Thursday, 7 July 2016, 7:10:14 pm


Autor zdjęcia: Rafał Oleksiewicz / PressFocus

Tajemnica reanimacji Piasta Gliwice – jakość, nie ilość

Autor: Maciej Kanczak
2020-12-06 13:00:58

Cztery mecze bez porażki w Ekstraklasie oraz zwycięskie starcie ze Stalą Mielec w 1/16 finału Pucharu Polski. O kryzysie Piasta Gliwice śmiało można już mówić w czasie przeszłym.

Do 9. kolejki PKO BP Ekstraklasy czekali na pierwsze zwycięstwo. Wręcz okopali się w strefie spadkowej i powoli zaczęli się w niej urządzać. Od początku ich zastraszająco niska pozycja w tabeli była aberracją, odchyleniem od normy, zatem nikt nie zakładał, że akurat mistrzowie Polski A.D. 2019 i brązowi medaliści A.D. 2020 będą tym jednym pechowcem, który pożegna się w sezonie 2020/2021 z Ekstraklasą. Z drugiej strony czas leciał nieubłaganie, piłkarska jesień nad Wisłą osiągnęła półmetek, a zwycięstw jak nie było tak nie ma. Długo oczekiwane przełamanie nastąpiło w meczu z Górnikiem Zabrze, który od początku rozgrywek zgłaszał swój akces do walki o europejskie puchary. A później było już z górki.

Po kilku dniach następiło bardzo ważne z psychologicznego punktu widzenia zwycięstwo z Lechią Gdańsk, która w poprzednim sezonie, chyba chcąc się zemścić za wyrwanie mistrzowskiego tytułu na finiszu kampanii 2018/2019, upodobała sobie Piastunków na swojego stałego dostarczyciela punktów. Porażka w boju o Superpuchar Polski (1:3), trzy porażki w lidze (1:2, 0:1, 0:1) i przegrana w 1/4 finale Pucharu Polski (1:2). Oj mogli się gliwiczanie nabawić kompleksu gdańszczan. Mogli, ale nie nabawili. Gwoli ścisłości trzeba jednak przyznać, że to podopieczni Piotra Stokowca sprawiali przy ulicy Okrzei lepsze wrażenie (66% posiadania piłki, 15 strzałów na bramkę gospodarzy). Liczy się jednak to co w sieci.

Podobnie było sześć dni później w Warszawie. To Legia napierała i atakowała, oddając aż 20 strzałów, w tym 10 celnych. Piast przy piłce był od święta (38%), ale zdołał ze stolicy wywieźć cenny punkt, mimo że dwukrotnie przegrywał. Jeżeli dodamy do tego fakt, że i premierowe zwycięstwo w tym sezonie z Górnikiem zostało odniesione w podobnych okolicznościach, wyjdzie nam, że Piast wygrywa przede wszystkim siłą woli. Na ten problem można jednak spojrzeć też z zupełnie innej perspektywy. Wszak na początku rozgrywek, gdy niebiesko-czerwoni jak Świętego Graala poszukiwali trzech punktów, swoje mecze przegrywali w podobnych okolicznościach, co teraz ich rywale.

Z Pogonią Szczecin oddali w sumie 13 strzałów, podczas gdy rywalom do zdobycia trzech „oczek” wystarczyło celne trafienie Aleksandera Gorgonia. Na nic także zdała się znaczna przewaga w posiadaniu piłki w starciu z Wartą Poznań (56%). Beniaminek nie dał się pokonać w Grodzisku Wielkopolskim. Huraganowe ataki w starciu z Jagiellonią Białystok (16 strzałów) nie przyniosły także choćby punktu. Prawdziwym „popisem” nieporadności gliwiczan była jednak batalia ze Stalą Mielec. 22 strzały na bramkę Rafała Strączka to imponujący rezultat, ale jeśli skupimy się tylko na skuteczności gliwiczan, nagle okaże się, że nie ma się czym chwalić.

Dlatego minimalizm Piasta w ostatnim czasie absolutnie nie martwi kibiców, ani nie dziwi ekspertów, gdyż to właśnie okazała się droga do celu. - Wyniki pokazują, że drużyna dobrze funkcjonuje w ostatnim czasie – stwierdził na konferencji prasowej przed meczem z Zagłębiem Lubin Waldemar Fornalik. Dlatego też dzisiejsze zwycięstwo jak najmniejszym nakładem sił byłych mistrzów Polski, nikogo z pewnością nie zaskoczy.


KOMENTARZE

Stwórz konto



Zaloguj się na swoje konto




Nie masz konta? Zarejestruj się