Thursday, 7 July 2016, 7:10:14 pm


Autor zdjęcia: Rafał Oleksiewicz / PressFocus

Wyjść na Legię ofensywnie - czy tym razem uda się nie tylko na papierze?

Autor: Redakcja
2021-04-25 09:58:25

Gdy do Gdańska przyjeżdża Legia, mówi się zazwyczaj o trudnym terenie i wymagającym, niewygodnym rywalu. Generalnie – tworzy się otoczkę bitwy, do której przyjezdny musi się solidnie przygotować i nastawiać na nie wiadomo jakie ciężary. A prawda jest taka, że Lechia, mimo zapowiedzi i prób, w starciach z mistrzem Polski ostatnio jest niczym dziecko przed ząbkowaniem.

Historia jest o tyle fajna, że można do niej wracać wspomnieniami bez żadnych konsekwencji, nawet jeśli zachciało się nam doświadczyć nieco masochizmu. Ale historia też ma to do siebie, że bywa wyciągana wybiórczo i właśnie w kontekście pojedynków Lechii z Legią mamy takie wrażenie. Teraz ono jest już mniejsze niż kilka bądź kilkanaście miesięcy temu, ale wciąż – przewidywania co do przebiegu spotkania takiego jak dzisiejsze często opiera się na tym, co było kiedyś. 

I fakt, Legia nie ma z Gdańska najlepszych wspomnień. Dwa razy w przeciągu trzech lat dostawała w tym samym miejscu obuchem w głowę i na ostatniej prostej traciła mistrzostwo Polski, które było na wyciągnięcie ręki. Maciej Skorża i Henning Berg pewnie do dzisiaj mają nocne koszmary, ale też pamiętajmy, kiedy to było: 9 i 6 lat temu. Od przegrania z Lechem walki o tytuł w sezonie 2014/2015 Legia grała w Gdańsku jeszcze osiem razy. Przegrała tylko raz, pięć lat temu. Twierdza Gdańsk jest więc dla kibiców Lechii tylko przyjemnym wspomnieniem, niczym więcej. Natomiast Legia dwa lata temu wygrywając nad morzem 3:1 (abstrahując od okoliczności) zrobiła duży krok w kierunku mistrzostwa, którego potem jednak nie zdobyła.

Już od jakiegoś czasu trudno jest oglądać Lechię w meczach z Legią w Gdańsku, bo te spotkania albo nie mają w sobie jakości z obu stron i kończą się ogromnym zawodem, albo to gdańszczanie zostają rozwalcowani. Cztery ostatnie przyjazdy mistrzów Polski nad morze kończyły się dwoma remisami i dwoma zwycięstwami warszawian, ale co ważniejsze – tylko jedną bramką zdobytą przez Lechię i w sumie pięcioma strzałami celnymi. Ba, w meczu, w którym padł ten jedyny gol (1:3, o którym pisaliśmy wyżej), Lechia tylko raz uderzyła na bramkę Radosława Cierzniaka, a w drugiej połowie została praktycznie zmieciona z powierzchni ziemi. Biorąc zaś pod uwagę ostatnie trzy mecze – również te w Warszawie – Lechia nie strzeliła żadnego gola i oddała tylko trzy celne strzały. 

Do czego zmierzamy? Do tego, że ofensywa gdańszczan w meczach z Legią, pomimo przeróżnych zapowiedzi, prawie nie istnieje. A jeśli ktokolwiek w tych starciach tworzy widowisko, to właśnie Legia. Dlatego przytaczamy kilka wypowiedzi trenera Lechii, Piotra Stokowca.

Marzec 2020, przed meczem:

- Jestem pewien, że organizacja gry będzie na dobrym poziomie. Myślę o ofensywie, stwarzaniu sytuacji i kreowaniu gry. Doszło do nas wielu zawodników ofensywnych, więc chcemy ich próbować. Mamy plan na Legię. Gwarantuję, że to będzie dobry mecz. 

Marzec 2020, po meczu:

- Pokazaliśmy tyle, na ile było nas stać. Warunkiem do dobrego wyniku było uniknięcie prostych błędów. Pierwszy stracony gol padł właśnie po takiej pomyłce. Legia była bardziej kreatywna i stwarzała więcej sytuacji. Dobrze się broniliśmy i przesuwaliśmy w defensywie, ale w ofensywie nie było nas stać na więcej.

„W ofensywie nie było nas stać na więcej” – doprawdy śmiesznie to brzmi widząc, że Lechia w tym spotkaniu oddała tylko dwa bieda-strzały (żadnego celnego) i ani razu de facto nie zagroziła bramce Radosława Majeckiego. Miało być stwarzanie sytuacji i kreowanie gry, a była obrona Częstochowy i totalna miazga ze strony Legii, na szczęście dla Piotra Stokowca zakończona tylko wynikiem 0:2.

Lipiec 2020, przed meczem:

- Ten mecz to zwieńczenie sezonu w Gdańsku i nasi sympatycy liczą na atrakcyjne spotkanie. Zamierzamy zagrać dla nich, trzymać się swojego planu i stworzyć dobre widowisko.

Lipiec 2020, po meczu:

- Zrobiliśmy wiele, żeby wygrać. Przeprowadziliśmy sporo składnych akcji. Wszystko układało się po naszej myśli. Natomiast zabrakło może konkretów z przodu, grając dwójką napastników. Sądzę, że przejmowaliśmy inicjatywę i szukaliśmy bramki.

Właśnie, zważywszy na fakt, że Lechia wyszła od początku duetem Paixao-Zwoliński w ataku, a Legia wystawiła kilku młodych i generalnie rezerwowy skład w momencie, w którym już oficjalnie była mistrzem Polski, bezbramkowy remis nie był jakimś wielkim sukcesem. Jasne, to był de facto mecz o złote kalesony, ale brak konkretów z przodu przy takim układzie personalnym obu drużyn nie przynosi chluby. Obie drużyny zagrały bardzo bezpiecznie, a samo spotkanie bynajmniej nie należało do atrakcyjnych. Zamiast się emocjonować, raczej spoglądaliśmy na zegarek wyczekując końcowego gwizdka.

Grudzień 2020, przed meczem:

- Nasza gra ofensywna wygląda bardzo dobrze i żałuje, że w tych dwóch ostatnich meczach, pomimo tego, że były to dobre spotkania, nie udało nam się zdobyć punktów. Na pewno będziemy szli w kierunku ofensywy i widowiska. Najistotniejsze teraz jest przekuć to w konkrety.

Grudzień 2020, po meczu:

- Liczyłem, że mając pięciu rosłych zawodników zdobędziemy bramkę ze stałego fragmentu gry, niestety to nie przyniosło efektu. Nastawialiśmy się, aby zdobyć bramkę w taki sposób, ale to się nie udało. Przyjechaliśmy na Łazienkowską z ofensywnym nastawieniem, zagraliśmy dwoma napastnikami. Staraliśmy się grać ofensywnie. Nie można powiedzieć, że „mordowaliśmy” futbol. Po przerwie wprowadziliśmy dodatkowo skrzydła, aby te akcje wzmocnić. Później dodatkowego napastnika, natomiast z tych nielicznych akcji nic się nie udało.

Był to trzeci z rzędu mecz Lechii bez zdobytej bramki. Piotr Stokowiec z jednej strony przed meczem zapowiadał, że idą w kierunku widowiska i ofensywy, a z drugiej po spotkaniu przegranym 0:2 przyznał, że liczył na gola ze stałego fragmentu gry. Jeszcze raz, nastawiał się na zdobycie bramki po stałym fragmencie jednocześnie przyznając, że przyjechał na Łazienkowską z ofensywnym nastawieniem wychodząc dwoma napastnikami. Trochę się to wyklucza, nieprawdaż?

Ale dobra, wróćmy do teraźniejszości. Co Piotr Stokowiec powiedział przed dzisiejszym meczem? Że ma plan i będzie starał się go realizować. Bezpieczna wypowiedź, już nie zapowiadająca ofensywnych wojaży. Tylko czy tym razem się sprawdzi, czy jednak zamiast konkretnej koncepcji na boisku ujrzymy chaos? Jeśli Lechia ciągle marzy o europejskich pucharach, to w takich meczach powinna się przynajmniej umieć przeciwstawić Legii. Wczorajszy remis Zagłębia z Piastem jest dla gdańszczan idealnym wynikiem, ale czy przekują go w konkretną korzyść uprzykrzając życie mistrzom Polski?


KOMENTARZE

Stwórz konto



Zaloguj się na swoje konto




Nie masz konta? Zarejestruj się