Thursday, 7 July 2016, 7:10:14 pm


Autor zdjęcia: Krzysztof Porebski / PressFocus

Mistrzowie w marnowaniu sytuacji. Spokojnie mogli mieć 10 punktów więcej, a tak mają pełne gacie

Autor: Maciej Golec
2021-03-15 12:55:42

Rzadko kiedy posiłkujemy się frazesami mówiąc, że dany mecz jest „o sześć punktów”. I dzisiaj tego stanu rzeczy nie zmienimy, ale spotkanie Stali z Podbeskidziem na pewno będzie dla tych pierwszych jednym z kluczowych w tym sezonie.

Ewentualna porażka może sporo namieszać w szeregach Leszka Ojrzyńskiego. W ostatnich pięciu spotkaniach (czyli de facto w 2021 roku) Stal jest jedną z trzech najgorzej punktujących drużyn w Ekstraklasie. Dwa punkty zgromadziły również zespoły Jagiellonii i Wisły Płock, ale one do takiej podbramkowej sytuacji, w jakiej znalazł się w tym momencie beniaminek, mają jeszcze względnie daleko. Mielczanie nie wygrali jeszcze żadnego spotkania w rundzie wiosennej.

Przypomina nam się trochę casus Piasta Gliwice z początku sezonu. Wówczas podopieczni Waldemara Fornalika w czterech kolejnych meczach nie zdobyli żadnej bramki, a pierwsze zwycięstwo odnieśli dopiero w 9. kolejce. I podobnie, jak na wiosnę w przypadku Stali, wyniki nie były odzwierciedleniem gry. Tak jak Piast wtedy nie szurał po jakościowym dnie Ekstraklasy, tak teraz nie można powiedzieć, że ekipa z Mielca prezentuje najbrzydszy i nahbardziej toporny futbol w lidze. Problem jest ten sam. Chodzi oczywiście o skuteczność. 

15. kolejka:

Stal – 15 strzałów, 5  celnych
Śląsk – 8 strzałów, 1 celny

Wynik: 0:0

16. kolejka:

Stal – 16 strzałów, 6 celnych
Wisła Płock – 6 strzałów, 4 celne

Wynik: 2:2

17. kolejka:

Stal – 9 strzałów, 3 celne
Górnik – 23 strzały, 7 celnych

Wynik: 1:2

18. kolejka:

Stal – 9 strzałów, 3 celne
Cracovia – 10 strzałów, 5 celnych

Wynik: 0:0

19. kolejka:

Stal – 30 strzałów, 11 celnych
Lechia – 10 strzałów, 2 celne

Wynik: 0:1

20. kolejka:

Stal – 15 strzałów, 8 celnych
Piast – 15 strzałów, 4 celne

Wynik: 1:2

***

Więc to nie jest tak, że Stal sobie nie tworzy sytuacji. Wręcz przeciwnie, spotkania z Lechią, Wisłą Płock, czy Śląskiem dobitnie pokazały, że problem nie leży w tym, że mielczanie nagle – po świetnym zakończeniu jesieni – stali się badziewiakami. Po prostu szwankuje u nich wykorzystywanie okazji, które sami wykreują. Każdy beniaminek może się pochwalić skutecznym napastnikiem. Podbeskidzie? Ma Bilińskiego z 8 golami na koncie. Warta? Kuzimski na razie zatrzymał się na 6 bramkach. Tylko Stal ma z tym problem. Jej najskuteczniejszym napastnikiem jest Aleksandar Kolew. Ten Kolew, którego wyśmiewaliśmy od drewnianych. Ten Kolew, który przyszedł do Mielca w przerwie zimowej. Wymowne, prawda?

W razie porażki z Podbeskidziem mielczanie do bezpiecznego miejsca (czytaj: Cracovii) będą tracić już 4 punkty. Leszek Ojrzyński nie traktuje jednak tego spotkania w kategoriach „o życie”. Na pytanie, czy mecz z Podbeskidziem jest dla Stali najważniejszym w sezonie, trener portalowi Weszło odpowiedział tak:

- To się dopiero okaże. Moje drużyny były już w trudniejszych sytuacjach – w Arce Gdynia i Wiśle Płock do ostatnich kolejek ważyły się losy utrzymania. Tutaj jest jeszcze dużo meczów do końca. Oczywiście, to spotkanie jest bardzo ważne, walczymy z bezpośrednim rywalem, obie drużyny będą chciały wygrać.

Oczywiście, jest dużo meczów, ale jeśli takich sytuacji Stal nie będzie wykorzystywać, to czarno to widzimy:

Łukasz Zjawiński, totalnie odpuszczony przez zawodników Śląska, ma na głowie piłkę na 1:0, ale uderza nad bramką. Mecz kończy się bezbramkowym remisem.

Petteri Forsell w tej sytuacji, zamiast huknąć, spróbować szczęścia (wszak był blisko bramki, a golkiper wyszedł wyżej), podbiegł w okolice słupka i próbował dogrywać do kolegi. Jak to się skończyło? Stal nie oddała nawet strzału.

To samo spotkanie, tym razem w roli głównej Marcin Flis już przy wyniku 0:2. Krzysztof Kamiński obronił jego strzał.

Ta sama akcja, teraz strzelał Mateusz Matras. No powiemy szczerze, że do dziś zastanawiamy się, jak to nie wpadło. Bramkarz Wisły odbił piłkę ręką, ta jeszcze poszła po słupku i skoczyło się tylko na strachu płocczan. Koniec końców zespoły podzieliły się punktami - 2:2.

Tu już następne spotkanie - w Zabrzu. Stal wygrywała 1:0 i mogła bardzo szybko rywala ogłuszyć drugim golem. Maciej Domański nie wykorzystał jednak rzutu karnego, a po interwencji Chudego donitka też zdała się na nic. Jak się skończyło? Zabrzanie odwrócili wynik i wygrali 2:1.

Rywalizacja z Cracovią. To jedna z tych okazji, po których możemy się tylko złapać za głowę i nic nie powiedzieć. Karol Niemczycki wybronił strzał, którego nie miał prawa wybronić. A właściwie to inaczej - Jankowski zmarnował setkę, którą powinien wykorzystać nawet z zawiązanymi oczami. Nie oglądaliśmy w tym spotkaniu bramek.

Na poniższych trzech obrazkach sytuacje z meczu z Lechią Gdańsk. Na początek Jankowski z kilku metrów po lewej stronie boiska:

Teraz Forsell główką obok bramki:

I na sam koniec strzał Matrasa, po którym piłka zatrzymała się na poprzeczce. A to i tak jedynie promil sytuacji, które Stal sobie stwirzyła. Większość z nich nie była dogodna, ale sprawiała duże zagrożenie, jak choćby uderzenia z dystansu Petteriego Forsella. Oblężenie Częstochowy skończyło się fiaskiem, mielczanie przegrali 0:1, mimo że oddali trzy razy więcej strzałów niż Lechia.

I ostatni dotychczasowy mecz. Przy stanie 1:0 w dogodnej sytuacji znalazł się Mateusz Mak, ale uderzył obok dalszego słupka.

15 minut później, ten sam rejon boiska, ten sam Mateusz Mak i taki sam koniec akcji - nie ma bramki. Miejsca miał multum, mógł zrobić cokolwiek, a uderzył wprost w nogi Frantiska Placha.

Piłkarze Stali w tym spotkaniu chyba licytowali się na to, kto zmarnuje najlepszą sytuację. A jako że Maciej Jankowski jest w tym specjalistą, więc też dołożył swoje trzy grosze. Plach na łopatkach, piłka na głowie "Jankesa" i co? No w zasadzie nic, bramkarz Piasta się wybronił. Wciąż 1:0.

Stal powinna przez pierwszą godzinę gry strzelić co najmniej cztery gole i położyć Piasta na łopatki. Patelni miała co nie miara, a i tak dostała w łeb, bo gliwiczanie szybko wynik odwrócili. Przypomniało się spotkanie z Górnikiem Zabrze, Z tym, że tutaj mielczanie mogli jeszcze rzutem na taśmę wyrównać, ale Mateusz Żyro nie trafił czysto w piłkę. Potem próbował poprawić, strzał oddał jeszcze Łukasz Zjawiński, ale wynik się nie zmienił. W czapę.

Widać, jak na dłoni, że przy lepszej skuteczności Stal mogła większość tych spotkań wygrać. Wystarczyło dobić Górnika i Piasta, kiedy nadarzały się okazje oraz spuentować świetną pierwszą połowę z Lechią zanim gola strzelił Łukasz Zwoliński. Tylko tu wracamy do punktu wyjścia - by spuentować, trzeba mieć kim to zrobić. Maciej Jankowski miał być wzmocnieniem ofensywy, ale to na razie on marnuje najwięcej sytuacji. Jeśli w Mielcu objawi się dzisiaj ktoś, kto ma dobrze nastawiony celownik, to zwycięstwo z Podbeskidziem będzie realnym scenariuszem. A jeśli nie, wśród podopiecznych Leszka Ojrzyńskiego może zapanować konsternacja. Wszak bezpieczne miejsce jeszcze bardziej się oddali.


KOMENTARZE

Stwórz konto



Zaloguj się na swoje konto




Nie masz konta? Zarejestruj się