Thursday, 7 July 2016, 7:10:14 pm


Autor zdjęcia: Lukasz Sobala / Press Focus

Kompromitowanie się Cracovii wypadkiem przy pracy? Filipiak pokazuje, że to zaplanowana strategia

Autor: Marcin Łopienski
2020-12-06 22:01:25

Piątkowe derby Krakowa wyjątkowo rządziły się swoimi prawami, czyli na boisku piłki nożnej nie widzieliśmy prawie wcale. Rywalizacja z tego weekendu przejdzie jednak do historii z powodu tego, co wydarzyło się po końcowym gwizdku.

Zaczęło się w sobotę artykułem na TVP Sport, które przedstawiło wieśniackie zachowanie władz Cracovii, w tym Janusza Filipiaka i wiceprezesa Tabisza, którzy podczas meczu zwyzywali Daniela Stefańskiego od najgorszych. Napisaliśmy o tym artykuł, któremu daliśmy tytuł: „Jak w trzy dni zrobić z siebie oszczercę i buraka? Prezentuje Janusz Filipiak”. 

Kończyliśmy go z nadzieją, że Komisja Ligi zajmie się sprawą właściciela Pasów i stosownie go ukarze. Okazało się jednak, że zanim gremium się zebrało, to Cracovia dorzuciła do pieca kolejne argumenty świadczące o niezłym oderwaniu od rzeczywistości. Mowa oczywiście o słynnym już komunikacie klubu, który zawiera interpretację wszystkich sytuacji kontrowersyjnych oraz taki tekst: 

W meczu z Legią sędzia Lasyk wypaczył wynik meczu, pozbawił Cracovię ewidentnego rzutu karnego. Żona sędziego Stefańskiego według wpisów w Internecie jest kibicką Wisły.

Wyznaczenie tej pary do sędziowania derbów samo w sobie nie było odpowiedzialne. Zwłaszcza w kontekście wywiadu J. Filipiaka dla Onetu, krytykującym sędziego Lasyka. Obawialiśmy się złego sędziowania, a rzeczywistość okazała się gorsza niż przewidywania, co wskazują załączone linki do sytuacji z meczu.

Kluby Ekstraklasy nie mają żadnych praktycznych możliwości dochodzenia swoich racji w PZPN. Przez członków Zarządu Cracovii w trakcie meczu przemawiała zwykła ludzka złość i rozżalenie. Takie sędziowanie jak w meczu Cracovii z Wisłą wypacza sens futbolu i jest jednym z głównych powodów, przez które polska piłka klubowa ma się źle”.

W pierwszym momencie pomyśleliśmy: nie, to jakiś fejk. To nie może być prawda, bo takich oświadczeń w przestrzeni publicznej się nie widuje. Według nas wszystkie komunikaty powinny mieć na celu uspokojenie nastrojów społecznych, a tutaj jest wprost przeciwnie. Dorzucanie do pieca. 

Ale dobrze, pomyśleliśmy sobie, napisali komunikat, może ktoś się pośpieszył, rzecznik prasowy zapił, nie było komu tekstu przeczytać i poszło w świat. Mało to kompromitacji oglądaliśmy w przestrzeni publicznej? Janusz Filipiak swoimi niedzielnymi wystąpieniami udowodnił, że to nie przypadek czy omyłka, a stan umysłu. Precyzując: to co przeczytaliśmy w komunikacie na oficjalnej stronie klubu jest linią obrony/ataku (niepotrzebne skreślić). 

Oddajmy głos Filipiakowi: 

Pana sędziego Stefańskiego też pan przeprasza?

Tutaj mam problem. Czujemy się pokrzywdzeni przez jego sędziowanie. Zobaczymy, jak zareaguje PZPN. Podaliśmy przykłady ewidentnych błędów arbitra.

Ale czy sędziemu Stefańskiemu nie należą się przeprosiny za nazwanie go "ch***"?

Przepraszam opinię publiczną za swoje zachowanie. Przy czym chcę zaznaczyć, że ja na meczu nie jestem profesorem czy prezesem - jestem wtedy kibicem Cracovii. Gdyby kibice byli na meczu, to ten mój okrzyk byłby pomnożony przez kilkanaście tysięcy gardeł. To był krzyk bezsilności. Tak ludzie reagują, kiedy są bezradni wobec "kręcenia".

"Kręcenia"?

Nasze akcje były przerywane, a Wisła mogła sobie grać. Najlepsi sędziowie mają dużą wprawę w "mikrosędziowaniu". Potrafią "rwać" grę jednej z drużyn. Wszystkie sytuacje pokazaliśmy w oświadczeniu.

Kiedy w sobotę powiedział mi pan, że odniesiecie się do sprawy w oświadczeniu, spodziewałem się skruchy, tymczasem pożar postanowiliście gasić benzyną (więcej TUTAJ). Będzie ciąg dalszy?

Na tym polega problem - i z tego wynikał ten mój krzyk - że my jako klub nie mamy żadnej możliwości dochodzenia swoich praw w PZPN. Robiliśmy to poprzednio i zawsze kończyło się to rozmyciem spraw. Tak gwałtowny protest, to - z punktu widzenia klubu - jedyna metoda na zwrócenie uwagi na niesprawiedliwość, która nas spotkała. Trzeba było to nagłośnić i to zrobiliśmy. Wszyscy zajmują się moimi słowami, a błędy sędziego są przemilczane” – w rozmowie z WP (całość TUTAJ).

Polecamy dojechać do końca wywiadu, gdzie prezes jest zadowolony z tego, że teraz to kibice stoją za nim murem, a tak w ogóle, to jemu nie zależało na wrzucaniu do oświadczenia żony sędziego Stefańskiego, ale fanom na tym zależało. Tylko czy to nie klub powinien być w takiej sytuacji strażnikiem przed głupotą? I skoro Filipiak podczas derbów był kibicem, to jak dostał się na stadion, skoro fani nie mają na niego wejścia?

 

 

Dobra idziemy dalej, bo Filipiak był gościem Ligi Plus Ekstra. I co? Ogólnie bez zmian, jeżeli chodzi o rozmowę z WP, kolorytu dodał jedynie fakt, że wszystko odbyło się w telewizji. Mieliśmy zatem Michała Probierza, który w trakcie transmisji zadzwonił do prezesa aby instruować go w kwestii tego, co ma mówić. A sam pan profesor swoje prostackie zachowanie podczas meczu porównał do kibiców, dla których ma to być normalna postawa. 

 

 

Brakuje nam słów, żeby adekwatnie skomentować zachowanie Filipiaka, dlatego oddamy głos Zbigniewowi Lachowi: 

Zatem jeśli ktokolwiek łudził się, że zachowanie właściciela Cracovii i oświadczenie klubu są wypadkiem przy pracy, niedziela pozbawiła go złudzeń. To celowe działanie. Jak Pasy wychodzą na tym wizerunkowo? No mniej więcej tak, jak Marcin Najman po ostatniej walce w KSW. 


KOMENTARZE

Stwórz konto



Zaloguj się na swoje konto




Nie masz konta? Zarejestruj się