Thursday, 7 July 2016, 7:10:14 pm


Autor zdjęcia: Własne

Rzeźniczak: Chcę zostać agentem. Smolarek: Brzęczek dobrze wykonywał swoją pracę. Salski: Lubię, gdy widzewiacy nam zazdroszczą

Autor: zebrał Maciej Golec
2021-03-06 08:48:36

W sobotniej prasówce przeczytamy wywiady z Jakubem Rzeźniczakiem i prezesami łódzkich klubów przed derbami. Euzebiusz Smolarek broni Jerzego Brzęczka, Sousa selekcjonuje, a Pekhart wraca na boisko. Zaparzcie kawę i jazda!

„PRZEGLĄD SPORTOWY”

„Nadzieja dla Grosickiego”

Dużą ulgę musiał poczuć Kamil Grosicki. Dopiero co mówiono o tym, że pozostając do końca sezonu w Anglii, skrzydłowy WBA wypisał się z reprezentacji. On sam twierdził, że zamierza walczyć o miejsce zarówno w klubie, jak i w drużynie narodowej, ale jego słowa trudno było brać poważnie, patrząc na to, jaką pozycję ma w Anglii: w ostatnich ośmiu meczach nie było go nawet w szerokiej kadrze WBA. Sousa jednak podał mu tlen, pokazał, że mimo fatalnej sytuacji w WBA, jeszcze go nie skreśla. Na tym etapie uznał, że chce się przyjrzeć zawodnikowi, który rozegrał 80 meczów w kadrze, strzelił dla niej 17 goli, miał 23 asysty. Grosicki może więc mieć nadzieję, że znajdzie się na ostatecznej liście Sousy. Nadzieję, nie pewność, bo na razie jest na niej aż 15 pomocników, więc pewnie czterech, pięciu zostanie skreślonych.

***

„Powrót czeskiego snajpera”

Wszystko wskazuje na to, że na mecz ze Śląskiem Legia odzyska swojego najlepszego strzelca Tomaša Pekharta. Czeski napastnik, który w tym sezonie trafi ł do siatki już 15 razy (najwięcej w całej ekstraklasie), z powodu kontuzji opuścił ostatnie dwa spotkania ligowe. W poniedziałek wznowił jednak treningi, w środę wszedł w mocniejsze obciążenia, a w piątek pierwszy raz trenował z drużyną.

– Brakuje nie tylko Luquinhasa, ale także Andre Martinsa. Wypadło dwóch zawodników z linii pomocy. Mamy dwie koncepcje. Pierwsza: zmiana jeden do jednego, czyli gramy w tym samym ustawieniu, w którym ostatnio funkcjonowaliśmy. Druga koncepcja zakłada, że modyfikujemy i szukamy innych rozwiązań – mówił wyraźnie przygaszony po odpadnięciu z Pucharu Polski szkoleniowiec.

Więcej TUTAJ

***

„W poszukiwaniu bramek”

Od czasu odejścia Krzysztofa Piątka w zespole Michała Probierza nie ma typowego egzekutora. W ostatnich latach gra Cracovii funkcjonowała dzięki napastnikom z półwyspu Iberyjskiego, którzy częściej brali duży udział w grze kombinacyjnej zespołu. Najpierw egzamin zdało zatrudnienie Airama Cabrery, który zdobył 14 bramek w sezonie 2018/19. Gdy Hiszpan postanowił odejść, w jego miejsce na stadion przy Kałuży trafił Rafael Lopes. Portugalczyk zaliczył 11 trafi eń w trakcie rozgrywek i solidnymi występami zapracował na transfer do Legii. W tym sezonie jednak nikt nie zdołał przejąć ciężaru zdobywania bramek.

– Wydaje mi się, że Michał Probierz nie chciał uzależnić ofensywy od jednego zawodnika. Zakontraktowanie duetu Alvarez–Rivaldinho miało służyć temu, aby Cracovia była zespołem bardziej wielowymiarowym – mówi w rozmowie z „PS” Robert Podoliński.

***

„Rzeźniczak: Chcę zostać agentem”

W programie „Turbo Kozak” na antenie Canal+ powiedział pan, że po karierze zamierza pójść w świat menedżerów piłkarskich. To daleka perspektywa? 

Bez dwóch zdań jestem bliżej zakończenia kariery niż początku. Mam taki plan, żeby później zostać przy futbolu w roli agenta. Na początku na pewno nie będę samodzielnym menedżerem. Nie jest to proste zajęcie. Niektórych spraw trzeba się nauczyć. Od dłuższego czasu znam się i przyjaźnię z Jurkiem Kopcem. On siedzi w tym biznesie dobrych kilka lat. Gdy przechodziłem do Legii, to już wtedy zajmował się interesami na przykład Maćka Korzyma. Teraz Jurek bardzo blisko współpracuje z Pinim Zahavim (menedżerem m.in. Roberta Lewandowskiego – przyp. red.). Trwa to już od bodaj trzech lat. Będę szedł w menedżerkę. Miałem przyjemność poznać pana Zahaviego. Kilka razy dzięki kontaktom Jurka spotkałem się z nim. Zamieniliśmy kilka zdań. Powiedział, że chętnie widziałby mnie w swoim teamie. Dla niego pracuje sporo osób. Taka perspektywa bardzo mi się podoba, ale na razie jest to bardzo poważna opcja na przyszłość. Obecnie jestem piłkarzem i w stu procentach na tym się koncentruję. Cieszy mnie jednak, że pojawiają mi się takie możliwości i alternatywy na przyszłość. To, że jestem zawodnikiem, może mi pomóc w pracy agenta. Nieskromnie powiem, że dzięki moim występom przez 18 lat stałem się jednym z bardziej rozpoznawalnych polskich piłkarzy w ekstraklasie. Myślę, że to może być swego rodzaju ułatwienie w pierwszych krokach na rynku menedżerskim.

Więcej TUTAJ

***

„Po dwóch stronach barykady”

Ostatnia kwestia. Łódź kibicowsko jest mocno podzielona, mniej więcej na pół. Wśród znajomych macie osoby stojące po drugiej strony barykady. Jak wyglądają wasze relacje przed i po derbach?

TOMASZ SALSKI: Normalnie. Wiadomo, że to szczególne spotkanie i o tym rozmawiamy. Po meczu wygrani mają powód do delikatnej szydery, ale na tym się kończy. Nie ma żadnych kłótni. Zresztą muszę przyznać, że sprawia mi satysfakcję, jak od widzewiaków usłyszę, że czegoś nam zazdroszczą. Że robimy coś dobrze. 

PIOTR SZOR: Szczerze mówiąc ostatnio nie mam wiele czasu na utrzymywanie znajomości, ale z tymi ludźmi związanymi z ŁKS, z którymi mam kontakt, relacje wyglądają podobnie jak u pana Tomka. Drobne szpileczki, okazja do żartów i tyle. Ale to normalne i chyba na tym też ta gra polega.

Więcej TUTAJ

***

„Jakie czasy, taki klasyk”

Jeszcze kilka lat temu ten weekend należałby do Bundesligi. Cały świat patrzyłby na to, co się wydarzy na Allianz Arenie lub Signal Iduna Park. Dekadę temu rywalizacja Bayernu Monachium z Borussią Dortmund wzbudzała ogromne emocje nawet u kibiców, którzy na co dzień omijali mecze niemieckich drużyn szerokim łukiem. Dla nas to były mecze „polskiej Borussii” z wielkim Bayernem, a czołowe roli odgrywali w nich Jakub Błaszczykowski, Łukasz Piszczek oraz Robert Lewandowski. Teraz wiodącą rolę odgrywa już tylko Lewy, nie tylko w barwach bawarskiego klubu, ale w całej Bundeslidze. 

Trzeba jednak niestety przyznać, że rywalizacja Czerwonych z Czarno-Żółtymi straciła swój urok, nie tylko dlatego, że z tercetu Polaków ostał się jeden. Zbyt wielka przepaść jest między tymi drużynami. W Dortmundzie dziesięć lat temu podjęli walkę z monachijskim gigantem i przez dwa sezony byli górą. Ale tak naprawdę cenę płacą za to do dzisiaj. Nikt jednak nie zabierze kibicom BVB – i nam też – pięknych momentów, gdy dumni Bawarczycy, głównie za sprawą polskich zawodników, wściekali się kolejnymi porażkami. Ale te czasy już nie wrócą. Teraz „Der Klassiker” to spotkanie najlepszej drużyny świata z przeciętnym zespołem Bundesligi. Bo Borussia ma fatalny sezon i w kolejnych rozgrywkach może jej zabraknąć w Lidze Mistrzów. A już Bayernowi, w meczach rozgrywanych w Monachium, od dawna nie jest w stanie zagrozić.

***

„Między nami Portugalczykami”

Manchester City nie umiał bronić, a Manchester United atakować. Przedstawiciele obu klubów polecieli więc do Portugalii i wrócili z Rubenem Diasem oraz Bruno Fernandesem, zostawiając w Lizbonie 110 mln funtów. Nikt na tym interesie nie stracił, wszyscy są zadowoleni. To nie jest przyzwyczajenie, ale obsesja: pierwszą rzeczą, którą robi Fernandes po powrocie z meczu do domu, jest analiza swojego występu. Nieważne, czy jest godzina 20, czy 3 rano – były gracz Sportingu Lizbona włącza telewizor i albo się katuje (gdy zagrał słabo), albo rozkoszuje (gdy znów był bohaterem). Od kiedy ofensywny pomocnik gra na Old Trafford, zdecydowanie częściej przeżywa ten drugi stan. Nie będzie przesadą napisać, że awans do Ligi Mistrzów w poprzednim sezonie i pozycja wicelidera Premier League w obecnym to jego zasługa. W swoich dotychczasowych 41 meczach w lidze angielskiej 26-latek miał udział w 40 golach dla Czerwonych Diabłów, co oznacza, że prawie w każdym meczu miał albo gola, albo asystę. Nigdy w historii klubu nie zdarzyło się, by jakikolwiek zawodnik miał takie wejście do zespołu.

Więcej TUTAJ

***

„Niech żyje Bal(e)”

Na razie jednak i władze, i sztab szkoleniowy Tottenhamu podchodzą do zwyżki formy Walijczyka dość ostrożnie. Już wiadomo, że szefowie Spurs raczej nie zdecydują się na wykupienie gracza z Realu, ale to wcale nie oznacza, że w następnym sezonie nie będzie grał w zespole Mourinho. – Decyzja co do przyszłości Garetha należy do Realu. Trzeba o to pytać w Madrycie, a nie tutaj – odpowiedział ostatnio szkoleniowiec Kogutów. 

W sprawie przyszłości Bale’a wiadomo jest w tej chwili jedno. Walijczyk już zapowiedział, że nie ma zamiaru rezygnować nawet z jednego eurocenta, który ma zagwarantowany w kontrakcie z Realem. Dlatego opcje są dwie – albo Florentino Perez znajdzie chętnego, który pokryje choć część wynagrodzenia, albo będzie musiał wypłacić skrzydłowemu 30 milionów euro, co mocno krzyżowałoby transferowe plany madryckiego klubu.

***

„Derbowy kłopot z atakiem”

Karim Benzema kontra Luis Suarez? Niedawno ich starcie byłoby ozdobą derbów Madrytu, teraz nie wiadomo, czy do niego w ogóle dojdzie, bo Francuz walczy z czasem, aby w niedzielę wystąpić. Z kolei Suarez nie strzelił gola w pięciu spotkaniach z rzędu. Tak złej serii nie miał od dwóch lat. Trener Diego Simeone może liczyć, że przełamie się w niedzielę, tak jak udało się to Joao Felixowi w ostatnim meczu z Villarreal (2:0) po ponad miesiącu bez bramki. Zinedine Zidane jest w gorszej sytuacji, bo w Realu nie ma żadnego napastnika, który byłby w stu procentach gotowy do gry.

Więcej TUTAJ

***

„Wydział karny”

Jako się rzekło, Immobile też bezbłędny nie jest, i polscy bramkarze doskonale o tym wiedzą. W sobotę w starciu z Bologną (0:2) snajpera Lazio zatrzymał właśnie Skorupski, który miesiąc wcześniej okazał się też lepszy w wojnie nerwów ze Zlatanem Ibrahimoviciem i do kompletu najcenniejszych skalpów spośród gwiazd ligi brakuje mu już w tym sezonie tylko Cristiano Ronaldo (rewanż z Juventusem odbędzie się w ostatniej kolejce). W poprzednim sezonie Immobile dwa razy stawał naprzeciwko Szczęsnego i raz został zatrzymany, raz go pokonał. Lazio miało też karnego w meczu z Fiorentiną, kiedy w bramce stał Drągowski. Wtedy w doliczonym czasie drugiej połowy Ciro oddał jednak piłkę Felipe Caicedo, a strzał Ekwadorczyka obronił polski golkiper. Oprócz sław, które ma na rozkładzie Skorupski, Polacy bronili także próby Francka Kessiego (Milan) i Joao Pedro (Cagliari) – w obu przypadkach to dzieło Drągowskiego, a we wtorek Szczęsny, wręcz z uśmiechem na ustach, odbił w bok uderzenie Andreja Gyłybinowa ze Spezii. Bogiem a prawdą, Bułgar wykonał zadanie fatalnie. – Spodziewałem się, że strzeli blisko środka, więc to była łatwa interwencja – przyznał. 

Więcej TUTAJ

***

„Wichniarek: Trzon kadry pozostanie niezmienny”

Liga polska jest słaba, to fakt. Takie też wrażenie zapewne odniesie portugalski selekcjoner, ale jednostki w tej lidze były, są i będą. Wielu obecnych kadrowiczów swoją przygodę z europejską piłką rozpoczynało w ekstraklasie i warto to mieć na uwadze. Taką postawą Sousa pokazuje, że podchodzi do swoich obowiązków profesjonalnie. Wyraźnie chce samemu wyrobić sobie zdanie na temat zawodników z drugiego szeregu, zamiast bazować jedynie na opinii podpowiadaczy, których zawsze wokół selekcjonera jest wielu. Jednak nie oszukujmy się, trzon kadry będą stanowić ci sami zawodnicy, którzy byli siłą drużyny u Adama Nawałki i Jerzego Brzęczka.

Więcej TUTAJ

„SUPER EXPRESS”

„Smolarek: Brzęczek dobrze wykonywał swoją pracę”

Zaskoczyła pana zmiana na stanowisku selekcjonera reprezentacji Polski?

Zaskoczyła, a nawet była lekkim szokiem. Znam trenera Brzęczka i mieliśmy okazję rozmawiać kilkakrotnie, gdy prowadził kadrę. Uważam, że dobrze wykonywał swoją pracę.

Trener Jacek Gmoch powiedział, że żaden polski trener nie jest w stanie niczym zaimponować gwiazdom naszej kadry. Zgodzi się pan z takimi słowami?

Nie do końca. Gdy piłkarze nie są zadowoleni z taktyki, a chyba tak było za kadencji Brzęczka, to zawsze mogą porozmawiać z trenerem i coś wyjaśnić. Autorytet może i jest ważny, ale są trenerzy, którzy podchodzą do piłkarzy w sposób bardziej koleżeński, jak choćby Juergen Klopp. Takie podejście jest często pomocne. Poza tym w reprezentacji gra się przede wszystkim dla kraju, a nie dla trenera.


KOMENTARZE

Stwórz konto



Zaloguj się na swoje konto




Nie masz konta? Zarejestruj się