Thursday, 7 July 2016, 7:10:14 pm


Autor zdjęcia: Krzysztof Porebski / PressFocus

Obustronna kompromitacja powoli się domyka. Buksa latem opuści Wisłę

Autor: Maciej Golec
2021-02-03 15:15:39

Wszystkie strony mogą odetchnąć i powiedzieć: „wreszcie”. Z tym, że jedna bez zadowolenia, a druga, cóż, po całym ciągu zdarzeń można dojść do wniosku, że wręcz przeciwnie. Aleksander Buksa rozstanie się latem z Wisłą Kraków, ale na huczne pożegnanie nie ma co liczyć. Co najwyżej oziębłe „powodzenia”.

W dzisiejszym wywiadzie, który Krzysztof Kawa i Michał Białoński przeprowadzili z Tomaszem Jażdżyńskim, współwłaściciel Wisły Kraków powiedział wprost. - Sprawa jest zamknięta. Wypełni kontrakt do czerwca, a następnie odejdzie. Chodzi rzecz jasna o Aleksandra Buksę, który za pośrednictwem agenta Piniego Zahaviego i swojego ojca Adama wdał się z Wisłą w długie przeciąganie liny, przez co sprawa kontraktowa przez wiele miesięcy wisiała w próżni. Teraz już nie wisi, mamy oficjalne stanowisko, jasną deklarację. I fajnie. A z drugiej strony bardzo niefajnie.

Bardzo niefajnie ta sytuacja wyglądała już od lata, tj. ogłoszenia podpisania kontraktu z Buksą do 2023 roku, gdy w rzeczywistości przedłużono go o pół roku. Ogłoszono, bo zakładano, że skoro piłkarz powiedział wcześniej, że przedłuży, to znaczy, że przedłuży i można uprzedzić fakty. Niestety dla Wisły, dzisiaj ta decyzja jeszcze gorzej się zestarzała i najprawdopodobniej będzie wracać niczym bumerang przypominając ich porażkę wizerunkową, czyli w zasadzie zwyczajne kłamstwo. 

- Biorąc pod uwagę przebieg rozmów i to, co się w ich trakcie wydarzyło, powinniśmy postawić twarde weto po pojawieniu się pomysłu na ogłaszanie daty kontraktu 2023. Jest faktem, iż Aleksander mógł wtedy podpisać kontrakt z innym klubem. To, iż tego nie zrobił wzmacniało wiarę w zapewnienia drugiej strony i stąd niestety rozważana była taka idea. Nie był to zresztą pomysł klubu – powiedział Jażdżyński we wspomnianym wywiadzie. 

Wisła miała tak naprawdę jednego bardzo dobrze rokującego młodzieżowca (zaraz dojdzie Młyński), o którego już pytały europejskie potęgi, a gdy przychodzi co do czego, zawiera ustne umowy. Przedstawia je jako te, które weszły w życie, mimo że nie weszły, potem się wycofuje, a na koniec Jarosław Królewski idzie do mediów i mówi (w rozmowie z goal.pl), że umowy ustne są wiążące. Gdy się je udowodni, faktycznie może i są, ale o ile nam wiadomo, Wisła Kraków jest poważnym klubem piłkarskim chcącym zabezpieczyć swój bądź co bądź finansowy byt. Czy poważny gracz zagrałby w kluczowym momencie w tak irracjonalny sposób? Bez żadnego zabezpieczenia w formie pisemnej. Może to wynikało z ufności, ale nie ma wątpliwości, że również z naiwności. 

Sytuacja z Buksą jest porażką wszystkich. Samego zawodnika również. Bo przecież nikt mu chyba nie przystawiał pistoletu do głowy, gdy pozował z koszulką o numerze 2023. Nikt nie groził mu wydaleniem z klubu, jeśli nie weźmie udziału w filmiku razem z Kubą Błaszczykowskim i też nikt (mamy taką nadzieję) nie kazał mu wrzucać fotki na Instagrama z koszulką i podpisem „Wisła 2023”. Wiedział, na co się pisze i w jakie potencjalne (a teraz już faktyczne) wizerunkowe błoto wchodzi. Nie powinno się sprowadzać tej kompromitującej prezentacji tylko do samej Wisły Kraków. Przede wszystkim do Wisły, ale nie tylko.

 

 

Nie potrzebujemy taśm z gabinetów Wisły Kraków by dojść do wniosku, że Buksa chciał podpisać umowę do 2023 roku. Skoro nie mógł tego zrobić pół roku temu, to uznano, że umowę się przedłuży do czerwca 2021 roku, a kontrakt zostanie parafowany w styczniu, gdy Buksa skończy 18 lat. Nie podpisał, ale kasę za podpis oraz solidną podwyżkę, którą Wisła mu zaproponowała, bo była pewna tego przedłużenia – wziął. Więc z jednej strony nie było umowy pisemnej, ale z drugiej istniej coś takiego, jak przyzwoitość. Jej nie potrzeba niczym regulować.

W tle były rzecz jasna rozmowy, zmiany zapisów odnośnie do późniejszej sprzedaży zawodnika, nowy agent, zarzuty ze strony Adama Buksy, ojca Aleksandra. Ale koniec końców wszystko odnosi się właśnie do tej jednej sprawy, zdjęcia, filmiku, prezentacji, koszulki. Buksa mógł naciągnąć Wisłę na kasę, której nigdy w normalnych okolicznościach by nie dostał, bo żadne paragrafy umowy go wtedy nie obowiązywały, a Wisła się nie zabezpieczyła. Pytanie tylko, czy to zachowanie moralne? Jednoznacznie odpowiedzieć się nie da, bo zwyczajnie za dużo czynników na to wpływa, włącznie z tymi sportowymi. Buksa mógł przecież zmienić zdanie na podstawie liczby szans, jakie dostawał w tym sezonie i uznać, że w tej Wiśle to się nie rozwinie. Tych minut nie było za wiele, z różnych powodów. Ale no właśnie, zmianę decyzji musi bezpośrednio wziąć na klatę, skoro pół roku temu nie opierał się, by założyć na klatę koszulkę z datą końca kontraktu, którego nie podpisał.

To pewnie nie jest koniec nawalania się grabkami przez obie strony, ale jedną rzecz możemy napisać z przekonaniem. Sposób, w jaki ta sprawa przebiegała, urąga powadze klubu i zawodnika. Jeśli powstanie kiedyś książka o tym, jak nie postępować w piłkarskich realiach, obszerny rozdział powinien zostać poświęcony właśnie temu konfliktowi. 


KOMENTARZE

Stwórz konto



Zaloguj się na swoje konto




Nie masz konta? Zarejestruj się