Thursday, 7 July 2016, 7:10:14 pm


Autor zdjęcia: Łukasz Sobala / PressFocus

Młyński od lata w Wiśle Kraków, czyli na wiosnę w Klubie Kokosa?

Autor: Maciej Golec
2021-01-15 21:30:53

Czy to koniec sagi transferowej z Mateuszem Młyńskim w roli głównej? Jeśli chodzi o przynależność klubową – na pewno. Młody skrzydłowy związał się z Wisłą Kraków kontraktem obowiązującym do czerwca 2025 roku. Sęk w tym że od lipca.

I tu pojawiają się znaki zapytania odnośnie do najbliższej przyszłości Młyńskiego. Zgodnie ze stanem obecnym ma przed sobą perspektywę półrocznego piłkarskiego zawieszenia, bo Dariusz Marzec może lekką ręką wysłać go do Klubu Kokosa. Po co trenerowi, który buduje zespół w perspektywie długoterminowej, w domyśle na Ekstraklasę, piłkarz z tylko kilkumiesięcznym terminem ważności? Będzie jedynie blokował miejsce potencjalnemu młodzieżowcowi X, który mógłby przez rundę wiosenną zakwitnąć w I lidze i być gotowy na coś więcej. Nie popieramy skreślenia piłkarza z powodów niesportowych, ale trudno byłoby nie zrozumieć takiego pragmatycznego podejścia.

Nie da się tej sytuacji ocenić jednoznacznie. Młyński był jednak podstawowym piłkarzem Arki i nie powiedziane, że Dariusz Marzec znajdzie kogoś lepszego na jego miejsce. Taki pragmatyzm okupiony ostatecznie brakiem jakościowym i koniec końców zminimalizowaniem szans na awans nie byłby najrozsądniejszy.

Mimo wszystko, sygnały mówiące o tym, że dla Młyńskiego w Arce raczej przyszłości nie ma, dawał kilka dni temu w „Stanie Futbolu” Jarosław Kołakowski, doradca do spraw sportowych w Arce. – Nie chcemy tego, by jego nogi były w Gdyni, a głowa w Krakowie. To nie ma sensu – mówił. Jego zdanie jest zatem dość jasne. Dlatego z dużym prawdopodobieństwem możemy stwierdzić, że pozostanie Młyńskiego w Gdyni na wiosnę jest równoznaczne z ławką/trybunami/rezerwami, czyli de facto straconym czasem.

Jest też druga opcja. Mianowicie, dogadanie się Wisły z Arką na konkretną kwotę i sprowadzenie piłkarza do Krakowa już zimą. Tylko że do tego potrzebna jest wola obu stron. Pytanie brzmi, czy taki scenariusz opłaca się Białej Gwieździe, wszak wymagania finansowe, jak na pół roku kontraktu, nie są najmniejsze. W takiej sytuacji to klub z Krakowa może wykazać się pragmatyzmem i po prostu wszystko przeczekać. Jeszcze kilka dni temu żadnych rozmów między klubami nie było.

- W tej chwili nie toczą się rozmowy z Wisłą Kraków na temat Mateusza Młyńskiego. Zobaczymy co dalej. Uważam, że byłoby to słabe, gdyby za pół roku odszedł z Arki za darmo - słabe jak na wychowanka – mówił Kołakowski w „Stanie Futbolu”.

Transferowy hit to nie jest, ale za to ma potencjał, by kiedyś nim się stać. Będzie o to łatwiej w Wiśle, która naszym zdaniem spokojnie się utrzyma w Ekstraklasie, dzięki czemu rozwój Młyńskiego nie zostanie zastopowany. Zdecydowanie łatwiej zostać w elicie, gdy jedna drużyna spada niż do niej awansować, będąc tylko jednym z wielu chętnych bijących się o trzy miejsca, do tego niestabilnym, budującym się na nowo klubem. Decyzję Młyńskiego bardzo dobrze rozumiemy. 

A skoro jesteśmy już przy Wiśle, to wypada wspomnieć, że poza Młyńskim sprowadzono również obrońcę Tima Halla. I to od zaraz. Luksemburczyk nie imponuje swoim CV. W żadnym z dotychczasowych klubów się nie zasiedział – raz Lierese w Belgii, powrót do Luksemburga, potem Karpaty Lwów i epizod w Portugalii. Nigdzie nie grał dłużej niż rok. Piłkarz zagadka. Z pozytywów? Młody, 23-letni. Negatywy? Głównie to, co wymieniliśmy trochę wyżej, czyli częste zmiany środowiska oraz fakt, że w tym sezonie zagrał tylko 45 minut przeciwko Benfice. 

Cóż, ktoś Janickiego musiał zastąpić. Pozostaje mieć nadzieje, że Hall nie będzie nam dawał tyle ubawu, co jego poprzednik, bo to by nie znaczyło nic dobrego dla kibiców z Krakówa ani dla Petera Hyballi.


KOMENTARZE

Stwórz konto



Zaloguj się na swoje konto




Nie masz konta? Zarejestruj się