Thursday, 7 July 2016, 7:10:14 pm


Autor zdjęcia: Tomasz Kudala / PressFocus

Lopes za trzy i w stolicy powoli chłodzą szampany. Piast 0:1 Legia

Autor: Andrzej Cała
2021-04-21 22:45:00

Legia mocno ostatnio wyhamowała na drodze do mistrzostwa. Piast z kolei, po raz nie wiadomo już który, zadziwia piłkarską Polskę konsekwentnym punktowaniem i tym, że po beznadziejnym starcie sezonu, włączył się do walki o puchary. Spotkanie w Gliwicach ważyło naprawdę sporo i emocji w nim nie brakowało.

Po dwóch słabych meczach, trener Michniewicz, który tym razem (podobnie będzie zresztą w weekend w Gdańsku) obserwował mecz karnie z trybun, postanowił trochę pozmieniać w składzie. Na ławce zostali m.in. kluczowi dla gry Legii Luquinhas i Martins, szansę od początku dostali zaś Hołownia, Gwilia oraz Lopes. Wojskowi wyszli ofensywnie usposobieni, ale nie przełożyło się to znacząco na liczbę dobrych okazji bramkowych. Lopes i Pekhart w zasadzie nie współpracowali ze sobą, byli dwoma ciałami obcymi. Jeśli dochodzili do sytuacji (przede wszystkim Czech), bylo to zasługą dobrej pracy wahadłowych albo Gwili, który dzisiaj był niezwykle aktywny, jednak równie mocno irytujący. Legia przeważała, często strzelała w kierunku bramki Placha, lecz skuteczność wołała o pomstę do nieba. Ponadto kolejny wyśmienity mecz zaliczył, najlepszy dzisiaj na placu, słowacki bramkarz. 

Hat-tricka mógł dzisiaj zaliczyć Pekhart, ale czeski napastnik mocno ostatnio spuścił z tonu. Przez wiele tygodni trwającego sezonu snajper potrafił z połowy dobrej okazji strzelić dwie bramki, w Gliwicach zaliczył kolejny pusty przelot. Okazało się jednak, że nosa miał trener Michniewicz, który do gry wystawił obok Pekharta Lopesa, trzymając go w dodatku na boisku . Portugalczyk w 75 minucie zrobił to, co do tej pory wyróżniało właśnie… Czecha - kapitalnie wyszedł do główki po centrze Juranovicia, puścił piłkę w kozioł i przełamał beznadziejną serię Legii bez strzelonego gola w lidze. 

Piast w środowy wieczór grał dokładnie tak, jak nas przyzwyczaił pod wodzą Waldemara Fornalika. Nie stwarzał wielu okazji, lecz bronił się mądrze, licząc na szybkie kontry z udziałem Alvesa i Świerczoka. Właśnie ta dwójka kilkadziesiąt sekund przed golem na 0:1, mogła napocząć gości, lecz portugalski napastnik Piasta fatalnie skiksował, marnując wymarzoną sytuację. Nie byłby to jednak rezultat oddający należycie wydarzenia na boisku. Gliwiczanie zostali zdominowani przez Legię, która na mini kryzys zareagowała w najlepszy możliwy sposób.

Piast Gliwice - Legia Warszawa 0:1 (0:0)

0:1 Lopes 75’ (asysta Juranović)

Piast: Plach 8 - Huk 4, Malarczyk 4, Czerwiński 4 - Konczkowski 3, Sokołowski 3 (72’ Jodłowiec), Chrapek 4 (82’ Milewski), Holubek 3 - Steczyk 3 (73’ Pyrka), Alves 2 (76’ Badia) - Świerczok 4 (76’ Żyro)

Legia: Boruc 5 - Jędrzejczyk 5, Wieteska 5, Hołownia 5 - Juranović 7, Slisz 5, Mladenović 4 - Kapustka 4 (57’ Luquinhas 5), Gwilia 3 (57’ Martins 5) - Lopes 6 (82’ Kostorz), Pekhart 4

Sędziował: Kos (Wejherowo)
Ocena: 4

Żółte kartki: Chrapek, Milewski - Lopes
Piłkarz meczu: Plach


KOMENTARZE

Stwórz konto



Zaloguj się na swoje konto




Nie masz konta? Zarejestruj się