Thursday, 7 July 2016, 7:10:14 pm


Autor zdjęcia: Krzysztof Dzierzawa / PressFocus

Krakowskie męczarnie dobiegną końca? Wdowiak kolejnym sensowym nabytkiem Rakowa

Autor: Maciej Golec
2021-01-26 11:30:59

Wiemy, że nie ma co chwalić dnia przed zachodem słońca, ale transfery, jakie przeprowadza Raków w zimowym okienku, na papierze wyglądają naprawdę sensownie. A to w przypadku polskiego klubu wcale nie jest regułą. Tym razem wicelider Ekstraklasy sięgnął po Mateusza Wdowiaka.

Co prawda kontrakt podpisany do czerwca 2024 roku zacznie obowiązywać dopiero na początku lipca, ale nie powiedziane, że ten stan się utrzyma. Wszystko zależy od decyzji Piłkarskiego Sądu Polubownego, w którym Wdowiak domaga się rozwiązania umowy z Cracovią z winy klubu. Ciągle mamy jednak do czynienia z przeciąganiem liny. Ostatnia rozprawa zaplanowana na połowę stycznia – jak informował Tomasz Włodarczyk – została przełożona, więc proces rozstania skrzydłowego z „Pasami” może jeszcze trochę potrwać. Jak długo? Trudno powiedzieć, nie ma to jednak większego znaczenia w kwestii szybszego transferu do Rakowa, bo jeśli sprawa zakończy się pozytywnie dla piłkarza, będzie on mógł w każdej chwili dołączyć do podopiecznych Marka Papszuna, również po zakończeniu zimowego okienka. 

Okienka dla Rakowa bardzo intensywnego, ale personalnie jak na razie udanego i bardzo racjonalnego. Każdy ruch był przemyślany i wynikał z poprzedniego. Jarosław Jach przychodzi? No to cyk, dwa tygodnie później sprzedają Macieja Wilusza, który spośród obrońców jesienią był najmniej stabilny. Szumski, zamiast jechać na obóz do Turcji, przenosi się do tamtejszego klubu? Cztery dni później w zastępstwie z wypożyczenia ze Sparty Praga przychodzi Dominik Holec. Odszedł również będący kulą u nogi lewy obrońca Petar Mamić, który w Rakowie nie zagrał ani minuty, z kolei do środka pola przyszedł perspektywiczny 16-latek Iwo Kaczmarski, który jest najdroższym nabytkiem częstochowian w historii – kosztował ok. 350 tysięcy euro. 

Co więc ważne, nikt, kto nie zostałby zastąpiony, Rakowa w tym okienku nie opuścił. Wszystko też wskazuje na to, że częstochowianie nie zostaną już osłabieni. Bo nawet jeśli Oskar Zawada odejdzie do Chin – a taki temat też się pojawił – to nie będzie to strata, którą Marek Papszun zacznie po nocach opłakiwać. Bądźmy poważni, napastnik, który w rundzie wiosennej tylko trzy razy zagrał dłużej niż 10 minut i który strzelił tylko jednego gola to żaden skarb. W przeciwieństwie do pieniędzy, które wicelider może na tym nieoczywistym transferze zarobić. 

O Kamilu Piątkowskim już nawet nie ma co się rozpisywać. 5,5 miliona euro, które oferuje za niego Borussia Dortmund (info Tomasza Włodarczyka) to prawdziwy skok na bank i transakcja, której Raków odrzucić po prostu nie może. A jakby pozytywów było mało, wicelider najprawdopodobniej zatrzyma u siebie młodego obrońcę do końca sezonu, czyli nie musi się jeszcze przesadnie martwić o wypełnienie młodzieżowej luki, jak i dziury, która powstałaby po odejściu Piątkowskiego w defensywie. Sytuacja win-win.

Tak samo jak ściągnięcie wspomnianego już na początku Mateusza Wdowiaka. Powiedzieć, że nie po drodze mu było z Michałem Probierzem to jak nic nie powiedzieć. Trener Cracovii we wrześniu odsunął go od składu, a w listopadzie wysłał do rezerw, bo ten nie chciał przedłużyć kontraktu. Trener „Pasów” specjalnie się z powodami nie krył, w zasadzie to sam o nich otwarcie powiedział na konferencji prasowej. Niedawno w „Stanie Futbolu” Tomasz Włodarczyk zdradził, jak próbowano utrudniać Wdowiakowi życie po odstawieniu go na boczny tor:

- Wdowiak jest w Cracovii gnojony. Wyrzucono o nawet z grupy na WhatsAppie. Nie rozumiem tego, jak zachowuje się klub. Nie wpuszczają go nawet na siłownię, bo nie chciał podpisać nowego kontraktu. Przecież ma do tego prawo – mówił.

Niby nic takiego, sytuacja z WhatsAppem groteskowa, ale potwierdzająca absurd całej sytuacji. Nie tylko pozbawienia zawodnika możliwości trenowania z pierwszym zespołem, ale też okoliczności tej kilkumiesięcznej walki, która Probierzowi nie dała nic poza zepsutym PR-em i faktycznym osłabieniem drużyny w rundzie jesiennej.

 

 

Mateusz Wdowiak nie jest jakimś wybitnym piłkarzem na realia Ekstraklasy. Nawet w ubiegłym sezonie grał w kratkę i trudno było w którymś momencie powiedzieć z ręką na sercu, że prezentuje ustabilizowaną, dobrą formę. A już na pewno w Ekstraklasie. Bardzo pomogły mu za to mecze w Pucharze Polski – gol w ćwierćfinale z GKS-em Tychy, dwa gole w półfinale z Legią i decydujące trafienie w dogrywce finału przeciwko Lechii. Tym skradł serca kibiców i udowodnił, że poza sprintami box to box potrafi robić też inne, przydatniejsze rzeczy. Choć za swoją szybkość w Rakowie jest akurat ceniony. 

- Bardzo cieszymy się z podpisania kontraktu z Mateuszem Wdowiakiem. To zawodnik, który dzięki swojej szybkości doda nam więcej opcji w grze ofensywnej i pomoże nam swoim doświadczeniem w Ekstraklasie – powiedział dyrektor sportowy Rakowa Paweł Tomczyk po podpisaniu kontraktu.

Niemniej jednak, Rakowowi taki piłkarz się przyda. Może być niezłą opcją na lewe bądź prawe wahadło, na których trener nie ma wielu opcji. Poza tym, skoro Marek Papszun potrafił nawet z Marcina Cebuli zrobić bardzo dobrego piłkarza, to Mateusza Wdowiaka nie ulepszy? Coś nam się wydaje, że w Cracovii mogą jeszcze za 24-latkiem zatęsknić.


KOMENTARZE

Stwórz konto



Zaloguj się na swoje konto




Nie masz konta? Zarejestruj się