naszym podwórku konkurencji. Tymczasem zagrał jeden naprawdę bardzo dobry mecz, w ostatniej kolejce przeciwko Rakowowi. Nawet w nim jednak zabrakło  jednego z powyższych warunków i znów „Kolejorz” nie zdobył kompletu punktów. O mistrzostwie w Poznaniu raczej już można zapomnieć. Jeśli przy Bułgarskiej pragną włożyć do gabloty coś innego niż raport finansowy od księgowej, to niech skupią się na Pucharze Polski.

Najlepszy zawodnik

Ivi Lopez.

Pan Piłkarz. Zawodnik pokroju Vadisa Odjidjy-Ofoe, z tym zastrzeżeniem, że Ivi od razu zaczął robić różnicę. Gdyby na trybuny mogli przychodzić kibice, pojawialiby się właśnie dla Hiszpana. On znalazł się w tej lidze przypadkiem, przez szczęśliwy dla nas splot okoliczności. Trzeba go szybko doceniać i rozkoszować się jego grą, bo zaraz byłego zawodnika Getafe w Polsce nie będzie.

Najlepszy młodzieżowiec

Mateusz Praszelik.

Za swoimi plecami ma Mączyńskiego i Sobotę, ale to w głównej mierze od 20-latka zależy, jak w ofensywie wygląda Śląsk. Gdy dobrze gra Praszelik, wrocławianie potrafią kreować akcje, a nie tylko wychodzić z kontrą. Jeszcze nie może ustabilizować formy, ale często miewa przebłyski. Już po pierwszych dwóch ligowych meczach miał trzy asysty, a miesiąc temu strzelił swojego pierwszego gola. Dogranie do Picha z ostatniej kolejki to było ciasteczko. Na razie przykrywa w Ekstraklasie Modera, Kamińskiego, Karbownika, Slisza i innych.

Najlepszy mecz

Lech – Raków.

Najświeższy przykład, ale w tym meczu naprawdę było wszystko. Była wysoka intensywność, były ładne akcje, piękne gole, było techniczne i kreatywne granie, no i były emocje do samego końca. To nie był radosny futbol, tylko gra w piłkę dwóch bardzo dobrych zespołów. Świetna reklama Ekstraklasy, zwieńczona niesamowitą bramką 18-letniego Szelągowskiego. Długimi fragmentami zastanawiałem się, czy aby na pewno nie zapiąłem pasów i nie przeniosłem się na Stamford Bridge.

Najpoważniejszy kandydat do spadku

Wisła Płock.

Ta ekipa nie ma w tej chwili żadnych piłkarskich argumentów, by się w lidze utrzymać. Nic do niej nie wnosi. Nie widzę pomysłu na grę. Niski pressing, nastawienie się na kontrataki i stałe fragmenty gry to pójście po linii najmniejszego oporu. Radosław Sobolewski jako trener zawodzi mnie bardzo. Jest w Płocku już ponad rok, a jego drużyna dobrze gra tylko od wielkiego dzwonu. To najgorszy do oglądania zespół w lidze. Bardzo słabymi transferami nie pomaga też dyrektor sportowy Marek Jóźwiak. Takie nazwiska jak Lagator, Lesniak, Rodriguez, Tuszyński nic nie wnoszą. Ich w Ekstraklasie po prostu nie powinno być. Tak grającego klubu z Płocka też.

Kto do pucharów?

Mimo wszystko wierzę w Lecha. Zaliczył falstart, ma w tej chwili 12 punktów straty do liderującej Legii, ale musimy pamiętać, że „Kolejorz” ma jeszcze zaległy mecz z Pogonią tuż przed Świętami, będzie już po Lidze Europy, więc niewykluczone, że dopisze sobie jakieś punkty. Przewaga trzeciego obecnie Górnika nad poznaniakami nie jest wcale duża, więc bez wątpienia jest jeszcze szansa załapać się do europejskich pucharów nawet przez ligę.

W Europie chciałbym zobaczyć też Raków. Wygląda na zespół, który coś jest w stanie zwojować na arenie międzynarodowej, bo nie skupia się tylko na przeszkadzaniu rywalom, ale potrafi też kreować. Jest drugim najgorszym zespołem w lidze pod względem posiadania piłki, ale jak już ją ma, to wie co z nią zrobić. Ma zawodników lubujących się w technicznej grze, a to zawsze w europejskich pucharach jest przewagą. Ten projekt rozwija się tak dobrze, że na pewno jest podium już w tym sezonie jest realne.

Nie skreślałbym jeszcze definitywnie Piasta, choć to raczej myślenie życzeniowe. Wreszcie zaczął budować w tym sezonie swój europejski współczynnik dwoma zwycięstwami nad Dinamem Mińsk i Hartbergiem. Szkoda byłoby ten jakikolwiek dorobek zaprzepaścić rokiem bez gry w Europie. Gliwiczanie zaczęli wreszcie wygrywać w lidze i podejrzewam, że dopiero nabiorą rozpędu. Do końca rundy ich strata do podium będzie na pewno mniejsza niż jest obecnie, a wiemy, że podopieczni Waldemara Fornalika potrafią wiosną gonić.

A mistrzem…

I tak Legia, panowie! I tak Legia.

Nic się nie zmienia. Legia notuje fatalny początek sezonu, odpada z europejskich pucharów, w lidze traci punkty, wywala trenera, przychodzi nowy i winduje warszawian na prowadzenie w tabeli. To w zasadzie coroczny schemat i teraz też pewnie zakończy się mistrzostwem Polski. Trener Czesław Michniewicz wejście do stołecznego klubu w Ekstraklasie zanotował naprawdę świetne: w sześciu meczach pięć zwycięstw i jeden remis. A mam wrażenie, że ta michniewiczowa Legia dopiero się rozkręca.


KOMENTARZE

Stwórz konto



Zaloguj się na swoje konto




Nie masz konta? Zarejestruj się