Thursday, 7 July 2016, 7:10:14 pm


Autor zdjęcia: Adam Starszynski / PressFocus

Jeden z niewielu momentów szczerzej radości dla Michniewicza i kibiców w tym sezonie! Legia 2:0 Raków

Autor: Mariusz Bielski
2021-02-06 22:42:52

– Celujecie w mistrzostwo Polski? – zapytał Igora Sapałę dziennikarz Super Expressu. – Oczywiście. Jeśli ktoś nie ma takich aspiracji, to powinien dać sobie spokój z tym sportem – odrzekł pomocnik. Ambicje ambicjami, ale dzisiaj to nie Raków je potwierdził, a Legia.

- Nie ma co ukrywać, głównie za sprawą Kapustki. Jesteśmy w stanie zaryzykować tezę, że był to najlepszy wystep pomocnika od momentu jego powrotu do Polski. „Ale jak to?” zapytacie. „Przecież nie strzelił gola, nie zaliczył asysty, a to z nich powinien być rozliczany ofensywny pomocnik!” No niekoniecznie. Owszem, Luquinhasowi asystował Wszołek, Pekhart zaś strzelił z karnego wywalczonego przez Mladenovicia, lecz nie żadnej z tych akcji nie byłoby, gdyby nie uprzednie prostopadłe podanie Bartosza na obieg. Chłopak szył tymi podaniami obronę Rakowa niczym Wilhelm Tell z łuku. Dla Sapały oraz Poletanovicia był w zasadzie nie do upilnowania. A to jeszcze jedna oznaka jego dobrej dyspozycji – ruchliwość, bez której nie mógłby być równie efektywny.

- W ogóle prawda jest taka, że Legia mogłaby dzisiaj wygrać znacznie wyżej, ale parę razy naprawdę fajne interwencje notował Holec. Przewrotka Pekharta była całkiem łatwa do wyłapania, ale już na przykład zbicie dośrodkowania Kapustki z 21. minuty, wyciągnięcie próby Wieteski z głowy czy wyłapanie paru innych piłek wymagały wykazania się refleksem. Na zamienie Szumskiego na Holca częstochowianie nie powinni nic stracić.

- Z jednej strony głupotą byłoby uzależnianie formy całego zespołu od środkowego obrońcy. Zwłaszcza, gdy jednocześnie zawodzą ci z przodu, czyli dziś Tijanić, Cebula oraz Ivi. Z drugiej jednak trudno nie odnieść wrażenia, że defensywa Rakowa bez Petraska z meczu na mecz robi się coraz bardziej zagubiona. Mało tego, dzisiaj zabrakło również Piątkowskiego, w związku z czym trójka obronna była dziś mocno eksperymentalna. Mikołajewski, czyli w sumie głęboki rezerwowy; Niewulis mimo wszystko sporo słabszy od Petraska; do tego Schwarz – nominalny środkowy obrońca. A jakby jeszcze tego było mało, nie wszyscy występowali dokładnie w tych miejscach, co przeważnie. Cóż, wyszło co najmniej kiepsko. Gołym okiem dałos ię dostrzec, iż panowie zdecydowanie nie znają się na pamięć. Przypomnijcie sobie jak kiepsko się nawzajem asekurowali. Z całej trójki najgorzej wypadł Czech, ponieważ to on nie upilnował Luquinhasa, a później dopuścił Pekharta do wykonania przewrotki. Mikołajewski zresztą też powinien był ustawiać się znacznie lepiej. Broń boże nie skreślamy nikogo po jednym meczu, aczkolwiek brak Petraska był dziś tak bardzo widoczny, jak praktycznie nigdy przedtem.

Legia Warszawa 2:0 Raków Częstochowa (1:0)
1:0 Luquinhas 29’ (asysta Wszołek)
2:0 Pekhart 64’ (karny) (asysta Mladenović)

Legia: Boruc (6) – Jędrzejczyk (6), Wieteska (6), Hołownia (5) – Wszołek (6), Slisz (5), Martins 56) (50’ Lopes 5), Mladenović (6) – Kapustka (7), Luquinhas (6) (91’ Kisiel) – Pekhart (6)

Raków: Holec (7) – Schwarz (3), Niewulis (4) (44’ Jach 5), Mikołajewski (3) – Tudor (3) (72’ Szelągowski 4), Poletanović (4), Sapała (4), Bartl (3) (57’ Kun 4) – Tijanić (3), Ivi (2) (46’ Cebula 4) (72’ Malinowski 4) – Gutkovskis (3)

Sędzia: Paweł Gil
Nota: 2

Żółte kartki: Lopes, Pekhart, Wszołek – Sapała, Schwarz
Piłkarz meczu: Bartosz Kapustka


KOMENTARZE

Stwórz konto



Zaloguj się na swoje konto




Nie masz konta? Zarejestruj się