
Autor zdjęcia: Własne
Lewandowski: Trudno będzie o sukces z kadrą. Lewy zainwestuje w Legię? Adamczuk: To koniec zimowych transferów Pogoni
W poniedziałkowej prasie najwięcej pisze się o Robercie Lewandowskim, który w sobotni wieczór został najlepszym sportowcem w Polsce. Zapraszamy szczególnie na wywiady z kapitanem reprezentacji, Dariuszem Adamczukiem i Radosławem Majewskim. Ciekawa jest również informacja o tajnym spotkaniu Dariusza Mioduskiego z najlepszym strzelcem Bayernu Monachium!
„PRZEGLĄD SPORTOWY”
„Robert Lewandowski: Chcę osiągnąć jeszcze więcej”
„Czego w tym momencie najbardziej brakuje panu w piłkarskim cv? Zależy, czy mówimy o realnych celach, czy marzeniach...
Medalu z reprezentacją Polski?
Nie oszukujmy się: to jest marzenie, które trudno będzie zrealizować. Lubię marzyć, ale też twardo stąpam po ziemi, wiem jakie, są realia. Sukces z reprezentacją to byłoby coś wielkiego, pięknego, ale to na tyle odległa perspektywa, że sam nie wiem, czy możliwa do zrealizowania. Gdyby po mistrzostwach Europy, czy potem po mistrzostwach świata kibice byli dumni z tego, jak się zaprezentowaliśmy, niezależnie od tego, czy byłoby to przypieczętowane jakimś trofeum, to też byłby dla mnie sukces”.

„Plebiscyt, czyli odrobina normalności”
„Jeszcze dwa słowa o zwycięzcy Plebiscytu, czyli Robercie Lewandowskim. W jednym z wywiadów padło pytanie, czy nasz reprezentacyjny napastnik zna sufi t swoich możliwości. Lewy odpowiedział: „Sam nie wiem, gdzie jest mój limit. Moja piłkarska droga trwa już ponad 20 lat. Ludzie pukali się w głowę, dlaczego to robię. Ja konsekwentnie realizowałem swoje marzenia”. Tych kilka zdań jest esencją jego osobowości – nawet gdy osiąga szczyt, nie dopuszcza do siebie myśli, że to już dotarcie do mety. Wiemy też, że ta jego droga na wyżyny trwała kilka lat – był blisko topu, napotykał na różnego rodzaju przeszkody, ale nie wycofywał się, tylko ciągle wchodził wyżej. Teraz przed nim nowe wyzwania. Jednym z nich będzie podtrzymanie formy w 2021 roku. Poprzeczka wisi bardzo wysoko, bo trudno osiągnąć więcej. Jeśli za dwanaście miesięcy zabraknie mu któregoś z trofeów, to zaraz odezwą się głosy, że nadchodzi koniec jego możliwości. A ja wierzę, że za rok, dwa i trzy Robert będzie znowu jednym z faworytów Plebiscytu. I wierzę, że będzie miał coraz większą konkurencję”.
***
„Nie mógł wygrać nikt inny”
„W sobotę poznaliśmy wyniki 86. Plebiscytu Przeglądu Sportowego na Sportowca Roku w Polsce. Czy jestem zaskoczony rozstrzygnięciami? Absolutnie nie! Prędzej byłbym, gdyby główna nagroda nie trafi ła w ręce Roberta Lewandowskiego. Przed rokiem wygrał Bartosz Zmarzlik, co wzbudziło sporo kontrowersji. Pamiętam, że opinie były podzielone, bo spotkali się przedstawiciele dwóch dyscyplin, które przyciągają na stadiony największą liczbę kibiców w kraju. W tym roku każde inne rozstrzygnięcie byłoby dużym zaskoczeniem. Iga Świątek jest młoda, więc jeszcze wszystko przed nią, ale wygranie prestiżowego turnieju Rolanda Garrosa było niesamowite. Trzecie miejsce dla Kamila Stocha również mnie nie zdziwiło. Ze sportami zimowymi jest tak, że przez większą część roku panuje cisza, mało się mówi o tych dyscyplinach, a w sezonie zimowym cieszą się w Polsce wielką popularnością. Akurat w tym okresie trwa Plebiscyt, co jest dodatkową szansą dla zawodników tych sportów, aby zwrócić uwagę kibiców. Ciekawe jest to, że ubiegłoroczny triumfator Bartosz Zmarzlik powtórzył swój wyczyn, czyli obronił tytuł mistrza świata, a zajął piąte miejsce. Nadal wysokie, ale jednak to pokazuje w jakiś sposób, że plebiscyty „lubią” powiew świeżości”.

„Dariusz Adamczuk: Szukamy mentalnych zwycięzców”
„Dużo ofert przychodzi do klubu za tego 17-latka?
Nie zaprzątamy sobie tym głowy. I Kacper też. To mądry chłopak, często rozmawiamy. Wie, że jest na początku obiecującej drogi i nie chce robić niczego szybko. Na wszystko przyjdzie czas.
Nie bał się pan, że straci go na rzecz Legii?
Dużo klubów robi pod niego podchody, być może Legia też. Dla mnie nie ma to żadnego znaczenia.
Jeśli odejdzie, to do zagranicznego klubu?
Nie widzimy sensu, żeby Kacper szedł do Legii czy innego polskiego klubu.
Ma klauzulę w kontrakcie?
Nie.
To piłkarz, o którym mówiło się na długo przed jego debiutem w ekstraklasie. I teraz wyobrażam sobie wiele zagrożeń dla tak młodego zawodnika, który zewsząd słyszy pochwały o wyjątkowości swojego talentu. Jak go chronić? Pan stara się w jakiś sposób odcinać go od tego?
Kacper sam umie się odciąć. W wieku 15 lat przymierzano go do wielkich klubów, jak Manchester United, a wtedy był dzieciakiem”.
Więcej TUTAJ
***
„Król jest tylko jeden”
„W sobotę elegancko ubrany i uczesany niczym hollywoodzka gwiazda na rozdaniu Oscarów najlepszy piłkarz świata odebrał nagrodę dla najlepszego sportowca Polski za rok 2020. Absolutnie zasłużenie. Robert odbierał w ostatnich tygodniach mnóstwo statuetek i wyróżnień, ale ta jest dla niego wyjątkowa. Na polskiej ziemi, ciesząc się z rodziną i przyjaciółmi, pośród gwiazd naszego sportu, w prestiżowym plebiscycie z wielką historią. Mistrzów w gronie laureatów było kilku, ale prawda jest taka, że król był tylko jeden. Lewandowski wygrał plebiscyt z gigantyczną przewagą kilkudziesięciu tysięcy głosów, co ucieszyło nie tylko najbliższych, ale i dwie polskie firmy, których kapitan reprezentacji właśnie został twarzą – 4F i Totalizator Sportowy. Mnie znów dotknęła jego płomienna przemowa po odebraniu statuetki. Lewandowski wciąż jest normalnym facetem, któremu zadrżał głos, który się kilka razy wzruszył, który żeby o kimś nie zapomnieć, spojrzał na kartkę, który – widać i słychać kolejny raz – oddałby wiele, by tata mógł się z tych sukcesów cieszyć razem z nim. Tutaj, na ziemi. A na koniec mówił mądrze, motywująco i przekonująco do młodych Polaków, nie tylko piłkarzy, nie tylko sportowców, by żyli z pasją, ścigali marzenia i byli przygotowani na pokonywanie przeszkód. On zna to z autopsji. Statuetka trafiła we właściwe ręce”.

„To przeklęte nazwisko”
„Po Włoszech przyszedł czas na Polskę. We wrześniu ubiegłego roku Mamić, którym interesowali się też działacze Cracovii, podpisał umowę z Rakowem Częstochowa. Było podobnie jak we Włoszech – nie zagrał w pierwszej drużynie w meczu o stawkę. Słyszymy, że nie wpasował się w specyficzne ustawienie drużyny Marka Papszuna, grającej trójką obrońców i dwoma wahadłowymi. W Chorwacji Mamić najczęściej występował jako jeden z czterech obrońców. Co na to sam zawodnik? – Kiedy Raków po mnie sięgał, słyszałem: „Będziesz dla nas pierwszą opcją”. Przyjechałem i rozegrałem 45 minut w sparingu. W lidze nie dostałem szansy. Z jednej strony trochę to rozumiałem, bo zespół grał dobrze i zwyciężał, a w takiej sytuacji nie zmienia się za wiele, ale z drugiej brakowało mi szczerej informacji, dlaczego nie dostaję nawet kilkunastu minut – tłumaczy Mamić”.

„SUPER EXPRESS”
„Tajne rozmowy Lewego z Legią”
„Czego mogło dotyczyć to tajemnicze spotkanie? Tego możemy się domyślać, ale... Kilka tygodni temu gruchnęła plotka, że Pini Zahavi (menedżer Lewandowskiego) jest zainteresowany kupnem Legii. Temat szybko ucichł, jednak tajne spotkanie „Lewego” z Mioduskim może rozbudzić domysły, czy to czasem nie sam Lewandowski chce zainwestować w Legię. Zbliża się do końca kariery, stać go na to, więc mógłby pójść drogą Jakuba Błaszczykowskiego, który kupił Wisłę Kraków i dziś jest grającym współwłaścicielem”.

„GAZETA WYBORCZA”
„Radosław Majewski: Gram w piątej lidze, bo mam gdzieś to, co o mnie mówią”
„Wieczysta Kraków, nietypowy projekt, klub budowany za pieniądze właściciela sieci aptek. Nie chciał pan pierwszej ligi, to trafił do piątej.
- Lubię wyzwania i dziwne decyzje. Wiedziałem, że ludzie będą gadać, ale jakbym ich słuchał, to kiedyś wyjechałbym z Anglii po dwóch miesiącach [Majewski grał w Nottingham Forest przez pięć sezonów. Ma za sobą prawie 150 meczów na drugim szczeblu rozgrywkowym w Anglii - przyp. red.]. Podjąłem więc dość odważną i pewnie zaskakującą decyzję.
Ludzie gadali?
- Wsłuchiwanie się w ich głosy może tylko zaszkodzić. Proces dochodzenia do takiego podejścia trwał jednak u mnie kilka lat, długo pracowałem z trenerem mentalnym. Mam w dupie, co mówią. Gdybym ich słuchał, to bym na poczcie pracował, albo bym się zapił. Nie pamiętam, bym w ostatnich latach choć jeden artykuł na mój temat przeczytał. Tym bardziej nie oglądam własnych występów w telewizji”.
Więcej TUTAJ

„Najlepszy na przekór tradycji”
„Jeśli zgodzimy się, że kapitan reprezentacji Polski toczy międzypokoleniowy bój ze Zbigniewem Bońkiem o tytuł naszego futbolisty wszech czasów, to znów dołożył do swojego dorobku zatrzęsienie punktów. Jego znakomity poprzednik wygrał plebiscyt tylko raz, a Lewandowski powtórzył sukces z 2015 roku.
Wielu kibiców uzna tegoroczny werdykt za oczywisty, ale historia mówi co innego. Piłkarze, choć uprawiają najpopularniejszą u nas dyscyplinę, wygrywali zabawę „Przeglądu Sportowego” rzadko, ustępując zazwyczaj gwiazdom sportów indywidualnych. Przed Lewandowskim triumfowali tylko wspomniany Boniek (po medalowym mundialu w 1982 roku) oraz Wacław Kuchar (w inauguracyjnej edycji zabawy w 1926 roku, ale on osiągał sukcesy w kilku konkurencjach). Nawet po historycznym popisie na MŚ drużyny Górskiego jej lider Kazimierz Deyna nie zdołał zagrozić lekkoatletce Irenie Szewińskiej – w głosowaniu uzbierał niewiele więcej niż połowę jej punktów”.
Więcej TUTAJ

„SPORT”
„Okno pod znakiem obrońców”
„Kluby najwyraźniej stwierdziły, że trzeba zainwestować przede wszystkim w obronę. Licząc potwierdzone w chwili pisania tych słów transakcje, w ekstraklasowych kadrach znalazło się miejsce dla 10 nowych defensorów, 7 natomiast swoje kluby opuściło - z tym że trzeba zauważyć, że Rafał Janicki, Paweł Stolarski i Petar Mamić są zaliczani do obu tych grup, gdyż ich transfery odbywały się wewnątrz ekstraklasy. Jednym z najciekawszych nabytków zimowego okienka w Polsce już na wstępie można określić Bartosza Salamona, który trafił do Lecha. Dla 29-latka jest to powrót do Poznania po kilkunastu latach gry we Włoszech. Ten środkowy obrońca trafił tam jako nastolatek, gdy daleko było mu jeszcze do seniorskich występów. Reprezentował barwy wielu klubów, zbierając cenne doświadczenie we włoskich rozgrywkach ligowych - 139 razy zagrał w Serie B, a 66 razy w Serie A. Minionej jesieni był podstawowym stoperem SPAL, czyli drużyny, która w poprzednim sezonie spadła na drugi szczebel rozgrywkowy”.
***
„Wszyscy czują się wygrani”
„W Piaście odbudował formę, ustabilizował ją na wysokim poziomie, a ciężka praca została nagrodzona - mistrzostwem i trzecim miejscem. Czerwiński stał się czołowym defensorem całej ligi i wydawało się, że kolejną nagrodą będzie bardzo dobry kontrakt w silniejszej i zamożniejszej lidze. Sam zawodnik nie ukrywał, że chciałby spróbować swoich sił za granicą. Ofert nie brakowało, ale gdy piłkarz był bliski transferu, doznał pechowej kontuzji kolana. Czas mijał i latem 2021 roku miał być wolnym zawodnikiem. Miał, ale tak nie będzie, bo tuż przed wylotem do Turcji podpisał nowy, trzyletni kontrakt”.

„Niewykorzystany potencjał polskiej Ekstraklasy”
„Wybrane w raporcie Deloitte ligi nie należą do najsilniejszych na kontynencie. Realna pozycja Ekstraklasy i jej zdolność do generowania przychodów na tle najlepszych ukaże się nam w porównaniu do ligi angielskiej. W sezonie 2018/19 tworzące ją kluby wygenerowały prawie 6 miliardów euro przychodu z czego 3,5 miliarda stanowiły przychody z praw telewizyjnych. To odpowiednio 44 i 74 razy więcej niż w przypadku Ekstraklasy. Wniosek dość prosty: klub w najwyższej klasie rozgrywkowej w Anglii dysponuje środkami większymi niż cała polska Ekstraklasa. Po wyskalowaniu tych wartości relatywną wielkością PKB, nawet biorąc pod uwagę całkowite PKB Zjednoczonego Królestwa, przychody ligi angielskiej wyniosłyby 1,2 miliarda, a te z praw TV 734 miliony euro. Ekstraklasa pozyskuje z polskiej gospodarki kwoty odpowiednio 9 i 15 razy niższe!”.









