Thursday, 7 July 2016, 7:10:14 pm


Autor zdjęcia: Krzysztof Porebski / PressFocus

Jak w trzy dni zrobić z siebie oszczercę i buraka? Prezentuje Janusz Filipiak

Autor: Maciej Golec
2020-12-05 14:30:17

Przyzwyczailiśmy się, że sędziowie są najczęstszym adresatem odzywek z trybun. Te albo lecą chórem od tych najzagorzalszych kibiców, albo są pojedynczymi okrzykami w formie nieco żartobliwej ze strony zazwyczaj spokojnych obserwatorów, starszych panów lub pijanych bywalców. Ale jako że w naszej rzeczywistości trybuny są zamknięte na kłódkę, to ktoś musiał to miano przejąć.

Ale że będzie to między innymi Janusz Filipiak? Na to, mimo ostatnio częstych „popisów” medialnych byśmy nie wpadli, choć mówiąc szczerze w szoku też nie jesteśmy. I nie, z filmiku, który opublikował na Twitterze TVP Sport wcale nie wynika, żeby okrzyki w stronę sędziego Stefańskiego przyjęły formę żartobliwą pijanego wujka na imieninach. Bardziej nam to przypomina sfrustrowanych rodziców oglądających mecz swojego syna w juniorach i myślących, że mają na coś wpływ. Że jakkolwiek pomagają. Że, może niecenzuralnie, ale wspierają „swojego” oczerniając innych.

 

 

Czy Daniel Stefański poprowadził wczoraj mecz życia? No nie, wręcz przeciwnie. Sami zresztą w pomeczowym tekście wytykaliśmy mu błędy, ale zwróciliśmy również uwagę, że akurat przy sytuacjach z rzutami karnymi, mimo że czasami wybitnie długo się zastanawiał, a powtórki były niejednoznaczne, decyzje podejmował słuszne. Rozumiemy zatem, że mogą kogoś ponosić emocje, zwłaszcza, że z wysokości trybun wszystkie sytuacje wyglądają co najmniej kontrowersyjnie. Dodajmy do tego brak powtórek, wagę spotkania oraz totalnie uzasadnione sympatie bądź antypatie i mamy gotową wojnę na wrażenia i subiektywne argumenty, które – oczywiście – w niektórych sytuacjach są słuszne.

Jednak emocje a zwykłe buractwo to dwie różne rzeczy. Tym bardziej, że popisały się nim osoby tak wysoko postawione, które w teorii powinny uchodzić za synonim klasy, a nie wyciągać słomę z butów i częstować nią wszystkich dookoła włącznie z kamerami. W taki sposób wczorajsze zachowanie zrelacjonowała Interia:

Wiceprezes Jakub Tabisz: "Stefański! Ty ch...! Obejrzyj sobie VAR!"

Prof. Janusz Filipiak do sędziego: "Stefański! Jesteś chu...!"

Głos z loży VIP: "Stefański! Co ty odpier...? Masz żonę z Wisły?!"

Andrea Hanca (żona Sergiu): "Red card!" (Gdy Brown-Forbes uderzył łokciem rywala), do sędziego: "Fuck-you!" (Gdy kartkę dostał jej mąż).

Właściciel, wiceprezes i jak informuje Mateusz Miga, również poseł Ireneusz Raś. Tylko pogratulować. Brakowało jeszcze sztandarowego hasła trybun, gdy sędzia gwiżdże nie w tę stronę, w którą kibicom się podoba: „jebać PZPN”. Ale tak po prawdzie, czy było to naprawdę konieczne? Po pierwsze, Jakub Tabisz jest członkiem zarządu PZPN, więc de facto sam wystawił laurkę swojemu pracodawcy, a po drugie Janusz Filipiak w czwartkowym wywiadzie dla Onetu powiedział słowa, które między wierszami można odczytać właśnie w ten sposób.

„Gdyby nie było VAR-u, można by to uznać za błąd. Ale na powtórce było widać zagranie ręką. Skoro nawet pan Przesmycki, szef sędziów, mówi, że karny się należał, to trudno mówić o błędzie. Po co w takim razie jest VAR? No na litość boską! Nie twierdzę, że to było ukartowane, ale jednak mamy czasem do czynienia z grzecznościowym sędziowaniem.

Twierdzi Pan, że Legia jest uprzywilejowana, jeśli chodzi o sędziowanie?

Ależ przecież wszyscy to mówią! Nie trzeba powtarzać tego po raz kolejny”.

I w zasadzie to ten wywiad jest bardziej absurdalny i godny potępienia niż wczorajsze przekleństwa i wyzwiska. Właściciel Cracovii przyznał w nim, że jego zdaniem Legii pomagają sędziowie i że mamy do czynienia z „grzecznościowym sędziowaniem”, czyli de facto splunął w twarz PZPN-owi i Zbigniewowi Bońkowi. Nie zawsze trzeba używać niecenzuralnych słów, by podważyć czyjeś kompetencje bądź tego kogoś obrazić. Dlatego – biorąc pod uwagę ciąg zdarzeń – wczorajszą piękną polszczyzną Janusza Filipiaka szczególnie zszokowani nie jesteśmy.

Teraz jeszcze bardziej komicznie wygląda sprawa sprzed kilku miesięcy, kiedy Janusz Filipiak usiadł do stołu z tym złym PZPN-em i negocjował karę dla swojego klubu za przestępstwa korupcyjne z przeszłości. Mamy nadzieję, że jeśli Komisja Ligi zajmie się tymi teoriami spiskowymi (bo przecież w podobnym przypadku już interweniowała, choćby przykład Ivana Runje), prawo głosu będzie miała tylko jedna strona.


KOMENTARZE

Stwórz konto



Zaloguj się na swoje konto




Nie masz konta? Zarejestruj się