Thursday, 7 July 2016, 7:10:14 pm


Autor zdjęcia: Twitter St. Pauli

Misja wzajemnej odbudowy. Dźwigała w Niemczech wróci do żywych?

Autor: Maciej Golec
2020-12-19 16:45:50

Są tacy piłkarze, o których istnieniu zdarza nam się zapominać nie dlatego, że są wybitnie słabi, a dlatego, że sami się o to proszą odsuwając się w cień. Jednym z nich był Adam Dźwigała, który przez cztery miesiące pozostawał bez klubu, aż w końcu zakotwiczył w Niemczech.

A konkretniej w St. Pauli. Drużynie broniącej się obecnie przed spadkiem w 2. Bundeslidze. Nagle się pojawił, a wcześniej przez długi czas ni widu ni słychu o zawodniku. Zaczęliśmy się martwić! Ale i tak jesteśmy zaskoczeni, że po tak długiej przerwie udało mu się znaleźć klub w dość mocnej lidze. Już pal licho, że prawie na samym końcu tabeli, ale to jednak Niemcy w jednej lidze z Hannoverem, Hamburgiem, Kiel, Darmstadt i innymi zespołami, które dopiero co gościły w Bundeslidze. 

Dziwimy się tym bardziej dlatego, że Dźwigała grał ostatnio w portugalskim Aves, które chyba pobiło jakiś rekord, bo z ligi spadło z niesamowitym hukiem. Byli gorsi niż Podbeskidzie w tym sezonie, a to nie lada sztuka! W 34 meczach – uwaga – 5 zwycięstw, 2 remisy i 27(!) porażek. 68 straconych bramek i 16 punktów straty do miejsca dającego utrzymanie. No przepaść! Z jednej strony tym lepiej, że Polak nie firmował w całości tego sezonu swoim nazwiskiem, bo w 13 ostatnich spotkaniach w ogóle nie zagrał.

Z drugiej jednak strony – od lutego bez rytmu meczowego? Od sierpnia bez klubu? Nie daje mu to najlepszego świadectwa, a i na pewno nie ułatwia powrotu do cotygodniowej gry. Bo – przypominamy – w Niemczech nie ma zimowego okresu przygotowawczego takiego, jak w Polsce. Owszem, są niecałe dwa tygodnie przerwy w okresie świątecznym, ale to raczej nie jest najlepszy czas na nadrabianie zaległości, tym bardziej, że bez żadnych treningów, sparingów, gierek to po prostu nic piłkarzowi nie da. 

Jesteśmy ciekawi ile czasu zajmie Dźwigale dostosowanie się do niemieckich standardów. St. Pauli chciałoby pewnie mieć środkowego obrońcę na już zważywszy na to, w jakiej obecnie jest sytuacji. Może nie tak dramatycznej, jak Aves w ubiegłym sezonie, jednak nie ma się z czego cieszyć, bo jedno zwycięstwo w 11 meczach chluby nie przynosi. Zatem każda dodatkowa para nóg byłaby wartością dodaną, przynajmniej tak wnioskujemy po wypowiedziach trenera i dyrektora sportowego na temat Adama Dźwigały.

- Cieszymy się, że udało nam się pozyskać solidnego środkowego obrońcę w Adamie. Mimo, że ma zaledwie 25 lat zdobył już doświadczenie w pierwszej lidze w Polsce i Portugalii – powiedział po transferze dyrektor sportowy Andreas Bornemann

- Podczas treningów Adam przekonał nas swoim sposobem obrony. Jest silny w walce i zapewnia niezbędną różnorodność piłkarską, której potrzebujemy w naszej grze. Nie mogę się doczekać współpracy z nim – przyznał z kolei trener Timo Schultz.

My się w sumie nie dziwimy, że jeśli pod nogami pali się grunt, to klub sięga po każdego dostępnego na rynku strażaka. Dla St. Pauli może to i jest jakieś wyjście, pewna alternatywa, ale czy Dźwigała da radę się tam odbudować? Konkurencja w defensywie jest dość spora, a wszyscy stoperzy, poza Jamesem Lawrancem, są w St. Pauli od dobrych kilku lat, więc na początku nie liczylibyśmy na regularną grę Polaka. 

A drugie pytanie brzmi: Czy Dźwigała da radę odbudować St. Pauli (albo chociaż pomóc)? Bo w innym celu Polaka by nie kontraktowali. Przytrafił się przypadek, że obie srony mają wobec siebie podobne oczekiwania. Wcale byśmy się jednak nie zdziwili, gdyby żadna z nich w czerwcu 2022 roku, kiedy kontrakt Dźwigały dobiegnie końca, nie była zadowolona.


KOMENTARZE

Stwórz konto



Zaloguj się na swoje konto




Nie masz konta? Zarejestruj się