Thursday, 7 July 2016, 7:10:14 pm


Autor zdjęcia: radomiak.pl

Radomiak pręży transferowe muskuły. Będą same hity czy jednak kity?

Autor: Mariusz Bielski
2021-02-03 21:05:39

Ciekawe rzeczy dzieją się w Radomiu! Zieloni ruszyli ostatnio z ofensywą transferową, o której całkiem głośno zrobiło się nie tylko w lokalnych mediach. W kontekście rundy wiosennej faktycznie trudno nie zastanawiać się – będą to hity czy kity?

Niektórzy eksperci uknuli nawet tezę – obraźliwą dla Termaliki – że od teraz to właśnie Radomiak będzie głównym rywalem ŁKS-u do bezpośredniego awansu do Ekstraklasy. Nie chcemy odbierać bohaterom tego tekstu ambicji, ale tym bardziej nie ma co robić tego w kontekście niecieczan. Bo niby czemu, skoro mówiliśmy o praktycznie najlepiej poukładanym sportowo zespole jesieni?

No ale dobrze, jeśli ekipa z Mazowsza rzeczywiście tak pręży muskuły, to przyjrzyjmy się im dokładniej. Zimą do tej drużyny dołączyli…

Dawid Abramowicz – jeżeli mamy się podniecać, to bynajmniej nie ze względu na jego dokonania z ostatnich miesięcy. Inaczej – gdyby świetnie spisywał się w Ekstraklasie, to nie wracałby na jej zaplecze. Logiczne, prawda? Lewy obrońca co prawda rozegrał aż 12 meczów, aczkolwiek raczej na dość przeciętnym poziomie. Ot, ligowa szarzyzna. Natomiast kibice Radomiaka cieszą się, bo przecież zanim Dawid dołączył do Białej Gwiazdy, nieźle kozaczył w ich zespole. Nie możesz uchodzisz za pierwszoligowy dżemik, jeśli jako defensor wykręcasz 10 oczek w kanadyjce w 33 spotkaniach. Co jeszcze ważniejsze w przypadku Abramowicza, Zieloni zgarnęli go sprzed nosa Widzewowi, przebijając jego ofertę tak, że RTS nie zamierzał w ogóle dalej negocjować. Jest to jakiś rodzaj pokazania siły.

Muhammad Cande – 29-latek z tej samej pozycji co kolega wyżej. Do tego od początku sierpnia pozostawał bez klubu, a nie oszukujmy się, treningami indywidualnymi pewnych rzeczy nie nadrobisz. Z drugiej strony jednak mówimy o gościu, który przez 3 z 4 ostatnich sezonów sporo grał w ekstraklasie portugalskiej, a w międzyczasie był jeszcze całkiem ważnym ogniwem Ominii Nikozja. Ma też 15 meczów w reprezentacji Gwinei Bissau. Nie wygląda jak ogór, choć pewne wątpliwości naturalnie są.

Raphael Rossi – Tu już jest gorzej. Owszem, grał naprawdę dużo w League One w Swindon Town. Owszem, był później ważną postacią Boavisty oraz FC Sion. Jak na I ligę CV niczego sobie, nie skreślalibyśmy gościa na podstawie życiorysu. W czym rzecz? A no w tym, że stoper ostatni mecz rozegrał pod koniec października 2018 roku! Od tamtego czasu – kontuzje, kontuzje, kontuzje. Mówimy więc o czymś w rodzaju powrotu z zaświatów. Trudno się podniecać.

W kolejce zaś jest ponoć jeszcze dwóch innych graczy. Obu powinniście znać dobrze, no a przynajmniej kojarzyć.

Rafał Makowski – Kibicom Radomiaka przdestawiać go nie trzeba, ponieważ zanim poszedł do Śląska latem 2020 roku, mozno kozaczył na zapleczu Ekstraklasy właśnie pod batutą trenera Banasika. U Lavicki jednak nie przebił się zupełnie. Nawet rysy na tafli lodu nie zrobił wskutek czego sam ponoć najchętniej odszedłby gdzieś, gdzie miałby pewny plac gry. Powrót do Zielonych przynajmniej na papierze byłby znakomitym ruchem, o ile oczywiście potrafiły nawiązać do dyspozycji z dwóch poprednich sezonów, gdy w 66 meczach nastukał 18 goli i 10 asyst.

Alexander Szymanowski – Kojarzycie jaki był szał na Leganes, gdy awansowali do La Ligi? Nawet jeśli nie, to możecie kojarzyć z ciekawego spotu reklamowego, w którym chodził po szklarni i gadał o ogórkach (Los Pepinos to przydomek Leganes. Po polsku oznacza to właśnie ogórki). Argentyńczyk z polskimi korzeniami był ważną postacią tamtego zespołu nie tylko przed kamerą. W sezonie 2015/16 poprzedzajacym awans w Segunda Division zdobył 12 bramek i 11 asyst w 42 spotkaniach, potem w LaLidze też radził sobie przyzwoicie. Co poszło nie tak, że teraz miałby rafić do I ligi polskiej? A no kontuzje, przez które stracił 2,5 roku. Jeśli uda się go doprowadzić do odpowieniego poziomu fizycznego, swoją dynamiką i techniką może zrobić dużą różnicę. Jeśli…

Nie da się ukryć, że w tym transferowym napinaniu się Radomiaka jest całkiem sporo myślenia życzeniowego. Jakkolwiek spojrzeć z powyższej listy 4 na 5 gości nadaje się do odbudowania, to absolutnie nie są żadne pewniaczki. Jeżeli wypalą – chapeau bas dla Radomiaka, któremu w poszczególnych operacjach mają mocno pomagać nowi inwestorzy, blisko związani ze światem menedżerskim. 

I tu właśnie pojawia się największe „ale”. Jesteśmy bowiem w stanie wyobrazić sobie również inny scenariusz, w którym większość wyżej wymienionych jednak nie odpala, a współpraca z nieznanymi szerzej dobrodziejami zakończy się fiaskiem. Najważniejszą informacją dla radomian w tym kontekście jest to, że w dużej części to właśnie ci inwestorzy mają opłacać kontrakty nowo pozyskanych piłkarze. Bez tego o zatrudnianiu bohaterów tego tekstu nie byłoby mowy. Finansowo bowiem Radomiak raczej nie ma się czym chwalić. Ba, gdy docisnął go COVID, z szafy wysypało się sporo trupów.

 

Pytanie jakie interes mają sami sponsorzy tych transferów. Czyżby oni też grali va banque, licząc iż poszczególni panowie się odbudują i potem zarobią spore prowizje na ich kolejnych transferach? Ryzykowne, lecz nie takie historie już w piłce widzieliśmy. Zresztą, jak to się ładnie mówi – słuszny problem, ale nie nasz.

 

Nas obchodzi głównie wymiar sportowy, wobec którego na razie wstrzymamy się z hurraoptymizmem.


KOMENTARZE

Stwórz konto



Zaloguj się na swoje konto




Nie masz konta? Zarejestruj się