Thursday, 7 July 2016, 7:10:14 pm


Autor zdjęcia: Własne

Runjaic: Kozłowski to wyjątkowy talent. Pekhart: Byłbym gotów zerwać kontrakt. Magiera: Brakowało mi ligowej rutyny

Autor: zebrał Mariusz Bielski
2021-04-16 07:45:32

Dlaczego Kozłowski to wyjątkowy talent? Co musiałoby się stać, aby Pekhart zerwał kontrakt z Legią? Czemu rodzina Gąsiora jest niezadowolona z podjętej przez niego pracy w Mielcu? Jak bardzo musi zmienić się Skorża? Jak z Bełchatowem pożegna się Raków i na jakim etapie są prace na stadionie w Częstochowie? Jak Farjaszewski odmienił Wartę?

PRZEGLĄD SPORTOWY

„Korzyści z karuzeli”

„Jak będzie ze szkoleniowcami, którzy właśnie podjęli pracę? Trenerska karuzela, która w ekstraklasie długo kręciła się dość spokojnie, w drugiej połowie marca gwałtownie przyspieszyła. Najpierw spadł z niej Bogdan Zając (Jagiellonia), zaraz po nim Vitezslav Lavička (Śląsk), potem Dariusz Żuraw (Lech), a w tym tygodniu dołączyli do nich Leszek Ojrzyński (Stal) i Radosław Sobolewski (Wisła Płock). Wskoczyli na nią kolejno: Rafał Grzyb (choć to rozwiązanie tymczasowe, ale np. Hans-Dieter Flick w Bayernie też miał być tymczasowym szkoleniowcem), Jacek Magiera, Maciej Skorża, Włodzimierz Gąsior i Maciej Bartoszek. W ostatnim miesiącu było w ekstraklasie więcej zmian niż wcześniej od początku rozgrywek, gdy doszło „tylko” do czterech roszad.”

Więcej TUTAJ

***

„Covid nie daje im grać”

„Wczoraj ukazała się informacja o odwołaniu kolejnego spotkania Słoni. Jeśli następne w terminarzu (24.04 z GKS Jastrzębie) dojdzie do skutku, to piłkarze Mariusza Lewandowskiego będą pauzować równo miesiąc. – Nie jest to łatwa sytuacja dla trenerów i piłkarzy. Mikrocyklem treningowym nie wszystko da się nadrobić. Sparing i wewnętrzne gry nie dają tyle, ile mecz ligowy. W I lidze zdarzają się pojedyncze przypadki przekładania meczów, ale w przypadku Termaliki liczba tych spotkań niepokojąco rośnie – mówi Janusz Kudyba, były piłkarz, a obecnie komentator Polsatu Sport.”

Więcej TUTAJ

***

„Potrzeba dobrej zmiany”

„49-latek w pewnym momencie stał się szkoleniowcem trudnym w relacjach z otoczeniem. Kiedy z sukcesami pracował w Wiśle, dyrektorem sportowym klubu był Jacek Bednarz. To on sprowadzał trenera na Reymonta i on chciał razem z nim zbudować zespół mogący spełnić marzenie Bogusława Cupiała, ówczesnego właściciela Białej Gwiazdy, o awansie do Ligi Mistrzów. Początkowo wszystko układało się nieźle. Zgrzytać zaczęło później. W pewnym momencie dochodziło do kuriozalnych sytuacji, kiedy szkoleniowiec już po jednych zajęciach odrzucał przyprowadzanych przez dyrektora sportowego zawodników. Apogeum konfl iktu nastąpiło po słynnej porażce Wisły z Levadią Tallin. Bednarz miał ostrzegać Skorżę już na etapie przygotowań do meczu, że te rozpoczynają się za późno i drużyna nie zdąży złapać dobrej formy. Ale trener poszedł własną ścieżką, a kiedy w beznadziejnym stylu odpadł z eliminacji Ligi Mistrzów, miał usprawiedliwiać porażkę brakiem transferów. Bednarz zapłacił za to głową, a Skorża dalej pracował w Krakowie.”

Więcej TUTAJ

***

„Pożegnanie z Bełchatowem”

„Od 21 października 2019 do 4 lipca ubiegłego roku nie przegrali tam jedenastu spotkań z rzędu (8 zwycięstw i 3 remisy). Gościnność Gieksa Areny musiała trwać dłużej niż przewidywano, ponieważ z powodu pandemii koronawirusa wydłużyły się procedury związane z przeprowadzeniem przetargów na modernizację obiektu przy ulicy Limanowskiego. Teraz prace są już na wykończeniu. Gdyby nie załamanie pogody, być może spotkanie z Lechem odbyłoby się już w Częstochowie. Na finiszu jest m.in. remont szatni i samego budynku klubowego. Zakorzenia się również trawa na nowej głównej płycie boiska. Częstochowa czeka na spotkanie ekstraklasy od 7 czerwca 1998 roku i porażki 0:2 z Pogonią Szczecin. minęło ponad 22 lata i 10 miesięcy. Teraz planowana inauguracja przebudowanego stadionu ma przypaść na następne domowe spotkanie Rakowa – ze Śląskiem Wrocław (23 kwietnia, godz. 18.00). To dość symboliczny rywal, biorąc pod uwagę fakt, że jego obecnym szkoleniowcem jest wychowanek Rakowa Jacek Magiera.”

Więcej TUTAJ

***

„Z ograniczonym zaufaniem”

„Według trenera Pogoni na wszystko trzeba zasłużyć. Karierę  zawodową zaczął od sprzedawania reklam i ubezpieczeń, później jako szkoleniowiec SV Darmstadt sam musiał przywieźć i poskładać meble czy chwycić za łopatę i łatać boisko, które zryły krety. Niczego nie dostał w życiu za darmo, więc też nie zamierza dawać innym czegokolwiek, o ile w jego mniemaniu na to nie zapracowali. „Starzy” zdążyli pokazać, że warto na nich stawiać. Młodzi nie i z pokorą  powinni dzień po dniu to pokazywać. Tak myśli. Trzeci – Niemiec bardzo uważa, by młodzież stała twardo na ziemi. Zespół widzi, że w pewnym sensie trochę się obawia, iż kiedy da młokosowi palec, ten zaraz będzie chciał całą rękę. Szkoleniowiec trochę traktuje ich jak tykające bomby, które mogą wybuchnąć w każdej chwili. Dlatego szczególnie ceni młodych, którzy cierpliwie robią swoje, jak kiedyś Sebastian Walukiewicz czy ostatnio Kacper Smoliński. Nieprzypadkowo ten drugi w tym sezonie zgromadził więcej minut od Kozłowskiego, bezapelacyjnie uważanego za zdolniejszego, ale przy tym bardziej krnąbrnego.”

Więcej TUTAJ

***

„Tomas Pekhart: Byłbym gotów zerwać kontrakt”

„Pana najważniejszy moment w Legii?
Przypomniałem historię o dramatycznych okolicznościach, w których sprowadziłem do Warszawy żonę i trzymiesięczną wtedy córkę. Urodziła się w grudniu i przez pierwsze tygodnie pozostawała z mamą na Wyspach Kanaryjskich. 23 lutego, dzień po ligowym debiucie i golu z Jagiellonią, poleciałem do Madrytu załatwić dziecku paszport i uporządkować sprawy papierkowe. 7 marca dziewczyny wróciły z Las Palmas do Pragi i okazało się, że lada moment zostaną zamknięte granice. Dzień przed lockdownem przeniosłem się z hotelu do mieszkania w Warszawie i natychmiast ruszyłem do Legnicy, gdzie w środku nocy spotkałem żonę oraz córkę i razem przyjechaliśmy do stolicy. Nad ranem wprowadziliśmy się do mieszkania, w którym było tylko łóżko. Odetchnąłem z ulgą, sprowadzenie rodziny do Warszawy było najważniejszym momentem w Warszawie. Zaczął się lockdown i nikt wtedy nie wiedział, ile potrwa izolacja. Czasem myślałem, co mogłoby się wydarzyć, gdybym musiał zostać sam, nie wiadomo, na jak długo. Nie wahałbym się chyba zerwać kontraktu z Legią – wszystko po to, by być z rodziną, która jest dla mnie najważniejsza. Bez nich czułbym się jak w więzieniu. Na szczęście nie ma tematu.”

Więcej TUTAJ

***

„Żona i dzieci protestowały”

„Wiek to tylko liczba, Gąsior stary się nie czuje. Laptop nie służy mu jako podstawka do kwiatka, ale do czytania analiz meczowych. SMS-y pisze, maila ma. Ale własne zasady też. Piłkarze, którzy z nim pracowali w przeszłości, zapamiętali go tak: opuszczał okulary nisko na nos, siadał z nimi w szatni, patrzył, jak wpatrzeni są w świecące ekrany, i powtarzał: „Ja to nie rozumiem tych komórek. Wy ze sobą już nie rozmawiacie!”. Uwielbiał kawę, zwłaszcza latte, którą mógłby pić litrami. Kiedyś podczas dalekiej podróży na mecz do Koszalina wypił ich aż dziesięć, ale teraz zapewnia (rozmawiamy ok. godz. 16.00), że trzyma w ręku dopiero drugą. Ale Gąsior zapamiętany został przede wszystkim z butów. U każdego piłkarza musiały być nieskazitelnie czyste. – Potrafi ł zrugać zawodnika, który wyszedł na trening w brudnym obuwiu – przypomina sobie były pomocnik Stali, a dziś Zagłębia Lubin Jakub Żubrowski. – To było dla niego największe zło. Kiedyś Jacek Magiera powiedział jakiemuś piłkarzowi, że jeśli nie posprząta auta, taki sam bałagan będzie miał w życiu. I myślę, że trenerowi właśnie o to chodziło, gdy kazał nam czyścić buty – dodaje Jan Grzesik z Warty Poznań.”

Więcej TUTAJ

***

„Akcje ratunkowe mistrza”

„Ostatni mecz na ławce Śląska zagrał z Szombierkami Bytom (1:1) i właśnie z tego klubu dostał ofertę. – Mieliśmy dogadać szczegóły, gdy skończy się ligowa jesień. No i po ostatnim grudniowym meczu wybierałem się z Wrocławia odwiedzić rodziców w Rudzie Śląskiej, kiedy zadzwonił Marian Olejnik, kierownik Górnika Zabrze. – Do Rudy pan jedzie? To zapraszam po drodze do nas na stadion na kawę – wspomina trener. No i tak się przy tej kawie zasiedział, że rozstanie z Górnikiem nastąpiło dopiero po ponad dwóch latach. – Miałem opory, żeby wtedy przyjmować ofertę z Zabrza, bo jednak byłem już po wstępnym słowie z Szombierkami, ale prezes Zbigniew Klonowski, do którego zaprowadzili mnie działacze zaproponował mi takie warunki, że musiałem od razu się zgodzić. Za chwilę odezwały się Szombierki i dały jeszcze lepszą ofertę, ale było już za późno, związałem się z Górnikiem – wspomina Żmuda.”

Więcej TUTAJ

***

„Warta występuje z brzegów”

„Farjaszewski zjawia się niespodziewanie. Jest właścicielem firmy BF Promotion z Lubonia zajmującej się produkcją i importem gadżetów reklamowych, przeważnie z Azji. W fi rmie zatrudnia 25 osób, a ma przejąć klub ze 106-letnią tradycją. Klub, co tu kryć, mało atrakcyjny – dla inwestora. Bez wsparcia ze strony miasta, bez dochodów z dnia meczowego, bez infrastruktury (stadion odbiegający choćby od I-ligowych standardów), za to z ciągłymi problemami. Nie były jasne przyczyny, dla których Farjaszewski zdecydował się odkupić udziały od Pyżalskich. Zainwestował w klub z ograniczoną liczbą kibiców, prowadzący żywot w cieniu Lecha i drużyną rokującą co najwyżej na bycie średniakiem w I lidze. Tajemniczy w piłkarskim światku inwestor na pierwszej konferencji prasowej zdradził część składu swojej drużyny. – W kwestiach dotyczących przejęcia Warty niezwykle merytorycznie pomagali mi Artur Meissner od strony prawnej i Sebastian Miroński od strony piłkarskiej – wymienił młody biznesmen.”

***

„Tomasz Marzec: Zespół potrzebował wstrząsu”

„Dlaczego zdecydowaliście o rozstaniu z trenerem Radosławem Sobolewskim? Przeważyła seria ośmiu meczów bez zwycięstwa?
Nie da się ukryć, że tak było. Patrzymy też na sytuację w tabeli i na bieżąco ją analizujemy. Z dyrektorem sportowym Pawłem Magdoniem chcieliśmy, żeby trener Sobolewski prowadził zespół do końca sezonu. W ostatnich tygodniach sytuacja nie poprawiała się z każdym kolejnym meczem. Pojawiało się napięcie. Pamiętając o nerwowych końcówkach poprzednich sezonów, chcieliśmy tego uniknąć. Uznaliśmy, że zespół potrzebuje wstrząsu. Dlatego pojawiła się decyzja, żeby pożegnać się z trenerem wcześniej, niż planowaliśmy. Nie chcieliśmy drżeć o utrzymanie do ostatniej kolejki.

To, że w trakcie konferencji prasowej przed meczem z Pogonią Szczecin (0:2) Radosław Sobolewski powiedział, że po sezonie odejdzie z klubu, bo nie przedłuży kontraktu, wpłynęło na decyzję o wcześniejszym rozstaniu?
Już przed samym meczem w Szczecinie trener Sobolewski powiedział przed kamerami Canal+, że chciał swoimi słowami jeszcze bardziej zmotywować zawodników w szatni. Według mnie to się niestety nie udało. Strona mentalna w spotkaniu z Pogonią była na słabym poziomie. Czy to przyspieszyło decyzję o szybszym rozstaniu? Niekoniecznie. Decyzja była bardziej związana z wynikami i postawą zespołu. Liga nabiera tempa. W tydzień rozegramy trzy mecze. Teoretycznie był to więc ostatni dobry moment na zmianę szkoleniowca, bo później mogłoby się okazać, że jest za późno i znów mielibyśmy nerwową końcówkę sezonu.”

Więcej TUTAJ

***

„Białystok czeka na trafienia Imaza”

„Jeśli jakiś siwy włos pojawił się ostatnio na jego skroni, można założyć, że to z powodu nieskuteczności i stanu zdrowia napastników. Obie białostockie strzelby – Jesus Imaz (10 goli) oraz Jakov Puljić (9 goli) – zmagały się z koronawirusem, a ten drugi chwilę po uporaniu się z nim doznał urazu. W starciu z Cracovią Imaz był aktywny pod bramką przeciwnika, choć bez efektu. W przeszłości Hiszpan miewał dłuższe przerwy bez gola – obecnie na trafi enie czeka od 14 lutego i zremisowanego 1:1 meczu z Legią Warszawa – a gdy w końcu odpalił – strzelał jak na zawołanie. W poprzedniej rundzie zaskoczył bramkarza Wisły Płock w efektownie wygranym przez Jagę spotkaniu. 5:2 to najwyższa wygrana sezonu ekipy ze stolicy Podlasia. Tamten gol Imaza był jego jednym z sześciu strzelonych w siedmiu następujących po sobie spotkaniach.”

Więcej TUTAJ

***

„Głowa odblokowana”

„Gdzieś z tyłu głowy siedział mi ten brak trafi enia. Z drugiej strony wiedziałem, że prędzej czy później ten moment nastąpi. Strzelałem już gole choćby w meczach Pucharu Polski, więc to była tylko kwestia czasu. Muszę powiedzieć, że była to inna sytuacja niż te, które miałem dotychczas. Praktycznie po raz pierwszy się zdarzyło, że znalazłem się sam na sam z bramkarzem. W seniorskiej piłce raczej trafiałem z dystansu – zwraca uwagę Makowski. Problem w tym, że w tym sezonie Lechia już nie zagra we Wrocławiu, który jest szczęśliwym miejscem dla młodzieżowca. To tam debiutował w pierwszym składzie gdańszczan 30 listopada 2018 roku. – Tak, można powiedzieć, że Wrocław mi sprzyja. Jest to dla mnie jakiś talizman – przyznaje.”

Więcej TUTAJ

 

SPORT

„Sylwester Czereszewski: Zwolnienie Ojrzyńskiego było zaskoczeniem”

„Przechodząc do Ojrzyńskiego - w 2016 roku zwolniono go z Górnika Zabrze. W jego miejsce zatrudniono ważną dla klubu postać, Jana Żurka. Zabrzanie z hukiem spadli z ligi. To samo czeka Stal Mielec?
Z perspektywy czysto piłkarskiej ta zmiana była zaskoczeniem. Oglądałem ostatnie spotkania Stali, między innymi z Wartą Poznań. Mielczanie mogli to spotkanie przegrać, równie dobrze mogli je jednak wygrać. Stal cały czas ma kontakt z zespołami, które walczą o utrzymanie. Zresztą Ojrzyński sprawdza się jako „strażak”. Z drugiej strony trzeba spojrzeć na to, że Stal personalnie ma najsłabszy skład w lidze, choć oczywiście nie oznacza to, że ma ona spaść. Choć wygląda to tak, jakby zmiana Ojrzyńskiego na Włodzimierza Gąsiora była pogodzeniem się zarządu klubu ze spadkiem i poszło o redukcję kosztów na najbliższe miesiące, choć na pewno tak nie jest. Nie do końca to rozumiem.

Wcześniej zwolniono Dariusza Żurawa i zatrudniono Macieja Skorżę. To jego drugie podejście do Lecha. Poprzednie zaowocowało ostatnim mistrzostwem dla „Kolejorza”. Powrót do Lecha ma sens?
Bierzmy przykład z zespołów grających w najlepszych ligach. Trenerzy tam wracają i okazuje się, że jest to strzał w „10”. Gdy oglądałem spotkania poznaniaków w europejskich pucharach, mimo że nie wyszli z grupy, to fajnie zaprezentowali się w kilku spotkaniach. Później każdy chyba czekał, że po Lidze Europy zaczną gonić czołówkę i Legię. Nikt więc chyba się nie spodziewał, że pójdzie to w tak złym kierunku. Uważam, że taki klub jak Lech nie może czekać z założonymi rękami.”

***

„Z lekka im się polepszyło”

„W Lubinie nie było kilku innych zawodników, którzy grali w tym sezonie, również w tej rundzie, całkiem sporo. Gergoe Kocsis zmaga się z problemami mięśniowymi. Podobnie, jak w przypadku Rundicia, jest już lepiej, ale również jego występ w dzisiejszym meczu stoi pod znakiem zapytania. Inaczej sprawa wygląda w przypadku dwóch kolejnych, ważnych piłkarzy. Marko Roginić przed meczem z Zagłębiem zmagał się ze stłuczeniem mięśnia. Wrócił już do treningów i będzie dziś brany pod uwagę przy ustalaniu składu. Przeciwko wiceliderowi ze Szczecina nawet na ławce rezerwowych nie usiądzie z kolei Siergiej Miakuszko. Skrzydłowy z Ukrainy, który z Wisłą Kraków dał dobrą zmianę i mógł nawet strzelić bramkę, ma problemy zdrowotne innego rodzaju i jego występ jest wykluczony. Być może zawodnik ten wróci do składu na następny mecz – ze Śląskiem Wrocław.”

***

„Czas poprawić nastroje”

„Nie znam ich trenera, ale z tego co zauważyłem, grają trójką z tyłu. Myślę, że będą aktywni w grze do przodu i szybko będą chcieli dostarczyć piłkę od obrońców do napastników. Mają dobrych i doświadczonych piłkarzy, dlatego musimy uważać i grać swoje - analizował Chudy, który jest świadomy tego, kto w teorii może zagrażać mu najbardziej. Erik Exposito to najlepszy strzelec WKS-u, który w 21 spotkaniach zdobył 7 goli, w tym dwa dublety. Wynik może nie jest imponujący, bo w praktyce oznacza, że Hiszpan do siatki nie trafiał w 16 meczach, w których wystąpił, jednak w dwóch poprzednich kolejkach (czyli już za kadencji Magiery) wpisywał się na listę strzelców. - To jest ich napastnik numer jeden. Mocno na niego liczą, ale wierzę w to, że razem z chłopakami wyeliminujemy go i że opuści Zabrze z pustymi rękami - dodał słowacki golkiper.”

***

„Wciąż blisko siebie”

„Podium jest możliwe. Zaczęliśmy ten sezon naprawdę źle, ale nie traciliśmy pewności siebie, wiedzieliśmy na co nas stać. Nasza gra wyglądała nieźle, dobrze czuliśmy się na boisku i w szatni. Z upływem czasu pięliśmy się wyżej w tabeli, a teraz to podium jest w naszym zasięgu – streszcza obecny sezon Tiago Alves. Portugalczyk, tak jak cały zespół po słabszym okresie, grał naprawdę dobrze, ale niedawno musiał leczyć uraz. Teraz chce pomóc drużynie w walce o jak najwyższe miejsce. – Zrobimy wszystko, aby zakończyć sezon na jak najwyższym miejscu. Zostało jeszcze kilka ważnych meczów do końca. Myślę, że z biegiem czasu stawaliśmy się lepsi, bardziej zgrani, bo nauczyliśmy się pracować w zespole i poznaliśmy, kto jak porusza się po boisku. Wszystko zależy od nas – mówi Portugalczyk.

***

„Rewanże i rozliczenia”

„Skończyłem jedną pracę, podjąłem drugą i teraz to jest najważniejsze. Zrobię wszystko, by wygrał mój obecny zespół. A żadnego dylematu etycznego nie będzie, bo z Arki odszedłem w przerwie zimowej. To nie był „transfer” z tygodnia na tydzień. Teraz jest tam nowy trener, grupa nowych zawodników, a cała moja wiedza na temat obecnej formy Arki pochodzi z obserwacji tej drużyny w czasie ostatnich meczów. Przypomina się w tym momencie historyczna ciekawostka. W latach siedemdziesiątych znany trener lokalnych drużyn w regionie łódzkim Janusz Cecherz (ojciec Przemysława) prowadził jednocześnie drużyny z Koluszek i Niewiadowa w piotrkowskiej okręgówce. Gdy doszło do meczu tych zespołów, trener został w domu i na mecz w ogóle nie przyszedł…”

***

„Większe pole manewru”

„Trener Kazimierz Moskal może nieco odetchnąć. Szkoleniowiec sosnowiczan będzie miał znacznie większe pole manewru przy ustalaniu składu Zagłębia na niedzielny mecz z GKS-em Bełchatów. Do gry wracają Szymon Sobczak, Michał Masłowski oraz Nikolas Korzeniecki. Poza składem są kontuzjowani Mateusz Szwed i Szymon Pawłowski oraz zawieszony przez władze klubu Patryk Małecki. Sobczak odpokutował karę za czerwoną kartkę w meczu ze Stomilem i najpewniej zastąpi na szpicy Goncalo Gregorio. Portugalczyk w dwóch ostatnich meczach dostał szansę gry w wyjściowej jedenastce, ale mimo to nadal nie może przełamać strzeleckiej niemocy i w niedzielę rozpocznie mecz na ławce rezerwowych. Sobczak, który w Sosnowcu gra od wiosny bieżącego roku, jeszcze nie wpisał się na listę strzelców i najwyższa pora, aby w tej materii coś drgnęło.”

 

SUPER EXPRESS

„Jacek Magiera: Chcę, by Śląsk miał wielu kadrowiczów”

„Wrócił pan do piłki klubowej po ponad trzech latach przerwy. Brakowało panu ekstraklasy, codziennej pracy z zespołem?
I tak, i nie. Przede wszystkim przez cały ten czas byłem w piłce zawodowej, pracując w młodzieżowych reprezentacjach Polski. Nie ukrywam jednak, że brakowało mi cotygodniowych meczów. Cieszę się, że udało mi się wrócić do piłki ekstraklasowej, bo w ostatnim czasie był to jeden zmoich celów. Od początku powtarzałem zresztą, że docelowo widzę siebie w piłce seniorskiej.

Można zatem powiedzieć, że była to główna przyczyna pańskiego odejścia z kadry do lat 19?
Zdecydowanie nie. Gdyby Komitet Wykonawczy UEFA nie odwołał tegorocznych mistrzostw Europy do lat 19, z pewnością nie byłoby tematu mojego powrotu do piłki klubowej. Przynajmniej do czerwca. Tak czy inaczej po niedoszłych mistrzostwach Europy planowałem rozstać się z kadrą U-19, a cała sytuacja tylko przyspieszyła moją decyzję.”

Więcej TUTAJ

***

„Kosta Runjaic: Kozłowski to wyjątkowy talent”

„Kacper Kozłowski trafił do reprezentacji Polski. To najbardziej utalentowany piłkarz, z którym pan pracował?
Kacper to wyjątkowy talent, urodził się w 2003 r., więc jest jeszcze bardzo młody i dopiero na początku kariery seniorskiej. Do tej pory pracowałem z wieloma talentami, jak Florian Neuhaus, Kerem Demirbay, Danny Latza, Willy Orban czy nasi chłopcy z Pogoni, Piotrowski i Walukiewicz. Stawiałem przed nimi wyzwania, wspierałem ich i musiałem oceniać, i podejmować decyzje w zależności od poziomu ich sprawności, rozwoju indywidualnego, pozycji. Kacper trenował z nami od czasu do czasu, gdy miał 15 lat, i już wtedy pokazał klasę. Jeśli wszystko pójdzie optymalnie z jego punktu widzenia, tzn. nie będzie więcej wypadków samochodowych – oczywiście mówię półżartem – i ominą go poważne kontuzje, to w ciągu najbliższych 1–2 sezonów zobaczymy go grającego w jednej z czołowych lig Europy.”

Więcej TUTAJ


KOMENTARZE

Stwórz konto



Zaloguj się na swoje konto




Nie masz konta? Zarejestruj się