Thursday, 7 July 2016, 7:10:14 pm


Autor zdjęcia: Własne

Błoński: Przesmycki powinien zostać trwale odsunięty. Skorża: Nabraliśmy lekkości. Boniek: Superliga chciała zabrać marzenia

Autor: zebrał Mariusz Bielski
2021-04-22 07:30:01

Dlaczego Przesmycki powinien zostać odsunięty z polskiej piłki? Z czego cieszy się Skorża? Co o projekcie Superligi sądzi Boniek? W czym objawia się bezradność Hyballi? Co z przyszłością Piotra Plewni w Odrze? Zapraszamy na dzisiejszą prasówkę.

PRZEGLĄD SPORTOWY

Błoński o zawieszeniu Michniewicza

„Niepoważny gość, rozmawiamy, a on uwagę zwraca. Debile – rzucił Michniewicz do kierownika Legii Konrada Paśniewskiego. – Nie do pana mówię, do Konrada – dodał trener. Za chwilę dostał czerwoną kartkę. Całą sytuację można obejrzeć, została nagrała przez kamerę legia.com. Komisja Ligi odsunęła szkoleniowca Legii od dwóch meczów, choć mogła pozytywnie rozpatrzeć odwołanie poszkodowanego. Kolegium Sędziów, któremu przewodzi Zbigniew Przesmycki „nie dopatrzyło się rażącego błędu sędziego”. Przewodniczący, którego dni są policzone, działa w myśl powiedzenia „po mnie choćby potop”. Robi, co chce. Dlatego to on zasłużył na trwałe odsunięcie od polskiej piłki.”

***

„Bezradny Hyballa”

„Natomiast w Wiśle sprawy komplikują się coraz mocniej. Łatwo wcześniej zauważalna fascynacja trenerem Peterem Hyballą przemienia się w nieufność i narastający niepokój. Bez wątpienia jego dość niekonwencjonalne metody w prowadzeniu drużyny i sławetny gegenpressing przestały być atrakcyjne. W Lubinie wiślacy musieli pokazać, że nadal – mimo pewnych problemów – rozumieją szkoleniowca i potrafi ą iść za jego głosem. Pokazali jednak coś dokładnie odwrotnego – że od trenera coraz bardziej się oddalają. Co prawda pojawienie się na ławce Jakuba Błaszczykowskiego oznaczało, że i trener znowu próbuje doceniać obecne piłkarskie walory współwłaściciela klubu, choć z drugiej strony nie był to jednak wyjściowy skład...”

***

„Marcin Smoliński: Liczyłem na wsparcie Kowalczyka, ale nie dostałem go”

„Od początku porównywano mnie z »Kowalem«, czyli Wojtkiem Kowalczykiem. On może tego nie pamiętać, ale ja pamiętam doskonale. Kiedy w sumie jako dzieciak trafi łem do dorosłej Legii, liczyłem na jego wsparcie. Ale nie dał mi go. Miał pretensje za jakiś mecz z podwórka. Dlatego nigdy nie było między nami koleżeństwa, a przekreśliło je spięcie. »Zobaczymy, kiedy zagrasz!” – pogroził, a ja wypaliłem: »Ja przynajmniej nie podlizywałem się trenerom!«. Może zbyt brutalnie, ale taki mam charakter. Wychowałem się na takim osiedlu… z zasadami.”

***

„Rewolucja dwudniowa”

„Czy to koniec zamieszania? Wszystko wskazuje na to, że nie. – Jeszcze wiele się może wydarzyć. Nie chcę komentować tematu Superligi – stwierdził Ronald Koeman, szkoleniowiec Barcelony. A że Holender mówił to już po tym, jak z udziału w nowym tworze wypisali się właściwie wszyscy zainteresowani, może to świadczyć o tym, że Perez z Agnellim wciąż kombinują, jak przepchnąć swój projekt. Jeśli nie teraz, to za kilka lat (…) Bardzo możliwe, że do kolejnej próby rewolucji dojdzie jeszcze przed wprowadzeniem w życie reformy Ligi Mistrzów, która przy całym zamieszaniu związanym z Superligą przeszła nieco niepostrzeżenie, a nowe zasady tych elitarnych rozgrywek niewiele się różnią od tego, co proponowali działacze dwunastu klubów.”

Więcej TUTAJ

***

„Lewy będzie bardziej wypoczęty”

„W obecnym sezonie Lewandowski rozegrał 36 spotkań we wszystkich rozgrywkach klubowych (w tym 25 w Bundeslidze). Dojdą do tego maksymalnie cztery mecze w lidze (o ile nie będzie pauzował za kartki) i to wszystko, bo Bayern odpadł w 1/4 fi nału Ligi Mistrzów z PSG, a w Pucharze Niemiec sensacyjnie przegrał w II rundzie po rzutach karnych z Holstein Kilonia. Licznik nie przekroczy 40 meczów. Przed EURO 2012, występując jeszcze w Borussii Dortmund, w sezonie rozegrał 47 spotkań, przed EURO 2016, już jako gracz Bayernu – 51, a przed mundialem w Rosji w sezonie 2017/18 zagrał dla klubu z Monachium 48 razy. Reprezentacja? W przypadku trzech poprzednich wielkich imprez Lewandowski przez cały sezon zagrał w niej po osiem razy. Teraz ma sześć meczów dla Polski, więc jeśli wystąpi w obu spotkaniach towarzyskich przed EURO – 1 czerwca z Rosją i tydzień później z Islandią – wyrówna tę liczbę.”

Więcej TUTAJ

 

SPORT

„Ból i złość”

„To, o czym mówił trener, było widoczne na boisku. Nie bez kozery jednak Pogoń dysponuje najlepszą defensywą ligi, bo nieważne, jak górnicy rozgrywaliby akcje, prawie za każdym razem „portowcy” odcinali wszystkie linie podań. O ile Richmond Boakye w meczu ze Śląskiem był aktywny i miał jakieś okazje, to we wtorkowym starciu pożytku nie było z niego wcale. Neutralizowany był Jesus Jimenez, a najaktywniejszy Bartosz Nowak często był osamotniony i rzadko miał kogoś do pomocy. Ten 27-latek sam zresztą czasem mylił się w zagraniach, choć to on w trudnej sytuacji dostrzegł niepilnowanego Daniela Ściślaka, który zmarnował jedyną tak naprawdę dogodną sytuację Górnika w tym meczu.”

***

„Może być najlepszy”

„Trudną sztuką jest jednak znalezienie bramkostrzelnego napastnika tak, by budżet klubu nie został zbyt mocno nadszarpnięty. Dodatkowo zawodnik musi spełniać oczekiwania szkoleniowca względem taktyki. - To nie jest wbrew pozorom łatwa sprawa, by ściągnąć napastnika bramkostrzelnego i dobrego piłkarsko, który będzie realizował wszystkie zadania nakreślone przez trenera. Tak dotychczas wyglądały nasze działania transferowe, że musieliśmy ściągać zawodników nieoczywistych, takich, którzy nigdy nie strzelali dużo bramek i w których nikt specjalnie nie wierzył – mówił jakiś czas temu trener Rakowa, Marek Papszun. Dodatkowym aspektem, który utrudniał negocjacje z potencjalnymi snajperami są problemy infrastrukturalne, a więc brak stadionu. W poprzednim sezonie innym problemem był fakt, że częstochowianie byli beniaminkiem ligi i nie każdy wybrał ten kierunek.”

***

„Paradoks trzech bramek”

„Zrobiliśmy rzeczy, które następnie zaprocentowały np. w meczu z Wisłą Kraków. Nasze statystyki znacznie się poprawiły. To nie jest przypadek - wyjaśnił trener łatwość w dochodzeniu do klarownych okazji. - Staramy się teraz oddawać więcej strzałów, wykonywać więcej dośrodkowań. Staramy się atakować większą liczbą zawodników. Nie mamy jednak nic do stracenia i musimy punktować. Aby to robić, trzeba strzelać. Był w tej rundzie taki mecz, w którym rywal oddał dwa celne strzały i wygrał z nami 2:0. Być może wolałbym mieć mniej oddanych strzałów, ale punktować - przyznał opiekun drużyny z Bielska-Białej.”

***

„Nabrali lekkości”

„Biorąc pod uwagę organizację gry, była na niezłym poziomie, jednak kiedy Lechia przeważała i grała piłką, za dużo pozwalaliśmy zmieniać ciężar gry, nie odcinaliśmy dobrze i generalnie byliśmy zbyt spłaszczeni, przez co rywale dyktowali nam warunki. Był to trudny moment dla nas. Na szczęście utrzymywaliśmy dyscyplinę taktyczną, to było dla mnie bardzo ważne - dużo pracy w środkowej strefie i na skrzydłach. Cała drużyna naprawdę fajnie i bardzo ciężko pracowała. Takie momenty będą, ale bardzo się cieszę, że potrafiliśmy z tego wyjść. W II połowie gra się otworzyła, wyszliśmy wyżej, udało się kreować sytuacje. Bramki spowodowały, że drużyna nabrała lekkości, momentami miała radość z gry. Bardzo mnie to cieszy, widać, że zawodnicy tego potrzebują. Byliśmy skuteczni, wygraliśmy z bardzo dobrze zorganizowaną drużyną i trochę optymizmu w nas się pojawiło.”

***

„Zwariowane spotkanie”

„Trener wrocławian Jacek Magiera nie narzekał, że jego zespół stracił aż trzy gole. - W piłce nożnej chodzi o to, aby było widowisko i drużyny grały ofensywnie - powiedział 44-letni szkoleniowiec. - Zawsze będziemy się cieszyć, gdy strzelimy o jednego gola więcej niż przeciwnik. Na pewno rywal zbyt łatwo dochodził do sytuacji w naszym polu karnym. Musimy się rozwijać w fazie bronienia, mieć lepszą identyfikację krycia. Cieszę się z tego, że wybronione sytuacje w ostatnich sekundach pokazały ogromną determinację. To, co zrobiliśmy w ostatnich sekundach, to definicja determinacji, która powinna być standardem w drużynie Śląska.”

***

„Tomasz Lisiński: Odra idzie w dobrą stronę”

„Szukacie już na przyszły sezon trenera z licencją UEFA Pro, której nie ma Piotr Plewnia?
Do końca tego sezonu temat trenera jest zamknięty i żadnych zmian nie będzie. Piotr Plewnia dostał trzecią w swojej karierze szansę prowadzenia drużyny Odry i to ma być najdłuższy okres. Mamy zgodę PZPN, by trener Plewnia pracował samodzielnie do końca sezonu i z niej skorzystamy. Nie szukamy trenera. Co będzie od lipca? Zobaczymy.

Najbliższa przyszłość to otwarcie kopert z ofertami w przetargu na budowę stadionu, co ma się stać już w przyszłym tygodniu. Jak się pan na to zapatruje?
Śledzę sytuację na innych rynkach niż opolski, czytałem choćby o miejscu nam najbliższym, które przymierza się do budowy obiektu, czyli o Katowicach, które są krok przed nami, bo już po otwarciu kopert. Jesteśmy nastawieni optymistycznie. Ważne, by jak najlepszą ofertę złożyła dobra firma, gwarantująca jakość i terminowość wykonania. Mamy ten przetarg z tyłu głowy, to w końcu dla nas priorytet, jeśli myślimy o dalszym działaniu Odry. Pozostajemy w kontakcie z Zakładem Komunalnym, realizującym tę inwestycję, a także prezydentem Wiśniewskim. Wierzymy w dobre wieści, oczekiwane nie tylko przez Odrę, ale przede wszystkim mieszkańców miasta i regionu, którzy zasługują na stadion z prawdziwego zdarzenia.”

***

„Mario zatrzyma Słoniki?”

„W poprzednim sezonie obecnemu liderowi ani razu nie udało się złamać drużyny z Harcerskiej. Najpierw oba zespoły starły się w Niecieczy, zespół dowodzony wówczas przez trenera Jarosława Skrobacza wyjechał z punktem dzięki remisowi 2:2. GKS 1962 Jastrzębie dwukrotnie „gonił” wynik, na bramki strzelone przez Gergela i Martina Mikovicia odpowiedzieli Farid Ali i Jakub Wróbel. Drugi mecz rozegrany 19 lipca ubiegłego roku w Jastrzębiu Zdroju był popisem bramkarza gospodarzy, Mariusza Pawełka. Doświadczony golkiper był w nim klasą dla siebie, broniąc w nieprawdopodobnych sytuacjach i ratując swój zespół przed niechybną porażką.”

***

„Znów mecz z podtekstem”

„R adosław Mroczkowski prowadził Zagłębie w rundzie jesiennej minionego sezonu. Jego przygoda z sosnowieckim klubem nie trwała zbyt długo, choć zamierzenia były zgoła inne. Mroczkowski przejął zespół po spadku z ekstraklasy. Miał na nowo zespolić drużynę, umiejętnie wprowadzić młodych graczy do zespołu. Skończyło się na dziesięciu meczach ligowych, z których aż sześć razy Zagłębie schodziło z boiska pokonane. Czarę goryczy przelała przegrana 0:3 w Pucharze Polski z ŁKS-em Łódź, gdy na konferencji prasowej szkoleniowiec nie miał pretensji do zespołu, który zaprezentował się delikatnie mówiąc słabiutko. Pod wodzą Mroczkowskiego sosnowiczanie wygrali tylko dwa mecze.”

 

SUPER EXPRESS

„Młode wilki Sousy błyszczą”

„Prawdziwą furorę robi pomocnik Pogoni Kacper Kozłowski! Rewelacyjny 17-latek imponuje wyszkoleniem technicznym i siłą fizyczną, ale przede wszystkim wrażenie robi jego boiskowa dojrzałość. W niedawnym wyjazdowym meczu z Podbeskidziem Kozłowski zaliczył swoją premierową bramkę w PKO BP Ekstraklasie. Młodzian twardo stąpa jednak po ziemi ima świadomość, że jest dopiero w przedsionku wielkiej kariery. – Nie nakręcam się za mocno. Nie jest mi to potrzebne. Fajnie byłoby zdobywać gole i zaliczać asysty w każdym meczu, ale tak się pewnie nie da. Chociaż ja będę dążył do tego, by tak było – podkreśla.”

 

GAZETA WYBORCZA

„Zbigniew Boniek: Chcieli zabrać marzenia, a sami się zniszczyli”

„Po wielkiej burzy została z Superligi miazga. Jak to możliwe, że projekt, o którym mówiło się od co najmniej dekady, został tak chaotycznie przedstawiony i zniknął po 48 godzinach?
Niech pan ich pyta, tych od Superligi. Gdy robiłem prezentacje trenerów Jerzego Brzęczka czy Paulo Sousy, było to lepiej przygotowane i zorganizowane. Ja się nawet cieszę, że wreszcie nastąpiła konfrontacja. Gadaniny wcześniej było mnóstwo, dużo puszenia się. A skończyło się jak w boksie: wejście do ringu i chwilę później nokaut.

Dlaczego?
Bo chcieli zabrać ludziom marzenia i nie dać nic w zamian, zamknąć domek dla siebie. I nie wiadomo było nawet, na jakich zasadach, kto, kiedy, dlaczego, mógłby do nich wejść. Mówi pan "miazga", ale tak naprawdę oni sami się zmiażdżyli. Po pierwsze, bo spróbowali zaszczepić obcy projekt. My, w Europie, inaczej rozumiemy sport niż Amerykanie, którzy to wymyślili, dla nas najważniejsza jest rywalizacja. A do tego chcieli nam wcisnąć projekt bez zabezpieczeń, które obowiązują w Ameryce, takich jak na przykład przejrzystość finansowa czy zasady, które wyrównują rywalizację. Piłka zawsze będzie piłką, sportem dla wszystkich. W piłce - na całym świecie oprócz USA i Kanady - nie ma lig na zaproszenie. W piłce nie przejdzie ustalanie składu ligi przy zielonym stoliku. Nie kupimy tego nigdy, bo byłoby po nas. To ich piłkarze protestowali, ich trenerzy, ich kibice - oni wszyscy chcą, aby ich drużyna wygrała najpierw w kraju, a potem w Europie. Boją się, czy awansują, boją się porażki - sukces nigdy nie może być czymś zagwarantowanym, bo byłby nudny. Jak można tego nie rozumieć?”

Więcej TUTAJ


KOMENTARZE

Stwórz konto



Zaloguj się na swoje konto




Nie masz konta? Zarejestruj się