Thursday, 7 July 2016, 7:10:14 pm


Autor zdjęcia: Rafal Rusek / PressFocus

Impuls nie tylko do szkolenia, ale też do zabezpieczania

Autor: Maciej Golec
2021-01-25 19:00:41

W ostatnim czasie zawsze, gdy gruchnie informacja o sondowanym transferze młodzieżowca za granicę, przychodzi czas na dywagacje nie tylko nad przyszłością chłopaka, ale też losem drużyny, z której odchodzi. Bo jeśli wyjeżdża, to znaczy, że czymś zabłysnął, czyli grał. Kamil Piątkowski grał i to bardzo dobrze. Co prawda wiele wskazuje na to, że zostanie w Rakowie jeszcze na wiosnę, ale przy tej okazji wypada się zastanowić, czy miałby kto go w razie nagłej absencji zastąpić.

Według wyliczeń portalu ekstrastats.pl, Raków jest w tym sezonie drugim zespołem Ekstraklasy od końca, jeśli chodzi o liczbę minut rozegranych przez młodzieżowców. Zawodnicy z rocznika 1999 bądź młodsi rozegrali tam tylko 1334 minuty w rundzie jesiennej. Gorszy wynik osiągnął jedynie Piast Gliwice – 1267. Z liczbą młodzieżowców jest jeszcze gorzej, bo częstochowianie nie mają w tej klasyfikacji już nikogo pod sobą – trzech takich zawodników wystąpiło jeszcze tylko w Warcie Poznań. 

Z jednej strony mówi się, że jakość jest ważniejsza niż ilość, a z drugiej problem zaczyna się robić, gdy tą jakość z dnia na dzień się straci. Kamil Piątkowski, czyli gość, który wykręcił Markowi Papszunowi 1260 z 1334 minut w tym sezonie za chwilę może pójść pod młotek za pokaźną sumę pieniędzy. Krzysztof Stanowski donosi, że Milan chce za niego wyłożyć 5 milionów euro, a Tomasz Włodarczyk dodaje, że w kolejce ustawione są jeszcze Atalanta oraz Udinese. Oferty tego ostatniego klubu Raków już w przeszłości odrzucał, ale wiadomo – nie każdą można z czystym sumieniem wyrzucić do kosza. 

Można za to skonstruować umowę w ten sposób, by ważnego dla siebie piłkarza nagle nie stracić i według informacji Macieja Wąsowskiego tak może się stać w przypadku Piątkowskiego. Wiele wskazuje na to, że Polak na rundę wiosenną jeszcze zostanie w Rakowie, co dałoby więcej czasu trenerowi na szukanie alternatywy, ale mimo wszystko w takich sytuacjach wypada pochylić się nad dostępnymi rozwiązaniami awaryjnymi, wszak nie tylko transfer może być problemem, ale również ewentualne kartki, czy - odpukać - kontuzja.

No właśnie, Raków do tej pory nie miał problemów z obsadą młodzieżowca. Marek Papszun w zasadzie nie musiał się niczym martwić, bo ustalanie składu zaczynał właśnie od Piątkowskiego. A co razie jego nagłego odejścia? Miałby twardy orzech do zgryzienia. Nie tylko dlatego, że wcale nie ma dużego, sprawdzonego wyboru, ale też dlatego, że wprowadzenie prawie każdej nowej krwi wiązałoby się się z posiedzeniem na ławkę piłkarza lepszego jakościowo.

Poza jedną. Tą, która się w związku z odejściem Piątkowskiego zwolni. Ale o tym za moment, spójrzmy może najpierw, ile głów grających już w przeszłości na seniorskim poziomie ma na ten moment do dyspozycji Marek Papszun.

- Daniel Szelągowski – w tym sezonie 35 minut w Ekstraklasie (gol), 2 mecze w Pucharze Polski i 1 w I lidze

- Iwo Kaczmarski – w tym sezonie 15 meczów w I lidze i 2 w Pucharze Polski w barwach Korony

- Daniel Mikołajewski – w tym sezonie 2 mecze w Pucharze Polski 

Jest jeszcze kilku innych, ale będących raczej melodią przyszłości aniżeli realnym załataniem tak dużej dziury na teraz, więc ich nie uwzględniamy. Tym niemniej trener Rakowa nie może przebierać piłkarzami niczym warzywami na bazarku. I nie ma co się dziwić, bo w Ekstraklasie poza Piątkowskim minuty dostawali tylko wspomniany Szelągowski (3, 2, 7, 17, 6) i Ben Lederman (1, 12, 4, 14). Z kolei Daniel Mikołajewski ostatni mecz w lidze zagrał 18 lipca 2020 roku. Co prawda zmagał się w tym sezonie z urazem pleców, ale to nie jedyny powód, przez który ani razu nie powąchał murawy. Po prostu byli lepsi.

Zakładając, że Piątkowski odszedłby już w tym okienku albo miał po prostu jakiekolwiek problemy eliminujące go z gry, to właśnie Mikołajewski miałby najlepszą pozycję wyjściową. Z miejsca wypadłby jeden podstawowy obrońca, drugi (Petrasek) nadal leczy kontuzję. Zostaje więc nowy-stary piłkarz Rakowa Jarosław Jach, Andrzej Niewulis oraz wspomniany Mikołajewski. Innego wyboru spośród nominalnych obrońców Papszun nie ma. Ewentualnie można by jeszcze skorzystać z Petra Schwarza, który kilka ostatnich meczów w rundzie jesiennej zagrał właśnie na stoperze, ale chyba sami przyznacie – młodzieżowiec nie miałby długiej drogi do pierwszego składu. Zwłaszcza, że już w poprzednim sezonie w Ekstraklasie pokazał się z niezłej strony.

Pytanie tylko, czy sprostałby oczekiwaniom. Walka o utrzymanie, a walka o mistrzostwo to dwie zupełnie różne rzeczywistości, a co za tym idzie – nie ta półka wymagań, co wcześniej. Niemniej jednak, to właśnie on byłby w lepszej sytuacji. Wkomponowanie Szelągowskiego wiązałyby się z kolei z posadzeniem na ławkę kogoś z trójki Lopez-Cebula-Tijanić, co na starcie zabierałoby Rakowowi sporo siły ofensywnej. Nie podejrzewamy, że 18-latek pasowałby na pozycję wahadłowego, bo defensywa to nie jest jego najlepsza strona, a sam system zapewne też nie najłatwiejszy do przyswojenia. 

Iwo Kaczmarskiego tym bardziej byśmy nie widzieli w pierwszym składzie. Przynajmniej na pewno nie teraz. Może i ma talent, ale nie przesadzajmy z hurraoptymizmem – 16-latek, do tego nieobyty w Ekstraklasie to nie jest materiał na podstawowego grajka wicelidera ligi. Może kiedyś nim będzie, pewnie z taką myślą był sprowadzany, ale dla jego dobra nie ma co rzucać chłopaka na głęboką wodę.  

- Kiedy się kogoś ściąga do klubu, ryzyko pomyłki jest dużo większe. Nie da się do końca sprawdzić chłopaka. Nie wiemy, jak się zachowa w realiach klubu ekstraklasy, chociaż pod względem poziomu sportowego może być bardzo dobry. Młodzi chłopcy opuszczają rodzinne domy, wchodzą w nowe środowisko – mówił niedawno Papszun w wywiadzie dla rp.pl. Tak też jest w przypadku Szelągowskiego i Kaczmarskiego, którzy, mimo że już trochę piłki w Polsce skosztowali, dopiero niedawno opuścili rodzinne Kielce. 

Transfery takie, jak ten Piątkowskiego powinny być impulsem do patrzenia w przyszłość nie tylko pod względem – jak to nieładnie, metaforycznie ujmiemy – produkowania zawodników na eksport, ale też rozsądnego zabezpieczenia kadry na wypadek oferty nie do odrzucenia. Nie każdy klub zgodziłby się na pozostanie zawodnika w Polsce przez następne pół roku, a Raków ma to szczęście, że prawdopodobnie nie będzie musiał w panice szukać kolejnych kandydatów do rozwoju.   


KOMENTARZE

Stwórz konto



Zaloguj się na swoje konto




Nie masz konta? Zarejestruj się