Thursday, 7 July 2016, 7:10:14 pm


Autor zdjęcia: Tomasz Kudala PressFocus

Interwencja rundy, „Figo”, „Joker z Coimbry” i Baku. Jedenastka i antyjedenastka 20. kolejki Ekstraklasy

Autor: redakcja
2021-03-09 15:03:18

To już powoli staje się tradycją, że bramkarz z drużyny przeciwnej, z którą gra Stal Mielec, trafia do jedenastki kolejki. A kto jeszcze się w niej znalazł? Iście doborowe towarzystwo, z reprezentantem kraju wicemistrzów świata w składzie. Jest Słowak, jest Czech, jest Niemiec, jest Portugalczyk i jest też jeden, na którego mówi się Figo. Tylko wyróżniającego się młodzieżowca jakoś zabrakło, ale za to w antyjedenastce jest ich dwóch.

BRAMKARZ

Frantisek Plach (Piast Gliwice, drugi raz) – Nieprawdopodobne rzeczy wyczyniał w meczu ze Stalą. Gdy wydawało się, że nie ma szans przebić interwencji po strzale głową Jankowskiego z kilku metrów, to jeszcze w ostatnich sekundach wybronił dwie piłki meczowe, w tym strzał Zjawińskiego, stojącego tuż przed nim. Mocne kandydatury do interwencji rundy w ciągu kilkudziesięciu minut. Piłkarz kolejki? Na pewno bardzo poważnie trzeba rozważyć Słowaka.


OBROŃCY

Bartosz Kopacz (Lechia Gdańsk, drugi raz) - Może i Lechia straciła z Podbeskidziem dwie bramki, ale winy Kopacza w tym nie było żadnej. Pewniak to chyba dobre określenie jego postawy – każdy jego drybling kończył się powodzeniem, wygrywał też prawie wszystkie główki z rywalami (14/16, najwięcej na boisku). I to nie tylko pod własną bramką. Gola na 2:1 w kontekście oceny nie możemy przecież pominąć, wszak dobre znalezienie się w polu karnym przy stałym fragmencie to spory atut rosłych defensorów.

Bartosz Salamon (Lech Poznań, pierwszy raz) – Po to działacze Lecha sprowadzili Salamona, by pomagał w kluczowych momentach sezonu. Nie dość, że był opoką z tyłu, to jeszcze dorzucił zwycięskie trafienie. Jak sam powiedział, nie ma dla obrońcy nic lepszego niż wygrana 1:0 po swoim golu.

Michal Frydrych (Wisła Kraków, trzeci raz) – Mecz Wisły z Górnikiem był wyjątkowo słaby, ale za taki stan rzeczy akurat Frydrycha, cytując klasyka, winilibyśmy najmniej, bo w tej kopaninie wyglądał najsolidniej. Błędy przydarzają mu się bardzo rzadko. Z zabrzanami tych poważniejszych także się ustrzegł i też dzięki jego postawie „Biała Gwiazda” zagrała na zero z tyłu.

Josip Juranović (Legia Warszawa, drugi raz) – Po przestawieniu na środek obrony prezentuje się nie gorzej, a może nawet jeszcze lepiej niż na prawej stronie defensywy. Jest niezwykle solidny, skrupulatny w swoich działaniach. Udowadnia, że zasługuje na kolejne powołania do reprezentacji wicemistrzów świata.


POMOCNICY

Makana Baku (Warta Poznań, pierwszy raz) - Ładnie nam się Niemiec przedstawił w ostatnim czasie, a wczorajsze spotkanie było tylko tego ukoronowaniem. Gdzie akcja ofensywna, tam on. Strzał Kuzimskiego z dystansu? Podawał Baku. Szansa Żurawskiego z lewej strony boiska? Wszystko rozpoczął Baku. Do tego, gdy 22-latek miał piłkę przy nodze, widać było jak na dłoni, że umiejętności techniczne i luz nie są mu obce. Krótko mówiąc – łatwo dojść do wniosku, że przyszedł do Warty z dużo lepszej ligi. A dwa gole to już wisienka na torcie – przelanie na papier tego, o czym piszemy i dowód, że poznaniacy zrobili dobry deal wypożyczając go z Holstein Kiel.

Bartosz Kapustka (Legia Warszawa, czwarty raz) – Asystował przy zwycięskim golu Wszołka w meczu ze Śląskiem i uczynił to w sposób naprawdę bardzo ładny. W idealnym momencie wypuścił swojego kolegę. Takimi zagraniami nawiązuje do swojej najwyższej formy sprzed czterech-pięciu lat. I dał Paulo Sousie kolejny powód, aby znaleźć się w ostatecznej kadrze na mecze eliminacyjne mistrzostw świata.

Filip Starzyński (Zagłębie Lubin, trzeci raz) – Nie trzeba szybko biegać, wystarczy szybko myśleć – chyba taka maksyma przyświecała Starzyńskiemu przy trafieniu na 3:0. Ośmieszył Mystkowskiego i tym samym podsumował swój kolejny świetny występ, w którym strzelił dwa gole i zanotował asystę. Mało tego, nawet najwięcej przebiegł ze wszystkich na boisku! Chyba można powiedzieć już z przekonaniem, że wraca do formy. Takiego „Figo” brakowało Zagłębiu w ostatnich tygodniach.

Tiago Alves (Piast Gliwice, pierwszy raz) – „Struś pędziwiatr z Coimbry”, „Joker z Coimbry” – w ostatnich tygodniach pasuje do niego każde z tych określeń. To już jest chyba moment, w którym trener Fornalik powinien odważniej postawić na Portugalczyka, bo ten daje mu w każdym ostatnim spotkaniu argumenty. Teraz w starciu ze Stalą dostał 45 minut i walnie przyczynił się do odwrócenia losów meczu.


NAPASTNICY

Patryk Szysz (Zagłębie Lubin, drugi raz) – Dopiero co zaczął grać na miarę swojego potencjału, a jeszcze kilka takich występów i ustawi się po niego kolejka chętnych z zagranicy. Wreszcie strzela gole, ale również w innych aspektach sporo daje zespołowi. Wywalczył choćby rzut karny, po którym do siatki trafił Starzyński. Gdyby jeszcze tylko nie spudłował po zgraniu od Simicia, to można byłoby cmokać nad jego grą z Jagiellonią.

Kamil Biliński (Podbeskidzie Bielsko-Biała, trzeci raz) – Aby załapać się do jedenastki kolejki wystarczyła mu tylko jedna połowa, ale znów zrobił swoje. Jeśli spytalibyście nas o definicję gola z niczego, to przykład trafienia Bilińskiego z Lechią mógłby ją odpowiednio zilustrować. Nie miał wokół siebie kolegów, którym mógłby podać, więc huknął z dystansu. Dziewięć na dziesięć strzałów w wykonaniu pozostałych ligowców powędrowałoby albo wprost w bramkarza, albo daleko obok bramki, albo zostałoby zablokowanych. Biliński jest jednak teraz w takim sztosie, że potrzebuje ćwierć sytuacji, aby zdobyć bramkę.

***

ANTYJEDENASTKA 20. KOLEJKI

***

ANTYBOHATER KOLEJKI: Zoran Arsenić

W debiucie w Rijece wyleciał z boiska, to samo uczynił teraz w swoim pierwszym meczu w barwach Rakowa Częstochowa. Trudne ma te wejścia do nowych zespołów chorwacki obrońca...


KOMENTARZE

Stwórz konto



Zaloguj się na swoje konto




Nie masz konta? Zarejestruj się