Thursday, 7 July 2016, 7:10:14 pm


Autor zdjęcia: Łukasz Sobala / PressFocus

Jałocha sam meczu nie wygra? To chociaż zremisuje! Bruk-Bet Termalica 0:0 GKS Tychy

Autor: Redakcja
2020-11-28 16:00:15

Uwielbiamy mecze pierwszej ligi, w których rodzi się bohater. Fajnie oglądać wybitne występy na tym poziomie, bo kto wie, może to znak, że mamy przed oczami objawienie rundy czy sezonu. Może zwiastuje to transfer do Ekstraklasy, a wtedy zawsze - oglądając już nasz najwyższy ligowy poziom - czuje się satysfakcję, że danego zawodnika oglądaliśmy jeszcze w lidze niżej. Dzisiaj takiego typu występ ma za sobą bramkarz Konrad Jałocha. Cokolwiek działo się w jego polu karnym (a działo się sporo!), był na posterunku.

W pierwszej połowie obronił strzały Gergela, Radwańskiego i Zemana. Termalica zaznaczała swój teren na połowie gości, nie oddawała im łatwo piłki, znowu dobrze wyglądała druga linia, w której Mariusz Lewandowski ustawia piłkarzy w rombie. Samuel Stefanik, Michal Hubinek, Adam Radwański i Paweł Żyra uzupełniają się w zadaniach narzuconych przez byłego reprezentanta Polski, przede wszystkim potrafią podwoić pozycję i stworzyć przewagę w części boiska, gdzie znajduje się piłka. A wszystko to ciągnie Piotr Wlazło. Tak było i dziś - Terma grała swoje. Za to GKS Tychy w ofensywie nie pokazał nic, ale przyznać im trzeba, że dobrze wyglądała defensywa. Była szczelna, przynamniej w pierwszej połowie.

A no właśnie, bo druga połowa to już show Konrada Jałochy oraz wiele pecha „słoników”. Najgroźniej było, gdy Stefanik podaniem wypuścił Gergela w polu karnym, strzał Słowaka obronił Jałocha, a jego dobitkę na klatę przyjął Czarnogórzec Nemanja Nedić. Zagrozić mógł też strzał Grabowskiego w stylu Johna Arne Riise sprzed pola karnego, ale przeleciał obok bramki. A tym bardziej sytuacja Czarnowskiego, ale znowu zamieszanie w polu karnym nie przełożyło się na zmianę wyniku. Co innego, gdyby sędzia odgwizdał faul Szymury na Piotrze Wlazło i podyktował rzut karny. Ale czy miał powody? Wątpliwy temat, natomiast po powtórkach też byśmy na „wapno” nie wskazali.

Hitem byłoby to, gdyby nagle sytuacja się odwróciła. Bo chociaż zawodnicy Artura Derbina wiele na połowie rywali nie zaprezentowali, a i pojawiali się na niej rzadko, to jednak niespodziankę mógł im sprawić stoper gospodarzy Jonathan De Amo. Najpierw przy rzucie rożnym wybijał piłkę i niewiele centymetrów brakowało, by zaskoczył Tomasza Loskę, a przy kolejnym rożnym położył Lewickiego na glebę. Jednak bez konsekwencji.

Termalika musi być podrażniona, w końcu to druga w tym tygodniu strata punktów, a można było odjechać wice-liderującemu ŁKS-owi. Natomiast to, ile sił piłkarze z Niecieczy włożyli w próby zdobycia bramki, trzeba pochwalić. Był zapał, były chęci, nawet piłka w siatce była, ale Gergel strzelał z wyraźnego spalonego po dograniu piłki przez Żyrę. Finito - lider będzie musiał sobie ulżyć zdobywając 3 punkty w najbliższej kolejce z z Odrą Opole, a potem mamy hit z drużyną Wojciecha Stawowego właśnie. Za to autokar jadący z Niecieczy do Tychów będzie zapewne pełen wymęczenia, przemyśleń, ale mimo wszystko także satysfakcji. W końcu z takim liderem zachować czyste konto to też sztuka. 

Bruk-Bet Termalica 0:0 GKS Tychy

Bruk-Bet: Loska – Grabowski, Gergel (87. Śpiewak), Stefanik, Radwański (65. Misak), Żyra, Wlazło, Hubinek, Wasielewski (75. Grzybek), De Amo, Zeman (65. Czarnowski).

GKS Tychy: Jałocha – Połap, Nedić, Szymura, Szeliga – Biel, Paprzycki, Steblecki (60. Nowak), J.Biegański (89. Norkowski), Moneta (76. K.Piątek) – Lewicki.

Sędzia: Mateusz Złotnicki

Żółte kartki: Paprzycki, Połap


KOMENTARZE

Stwórz konto



Zaloguj się na swoje konto




Nie masz konta? Zarejestruj się