Thursday, 7 July 2016, 7:10:14 pm


Autor zdjęcia: Vadim Kudinov PressFocus

INFO: Szabanow blisko Legii. Pazdan łączony z ŁKS-em! Tiba wdał się w sprzeczkę z Rząsą?

Autor: Bartosz Adamski
2021-02-07 23:58:12

Wygląda na to, że Legia w końcu mocniej ruszyła z transferami i oprócz Jasura Jakszibojewa do ekipy mistrza Polski ma dołączyć także Artem Szabanow. Nieco sensacyjne informacje padły dziś w programie Cafe Futbol, jakoby do ŁKS-u miał przejść... Michał Pazdan. A co w Lechu? Wygląda na to, że konflikt. Zapraszamy na najnowszą garść newsów z polskiego futbolu!

Artem Szabanow, zawodnik Dynama Kijów, jest bliski przejścia do Legii Warszawa według informacji, które jako pierwszy podał Adam Sławiński. Portal legia.net precyzuje, że ma to być wypożyczenie na pół roku.

***

Z ŁKS-u Łódź odszedł w niedzielę Daniel Celea, a w Cafe Futbol padła informacja, że łodzianie sondują temat pozyskania... Michała Pazdana! Doniesień tych nie potwierdził ani im nie zaprzeczył trener Wojciech Stawowy, z którym było łączenie w studiu Polsat Sport. Łukasz Grabowski z Przeglądu Sportowego twierdzi jednak, że Pazdan do Łodzi raczej nie trafi.

***

Z Radomiaka Radom odszedł zaś Mateusz Lewandowski. Kontrakt został rozwiązany za porozumieniem stron.

***

Konflikt w szeregach Lecha Poznań? Tak sprawę przedstawia Krzysztof Stanowski, twierdząc, że Pedro Tiba i Tomasz Rząsa wdali się w sprzeczkę.

Radosław Nawrot z Interii przekazuje jednak, że Lech zaprzecza, iż taka scena miała miejsce.

***

Portal 90minut.pl donosi, że Chris Jastrzembski przebywa obecnie na testach w beniaminku farerskiej ekstraklasy - B68 Toftir. Jastrzembski ostatnio grał na piątym poziomie rozgrywkowym w Niemczech w barwach Husumer SV.

***

Dwugłos trenerski po meczu Podbeskidzia z Górnikiem.

Kasperczyk: Tydzień temu powiedziałem, że chciałbym tylko i wyłącznie chwalić swoich zawodników w tej rundzie. Robię to z czystą satysfakcją i ogromną radością. Po raz drugi pokazali, że tanio skóry nie sprzedamy. Mecz odbył się na bardzo ciężkim boisku. Wiedzieliśmy, jakie są atuty Górnika. Jednym z takowych jest szybkie przeniesienie gry w naszą strefę obrony i doskok zawodników pod tzw. drugą piłkę. Wiedzieliśmy również, że nie możemy grać na boisku dzisiaj tiki taki, ponieważ nogi się chłopakom rozjeżdżały. Proste środki i stałe fragmenty gry zadecydowały o tym, która drużyna wygrała. Niezmiernie się cieszę, począwszy od Michala Peskovicia, który uratował nas w ostatniej minucie doliczonego czasu gry przed bramką wyrównującą, przez znowu świetnie zorganizowaną grę w defensywie, ze szczególnym uwzględnieniem obu środkowych obrońców, którzy skracali i wydłużali pole gry. Dostosowali się również boczni obrońcy. Dużo pracę wykonał Gergo w środku pola. Mógłbym wymieniać tak po kolei. Kamil Biliński, jego święto, jego dzień. Być może Kamil przeczytał w internecie, że ściągamy napastnika i zaprezentował się dzisiaj z kapitalnej strony. Oby tak dalej. Ta rywalizacja niech nabiera barw. Będzie to tylko i wyłącznie z korzyścią dla zespołu. Jestem dumny z postawy zawodników.

Brosz: Pierwsza połowa to było na pewno dobre 45 minut w naszym wykonaniu. Tak chcieliśmy grać, chcieliśmy wysoko odbierać piłkę i stwarzać sobie sytuacje. W drugiej również nie chcieliśmy zmieniać ani naszego pomysłu na grę, ani naszego nastawienia, natomiast nie byliśmy już w stanie tak wysoko odbierać piłki, jak w tych pierwszych 45 minutach. Mieliśmy jeszcze dwie sytuacje Bartka Nowaka i Giannisa. To były sytuacje, gdzie mogliśmy i powinniśmy podwyższyć wynik. Potem traciliśmy środek boiska, stąd zrobiliśmy trzy zmiany, wejście Norberta, "Ścisłego" czy Romana Prochazki. Mieliśmy odzyskać ten środek i grać tak, jak w pierwszej połowie, natomiast nie udało nam się tego zrobić. Z każdą kolejną minutą to Bielsko uzyskiwało przewagę i w konsekwencji dzisiaj wyjeżdżamy jako zespół, który nie przywiezie do Zabrza żadnych punktów. Cały czas nie zmieniamy naszego pomysłu na grę. Chcieliśmy grać wysoko i odbierać piłkę. Zarówno wejście Norberta, czy wejście Romana, miało spowodować grę podobną jak w pierwszych minutach tego spotkania. Pomysł to jedno, ale nie udało nam się tego dzisiaj zrealizować.

Źródło: WP Sportowe Fakty

***

Dwugłos trenerski po meczu Wisły z Jagiellonią.

Hyballa: Nie było do końca jasne, czy zagramy dzisiaj z uwagi na opady śniegu. Ja byłem przeciwko temu, to nieco niebezpieczne dla zawodników. Szczęśliwie się złożyło, że  zwyciężyliśmy. W pierwszej połowie byliśmy lepsi, staraliśmy się grać długie piłki z uwagi na warunki. Mieliśmy trzy lub cztery stuprocentowe okazje. W drugiej połowie również byliśmy stroną dominującą i udało nam się zdobyć bramki. Pracujemy nieustannie nad skutecznością. Dzisiaj zdobyliśmy dwie bramki, ostatnio zdobyliśmy trzy. To nie zdarzało się w poprzedniej rundzie zbyt często. Sadlok grał fenomenalnie. To prawdziwy kapitan, z którego jestem dumny. Na treningach nie zdobywa tak wielu bramek. Jagiellonia to bardzo dobry zespół. Wierzyliśmy w to, że się uda i w końcu się udało. Gdybym chciał zawód, który jest pewny, to pracowałbym w bankowości.

Zając: To na pewno przykra dla nas sprawa. W tym meczu zabrakło wszystkiego, żeby pokusić się o korzystny rezultat. Niestety, w wielu fragmentach to Wisła przebijała nas, jeżeli chodzi o cechy wolicjonalne. Mieliśmy swoje okazje. Później przetrwaliśmy taki moment, w którym przeciwnik stworzył dwie klarowne sytuacje. Podjęliśmy ryzyko, dokonaliśmy kilku zmian, ale niewiele nam wniosły do zespołu. Nie jest to łatwe wejść i odwrócić losy meczu. Dużo przestrzeni zostawialiśmy w środku pola. Nie można zwalać winy konkretnie na obrońców. Wręcz bym powiedział, że to wynikało z naszej słabszej organizacji w linii pomocy. W wielu sytuacjach można było zdecydowanie lepiej pograć piłką. Nie będziemy usprawiedliwiać się stanem murawy.

Źródło: WP Sportowe Fakty


KOMENTARZE

Stwórz konto



Zaloguj się na swoje konto




Nie masz konta? Zarejestruj się