Thursday, 7 July 2016, 7:10:14 pm


Autor zdjęcia: Lukasz Laskowski / PressFocus

Górnik młodzieżą stojący – słuszny idealizm czy jednak naiwność?

Autor: Mariusz Bielski
2021-02-07 13:15:21

Gdyby to był Football Manager, bylibyśmy nawet w stanie przyklasnąć podejściu Górnika. Niestety rzeczywistość jest znacznie bardziej brutalna.

Wiecie chodzi nam o podejście typu – budujemy zespół na młodych chłopakach, rozwijamy ich maksymalnie, potem sprzedajemy za gruby hajs. Przy okazji zdobywamy parę pucharów, żyć nie umierać. No ale życie, niestety, z Football Managerem zbyt wiele wspólnego nie ma, więc przy zabrzanach stawiamy zdecydowanie więcej znaków zapytania niż wykrzykników.

Ach, gdyby Marcin Brosz mógł przyjąć słynną taktykę „save & load”… Wtedy może Górnik rzeczywiście byłby w stanie powalczyć o wyższe cele niż obecność w górnej ósemce, która w tym sezonie w sumie nic nie daje. – Piąte miejsce, które zajęliśmy po rundzie jesiennej, zdecydowanie nas nie zadowoli – zadeklarował Dariusz Czernik, prezes klubu. Z perspektywy czasu wydaje się to być zapowiedzią zdecydowanie ponad stan. A jeśli nadal uważa inaczej, to szczerze współczujemy trenerowi, wszak oznaczałoby to, że pan Czernik przedawkował wspomnianą grę komputerową.

Rozjechała się bowiem wizja tego, jak miało wyglądać zimowe okienko transferowe w Zabrzu, a jak wyglądało faktycznie. Spodziewano się wzmocnień na kilka pozycji, szczególnie chciano pozyskać jakiegoś kreatywnego środkowego pomocnika oraz skutecznego napastnika. W praktyce jedynynym „nowym” piłkarzem, którego dostał Brosz, jest Bartłomiej Eizenchart. „Nowym” w cudzysłowie, ponieważ mówimy o powrocie z wypożyczenia do GKS-u Bełchatów, gdzie lewy defensor spędził ostatnie pół roku.

I w tym kontekscie mamy wrażenie, iż szkoleniowiec Górnika co najwyżej robi dobrą minę, do złej gry. – To, że nie ma transferów, to szansa dla tych młodych chłopaków, bo oni czuję, że to jest te ich pięć minut, czują, że muszą wszystko zrobić, żeby wykorzystać ten moment. Samo to, że jest się młodym, to jeszcze za mało, żeby grać. My mamy takie motto, robimy wszystko, żeby w danym meczu grali ci, którzy prezentują się aktualnie najlepiej i żeby to oni grali w meczu. Natomiast, kiedy to jest młody zawodnik, to cieszy to podwójnie – czytamy wypowiedź trenera na łamach gazety „Sport”.

Trudno nam jednak uwierzyć w jego faktycznie zadowolenie obecnym stanem rzeczy. Z jednej strony góra wspominała mu o wyższych celach, z drugiej Artur Płatek w pod koniec stycznia rzucił w wywiadzie dla „Przeglądu Sportowego”, że „jeszcze nie wie, w jakim kierunku transferowym pójdzie Górnik tej zimy”. Tajemnicą poliszynela jest, iż Marcin Brosz też ma sporo do powiedzenia w kwestii dokonywanych zakupów, aczkolwiek nielogiczną postawą z jego strony byłoby, gdyby stwierdził, że do wykręcania satysfakcjonujących wyników wystarczy mu taka kadra, jaką obecnie ma.

Raz, że proporcje w tym zespole zdają się być zachwiane, praktycznie na każdej pozycji – nie licząc szpicy i bramki – jedyną alternatywę dla podstawowych zawodników stanowią młodzi zawodnicy bez większego doświadczenia. No, może poza Adrianem Gryszkiewiczem, który akurat daje odpowiednią jakość. Poza tym jednak… Sami zobaczcie:

    • Lewa obrona/wahadło – Janza + 20-letni Eizenchart (0 meczów w Ekstraklasie)
    • Środek obrony – Gryszkiewicz, Koj, Wiśniewski + Evangelou + 20-letni Paluszek (5 meczów w Ekstraklasie)
    • Prawa obrona/wahadło – Masouras + 22-letni Pawłowski (10 meczów w Ekstraklasie) + 21-letni Michalski (12 meczów        w Ekstraklasie)
    • Środek pomocy – Manneh, Prochazka + 21-letni Kubica (8 mecżów w Ekstraklasie) + 21-letni Hajda (13 meczów w            Ekstraklasie)
    • Dziesiątka – Nowak + 21-letni Ściślak (34 mecze w Ekstraklasie) + 20-letni Wojtuszek (6 meczów w Ekstraklasie)
    • Lewe skrzydło/wahadło – 21-letni Rostkowski (3 mecze w Ekstraklasie)

O ilu z nich jesteśmy w stanie powiedzieć, że zdążyli jakoś bardziej wyróżnić się w naszej lidze? Praktycznie o żadnym. Nawet najbardziej doświadczzony Ściślak nie spełnia pokładanych w nim oczekiwań. Tu wiele mówią liczby – 1 gol i 2 asysty w 34 spotkaniach to zwyczajnie kiepski wynik i nie bez powodu przez 1,5 roku ten chłopak nie potrafił przebić się do wyjściowej jedenastki zabrzan. Cała reszta… Cóż, to nie przypadek, że wcześniej nie stawiano na nich wyjątkowo ochoczo i nie bez powodu pierwotny plan kadrowy Górnika zakładał sporą liczbę wypożyczeń tych chłopaków np. do I ligi, żeby mogli znacznie okrzepnąć. Oczywiście o planie tym mówiono zanim jeszcze okazało się, iż żadnych zimowych transferów do klubu (prawdopodobnie) nie będzie.

– Liczymy jednak na to, że to nie tylko będzie wywieranie presji na tych starszych piłkarzy, ale coś więcej, jak było w przypadku Szymona Żurkowskiego, którego do dzisiaj wspominamy. Liczymy, że będą mieli wpływ na skład, na naszą grę i postawę, że uda się przełożyć na boiskach w lidze to, co pokazywali w sparingach – odbija piłeczkę Brosz w „Sporcie”. Przywoływał też przykład Szymona Żurkowskiego, jako tego, dla którego warto było zaryzykować. I niby jasne, racja, fajnie się chłopak rozwinął przynajmniej w skali Ekstraklasy. Natomiast nie zapominajmy o jednym – nie zawsze trafia się na tak udaną falę jak przed paroma laty i nie każdy musi tym nowym Żurkowskim zostać. Ba, większości się raczej nie uda.

Żebyśmy się jednak dobrze zrozumieli – my tych młodych chłopaków absolutnie nie chcemy skreślać. My też wolimy oglądać młodych Polaków niż 32-letnich Bośniaków o podobnej jakości. Z tych pierwszych coś ciekawego może przecież wyrosnąć. Z drugiej strony wątpliwe jest, by akurat ten zestaw żółtodziobów, którym dysponuje Brosz faktycznie dał Górnikowi coś więcej niż spokojny byt gdzieś w okolicach miejsc 5-10. 

Patrząc przez ten pryzmat zdaje się, że obecne podejście zabrzan do kształtowania kadry jest tyleż idealistyczne, co naiwne.


KOMENTARZE

Stwórz konto



Zaloguj się na swoje konto




Nie masz konta? Zarejestruj się