
Autor zdjęcia: Damian Kosciesza / PressFocus
Karol. Człowiek, który może zostać zarąbistym bramkarzem! Lech 1:1 Cracovia
Już parę dni temu eksperci ostrzegali Lecha, że tak samo jak na Benficę, powinien potrafić zmotywować się również na Ekstraklasę. Nie domniemamy przecież, iż poznaniacy nagle zapomnieli jak się gra w piłkę, więc chyba coś jest w przytaczanej w prasie tezie.
Chociaż też nie było dokładnie tak, że Kolejorz stał, klepał gdzieś w środku pola oraz liczył na jakieś seppuku w wykonaniu zespołu gości. Prawdę mówiąc jednak całe zagrożenie, które dzisiaj byli w stanie wytworzyć podopieczni Żurawia, można ograniczyć do paru bomb posyłanych z dystansu. – To jest jakaś metoda, kiedy przeciwnik broni się tak nisko – opowiadał Skóraś w przerwie. Okej, trochę racji ma, tyle że akurat od tej ekipy należy wymagać czegoś więcej.

Sam rozmówca spróbował sprawdzić czujność Niemczyckiego, lecz ten z łatwością obronił jego uderzenie. Niedługo potem rakietę posłał Ramirez i znów młodzian wyszedł z tarczą, parując futbolówkę na poprzeczkę. Pod koniec pierwszej połowy – trzecia bomba, tym razem pakował Kraweć i znów efektownie wyciągnął się Niemczycki. Z kolei już w drugiej części refleksem popisał się również przy próbie Puchacza. Miał dzisiaj niesamowity dzień młodzieżowiec Cracovii, to trzeba przyznać. Podobnie zresztą jak oddać Michałowi Probierzowi nosa w postawieniu na tego chłopaka. Niejedna drużyna z Ekstraklasy sparzyła się już przecież na robieniu z niedoświadczonych golkiperów podstawowych zawodników spełniających kryterium wiekowe. A tu proszę, jaka miła odmiana. Oby tak dalej!
Nawet Karol jednak nie miał nic do powiedzenia w 86. minucie, kiedy subtelnym, aczkolwiek zabójczo celnym strzałem pokonał go Awwad. I wiecie co? Współczujemy wychowankowi Pasów. Tyrał przez całe spotkanie, by na koniec jego kumpel to wszystko zniweczył. No bo jak inaczej opisać zachowanie Thiago w tej sytuacji? Ishak przegrał główkę, lecz futbolówka poszybowała nieco dalej, a ten zamiast pilnować rywala stanął jak wryty. I pyk, za chwilę Niemczycki wyjmował piłkę z siatki. Rozumiemy – Alves to nie jest obrońca, pewnych automatyzmów nie ma, lecz to już zakrawało o ignorancję.
W pewnym sensie zatem minimalizm zemścił się na Cracovii, która przez większą część spotkania broniła jednobramkowego prowadzenia. Mieszane uczucia mamy co do tego podejścia. Z jednej strony pójście na wymianę ciosów z Lechem przeważnie nie jest zbyt mądre. Z drugiej jednak imponowała nam ta defensywna organizacja Cracovii. Zwłaszcza pod nieobecność wielu piłkarzy, z których nie mógł dziś skorzystać Probierz. Nie mogli dzisiaj zagrać między innymi Pestka, Siplak, Hanca, Marquez, Fiolić, Rivaldinho… Ciekawi jesteśmy też co by było, gdyby w samej końcówce meczu dziwnej decyzji nie podjął arbiter. Po przebitce jeden z gości wyszedłby sam na sam, ale nagle: gwizdek i rzut wolny gdzieś z 30 metrów. Z tego niby miałaby wyjść większa korzyść?!
A mimo tego parę kontr udało się wyprowadzić, z wyszczególnieniem tej, która zakończyła się bramką. Alvarez wypuścił Dimuna prawą flanką, ten zacentrował, a van Amersfoort popisał się całkiem efektownym wolejem. Choć gwoli ścisłości należy też wspomnieć o Czerwińskim, który miał pilnować Holendra, w praktyce zaś przysnął w kryciu tak, że aż chrapał.
Owszem bowiem – Lech dzisiaj grał tak, jakby jego głównym celem było uśpienie wszystkich wokół. Przeciwników, kibiców, nas przed telewizorami… Wszystko powoli. Dwa kontakty, trzy, rozejrzenie się, kolejny, dopiero zagranie. Mało ruchu, zero zdobywania przestrzeni. I to wszystko pomimo obecności takich graczy jak Moder czy Ramirez na boisku. Prawdę powiedziawszy jedynie Awwad dzisiaj trochę rozbujał towarzystwo.
W nawiązaniu do meczu Lecha z Cracovią. Obraz polskiej piłki narysował Marek Śledź - tworzenie przestrzeni jest w niej nieznane. pic.twitter.com/ETkaKzb1HH
— Łukasz Olkowicz (@LukaszOlkowicz) October 25, 2020
O tym do bólu wolnym graniu doskonale napisał Damian Smyk. – Najlepsze przyspieszenie akcji po stronie Lecha było wtedy, gdy Marchwiński przyspieszył przewrócenie się przed nogami obrońcy – stwierdził dziennikarz. Faktycznie, żałosne było to padolino w jego wykonaniu, ale też Thiago nie zachował się lepiej parę minut później, wbiegając między dwóch przeciwników. Delikatnie rzecz ujmując widzieliśmy w życiu lepszych zmienników…
Lepsze mecze oczywiście też. Wnioski? Wypada co najwyżej mieć wrażenie, że w czwartek Kolejorzowi pójdzie lepiej w Lidze Europy. No i jeszcze raz przekonaliśmy, iż bez Pedro Tiby w tej drużynie ani rusz. A nie mówiliśmy?!
Lech Poznań 1:1 Cracovia (0:1)
0:1 van Amersfoort 30’ (asysta Dimun)
1:1 Awwad 86’
Lech: Bednarek (5) – Czerwiński (4), Satka (5), Crnomarković (6), Kraweć (4) – Muhar (4) (46’ Kamiński 4), Moder (3) – Skóraś (3) (63’ Puchacz 3), Ramirez (4) (63’ Awwad 6), Marchwiński (3) – Kaczarawa (3) (46’ Ishak 3)
Cracovia: Niemczycki (8) – Rapa (6), Szymonowicz (6), Rodin (6), Gardawski (5) – Zaucha (4) (57’ Ferrareso 4), Dimun (6), Sadiković (5), van Amersfoort (6) – Alvarez (5) (91’ Loshaj), Piszczek (3) (57’ Thiago 2)
Sędzia: Krzysztof Jakubik
Nota: 2
Żółte kartki: Kraweć, Muhar, Czerwiński, Ishak, Marchwiński, Moder – Szymonowicz, Thiago, Ferrareso, Gardawski
Piłkarz meczu: Karol Niemczycki







